Kurczak duszony z brzoskwiniami i szpinakiem!
listopad 11, 2006
Kurczak duszony z brzoskwiniami i szpinakiem!
Składniki:
- 1 kostka rosół z kury z pietruszką i lubczykiem “Knorr”
- 250 dag fileta z kurczaka
- 100 g szpinaku
- 1/2 puszki brzoskwiń
- 1 łyżka oleju
- 200 ml Ramy Cremefine do gotowania,
- szczypta chili
- sok z cytryny
Sposób przyrządzenia:
Filety kroimy w paski i podsmażamy na oleju, dodajemy rozkruszoną kostkę Knorr, odsączone i pokrojone w plastry brzoskwinie oraz opłukane i pokrojone w paski liście szpinaku. Całość dusimy 5 minut, dodajemy Ramę Cremefine oraz szczyptę chili i dusimy jeszcze 8 minut. Pod sam koniec doprawiamy do smaku sokiem z cytryny, ewentualnie dodaj łyżkę zasmażki Knorr.
Smacznego !
Zródło: Opakowanie po “rosół z kury z pietruszką i lubczykiem” Knorr.
Cukier - niebezpieczna substancja
listopad 11, 2006
Cukier - niebezpieczna substancja
Cukier jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dzisiaj na rynku. Mówimy tutaj o sacharozie: białej, krystalicznej substancji rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, co odziera ją z wszelkich witamin, minerałów, protein, włókien, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie.
Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia. Inne cukry: fruktoza (występująca w owocach i miodzie), laktoza (w mleku) i maltoza (w ziarnach zbóż) są substancjami naturalnymi o wartości odżywczej. Surowy cukier, melasa, jest gruboziarnistą, brązową, lepką substancją, która powstaje podczas najzwyklejszego gotowania soku z trzciny cukrowej, i także jest zdrowym produktem spożywczym, jednak na Zachodzie niezwykle trudno dostępnym. Tak zwany cukier brązowy, sprzedawany w supermarketach, nie jest niczym innym jak rafinowanym cukrem białym z niewielką domieszką melasy, nadającej mu smak i kolor. Nie jest to „zdrowa żywność”.
Cukier tłumi działanie układu odpornościowego, zmuszając trzustkę do wydzielania dużych ilości insuliny, która konieczna jest do jego rozłożenia. Insulina pozostaje w krwiobiegu jeszcze długo po rozkładzie cukru, co utrudnia przysadce mózgowej wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon ów pełni funkcję głównego regulatora układu odpornościowego, a więc każdego objadającego się codziennie cukrem prędzej czy później czeka ostry niedobór tego hormonu, w konsekwencji zaś obniżenie odporności na skutek nieustannego nadmiaru insuliny we krwi. Rafinowany, biały cukier traktowany jest przez układ odpornościowy jak obce ciało z uwagi na swą nienaturalną strukturę chemiczną oraz obecność przemysłowych zanieczyszczeń powstałych w procesie przetwórczym. Tym samym cukier niepotrzebnie wywołuje reakcje obronne, osłabiając odporność organizmu, jest dla niej jak miecz obosieczny.
Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i stanów degeneracyjnych. Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy, jest głównym czynnikiem prowokującym kandydozę. Obydwie te przypadłości w zindustrializowanym świecie Zachodu nabierają cech epidemii. Ponieważ cukier jest z odżywczego punktu widzenia „pusty”, organizm zmuszony jest przy jego trawieniu „pożyczać” brakujące witaminy i minerały oraz inne substancje synergiczne z własnych narządów i tkanek. Objadanie się cukrem wyczerpuje zapasy odżywcze organizmu. Ostatnio zebrano dowody, że powoduje on próchnicę nie tyle poprzez kontakt z zębem, ile przez wysysanie wapnia od wewnątrz. Cukier ograbia organizm z potasu i magnezu, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serca, z czego wynika, że jest jednym z głównych sprawców chorób tego narządu. Uszczuplenie przez cukier zapasu składników odżywczych może wyzwalać silne łaknienie - organizm chce bowiem uzupełnić swą ograbioną „spiżarnię”.
Większość ludzi zjada więcej cukru, niż ich organizm jest w stanie przetworzyć na energię. Wątroba przetwarza wówczas jego nadwyżki na trójglicerydy i odkłada je w postaci tłuszczu albo z produktów ubocznych cukru produkuje osadzający się w żyłach i tętnicach cholesterol. Wynika z tego, że cukier jest głównym sprawcą otyłości i arteriosklerozy.
Cukier także uzależnia. W Sugar Blues William Dufty pisze: „Różnica pomiędzy uzależnieniem od cukru a narkomanią polega w znacznej mierze na stopniu”. Nagłe zrezygnowanie z cukru nieodmiennie wywołuje symptomy odwykowe, które zwykliśmy przypisywać odstawieniu narkotyków: zmęczenie, znużenie, depresję, niestałość nastrojów, bóle głowy, kończyn. Uzależniającą naturę cukru odzwierciedla bieżące jego spożycie w USA- średnia wynosi 130 funtów na głowę rocznie, czyli około 1/3 funta dziennie, co można już zakwalifikować jako „nadużywanie substancji”. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką ilość cukru codziennie spożywa, bo ukryty jest w różnych potrawach. Puszka typowego napoju chłodzącego zawiera około dziewięciu łyżeczek rafinowanego, białego cukru.
Spożycie cukru w USA jest tak wielkie, że staje się to przyczyną napięć społecznych wywoływanych przez zgubny wpływ, jaki ma na ludzi cukier. Szczególnie dotyka to dzieci, u których występują coraz ostrzejsze objawy zaburzeń w zachowaniu i obniżenie zdolności uczenia się. Doktor C. Keith Connors z Children’s Hospital w Waszyngtonie ustalił, że istnieje „śmiertelny” związek pomiędzy spożyciem cukru wraz z węglowodanami (należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju płatki, ciasta i herbatniki) a gwałtownym zachowaniem, nadciśnieniem i trudnościami z nauką. W innych badaniach stwierdzono, że w więzieniach po wyeliminowaniu z więziennej diety cukru i skrobi zmniejsza się liczba aktów gwałtu. Rząd Singapuru zabronił w 1991 roku sprzedaży słodzonych napojów chłodzących w szkołach i ośrodkach młodzieżowych, powołując się na niebezpieczeństwo, jakie ze strony cukru zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci.
Apetyt dzieci na łakocie można z łatwością zaspokoić, przygotowując smakołyki z miodu, melasy i słodu jęczmiennego.
Źródło: Daniel Reid “Na straży trzech skarbów”
Warto przeczytać :
Lidia Aleksandra Szadkowska
Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
szczegóły : kliknij tutaj !
Barszcz ukraiński dekorowany śmietaną
listopad 11, 2006
Barszcz ukraiński dekorowany śmietaną
Składniki:
- 2 litry wody (lub rosołu albo bulionu warzywnego)
- 2 buraki
- 1 cebula
- 1 pęczek włoszczyzny (z kapustą)
- 4-5 ziemniaków
- spora garść ugotowanej białej fasoli
- kawałek (20-25 dag) mięsa (wieprzowiny; wołowiny lub drobiu)
- 2-3 pomidory (wystarczy też łyżka koncentratu pomidorowego)
- 1 kwaśne jabłko
- sok z cytryny
- sól
- pieprz
- cukier do smaku
- koncentrat buraczany dla koloru
Sposób przyrządzania:
Mięso pokrój na kawałki, włóż do garnka, zalej zimną wodą (lub rosołem albo bulionem), ugotuj prawie do miękkości. Co jakiś czas zdejmuj z powierzchni tworzącą się pianę (szumowiny). Cebulę pokrój na cząstki, ziemniaki w dość dużą kostkę, włoszczyznę i buraki zetrzyj na tarce do warzyw, kapustę poszatkuj. Do zupy włóż cebulę oraz włoszczyznę (bez kapusty). Gotuj około 10 minut, dodaj buraki. Gdy wszystkie warzywa będą miękkie, włóż ziemniaki, kapustę, pomidory (albo koncentrat) oraz obrane, oczyszczone z pestek i pokrojone jabłko. Gdy i te składniki zrobią się miękkie, przypraw zupę do smaku solą, cukrem, pieprzem i sokiem cytrynowym, ewentualnie wlej nieco koncentratu buraczanego, aby poprawić kolor. Jeśli gotowałaś barszcz bez mięsa, dodaj teraz masło lub olej. Zupę wlej na talerz, na każdej porcji połóż po 1-2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany. Posyp posiekanym koperkiem i podawaj.
Smacznego !
Zródło : Nowa Kuchnia Polska
Ciasto drożdżowe
listopad 11, 2006
Ciasto drożdżowe
autorem artykułu jest Mira Ulowska
Jak wiadomo powszechnie ciasto drożdżowe jest pyszne o ile się uda.
Jeśli się nie powiedzie to pozostaje zakalec, który można tylko wyrzucić do kosza.
Dlatego też dość długo po prostu nie próbowałam uraczyć nikogo tego rodzaju smakołykiem. Ale do czasu.
Bowiem pewnego dnia odwiedziłam swoją dawno niewidzianą koleżankę, która w trakcie rozmowy
podzieliła się ze mną przepisem, który nigdy nie zawodzi. No, prawie nigdy. I tak zaczęły powstawać moje smakowite,
a przy tym nie wymagające większego wysiłku placki z kruszonką, owocami, albo z czym tam kto woli.
Jeśli macie ochotę spróbować, to polecam.
Co trzeba przygotować?
A, proszę, oto składniki:
20 dag masła, lub margaryny
1 szkl. cukru
4 jajka
1 szkl. mleka
4 szkl. mąki
5 dag. drożdży
aromat w/g uznania np. cukier
wanilinowy
ew. owoce swieże, lub kandyzowane
bakalie
A teraz wykonanie: Masło rozpuścić w garnku.
Dodać cukier i mleko. Dokładnie wymieszać.
Po ostudzeniu, dodać jajka i roztarte z odrobiną cukru drożdże.
Całość roztrzepać mikserem, lub ręcznie.
Odstawić na minimum 8 -10 godzin, przykrywając ściereczką.
(Jeśli zbyt krótko będzie stało, wykipi w piekarniku.)
Po tym czasie, dodać mąkę, ew. bakalie, wylać na wysmarowaną tłuszczem i wysypaną tartą bułką, blaszkę.
Można wyłożyć owoce i /lub/ posypać kruszonką.
Wstawić do piekarnika na ok 40-50 min.
Ciasto to jest nieco inne niż tradycyjne ciasto drożdżowe.
Ma charakterystyczny smak i długo zachowuje świeżość.
Ponieważ cały cykl pieczenia trwa dość długo, radzę zacząć przygotowania wieczorem, aby rano wstawić do piekarnika i móc
po obiedzie delektować się pysznym ciastem. Smacznego.
–
Dla domu o domu. Porady i ciekawostki na codzień.
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Zwiększ własne możliwości - medytuj!
listopad 11, 2006
Zwiększ własne możliwości - medytuj!
Medytacje mają wielki wpływ na ludzki mózg. Najnowsze badania dowodzą, że potrafią one nie tylko poprawiać jego niektóre osiągnięcia, zmieniać jego aktywność, ale także wyraźnie zwiększać jego… objętość
Odkrycie zauważalnych różnic w budowie mózgu osób medytujących i tych, które nigdy nie praktykowały medytacji, zaskoczyła uczestników dorocznej konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Neurobiologicznego w Waszyngtonie. Tym bardziej że badaniu poddano zwykłych mieszkańców Stanów Zjednoczonych, a nie np. buddyjskich mnichów - specjalistów od medytacji. Ludzie Zachodu coraz częściej interesują się jogą i innymi formami medytacji, ale zwykle poświęcają im maksimum 60 minut dziennie. Amerykanie w odróżnieniu od tybetańskich mnichów, dla których medytacja stanowi treść życia, wpychają krótki seans medytacji pomiędzy liczne codzienne zajęcia. Twierdzą, że uwalnia ich to od stresu i pozwala się wyciszyć, nie ma jednak nic wspólnego z religijnym przeżyciem.
Tyjąca kora
Dr Sara Lazar z Harwardzkiej Szkoły Medycznej namówiła do badań 20 medytujących Amerykanów (każdy z nich “wyciszał się” od co najmniej 9 lat, trzech było nauczycielami jogi). Grupę porównawczą stanowiło 15 osób, które nigdy nie próbowały medytować. Wszyscy uczestnicy eksperymentu przeleżeli spokojnie w laboratorium kilkanaście minut, a w tym czasie za pomocą rezonansu magnetycznego skanowano ich mózgi. Ku zaskoczeniu badaczy okazało się, że kora mózgowa osób medytujących jest wyraźnie grubsza. Różnice dotyczyły trzech rejonów mózgu odpowiedzialnych m.in. za podejmowanie decyzji, zdolność koncentracji i krótkotrwałą pamięć. To właśnie te rejony mózgu podlegają szczególnym zmianom wraz z upływem czasu - w miarę jak się starzejemy, kora staje się coraz cieńsza i m.in. dlatego zapominamy, co zrobiliśmy z kluczami do mieszkania. Okazuje się, że medytacja jest w stanie temu zapobiec.
- Nie mamy naturalnie pewności, że sprawiła to wyłącznie medytacja, a nie np. styl życia - zastrzegła Sara Lazar. - Ale są przesłanki, że tak jest w istocie. Jedną z nich jest fakt, że im dłużej ktoś medytował, tym jego kora mózgowa w interesujących nas rejonach była grubsza - podkreśliła badaczka. Skąd ten przyrost? Z pewnością nie był to wynik tworzenia nowych komórek nerwowych. Raczej połączeń między nimi, nowych naczyń krwionośnych zapewniających lepsze ukrwienie mózgu, czy wreszcie zwiększenia liczby tzw. komórek glejowych stanowiących podporę dla neuronów.
Joga lepsza niż drzemka
Inne badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Kentucky pod kierunkiem dr. Bruce’a O’Hary wykazało, że medytacja może mieć podobnie odświeżające działanie na mózg jak sen. O’Hara sprawdzał stan gotowości umysłu badanych, mierząc czas pomiędzy dostrzeżeniem przez nich obiektu na ekranie komputera a naciśnięciem na przycisk. Im ludzie są bardziej zmęczeni, tym bardziej czas reakcji się wydłuża. Badanie zaplanowano specjalnie na godziny popołudniowe, kiedy to większości z nas najbardziej chce się spać. Uczestnicy eksperymentu wykonywali test przed i po 40-minutowej medytacji, drzemce lub okresie “nicnierobienia”. Okazało się, że medytacja wyraźnie polepsza stan gotowości umysłu badanych, podczas gdy drzemka zdecydowanie go pogarsza (ludzie byli najwyraźniej rozespani; zbawienny wpływ drzemki na umysł dało się zaobserwować dopiero kilka godzin później).
Część badanych poddano kolejnej próbie polegającej na wykonaniu podobnych testów, ale tym razem po całonocnym czuwaniu. Tutaj pozytywny efekt medytacji był jeszcze wyraźniejszy. - Uczestnicy eksperymentów nigdy wcześniej nie medytowali - podkreślił O’Hara, a to znaczy, że odpowiednie seanse działają nawet na nowicjuszy - dodał naukowiec. O’Hara, specjalizujący się od lat w badaniach nad snem, planuje już następne eksperymenty, których celem będzie wykazanie, że medytacje są w stanie - przynajmniej częściowo - zastąpić sen.
Medytacje zmieniają mózg
Czymże by jednak była nowoczesna wiedza o medytacjach, gdyby nie zaprosić do badań nad nią buddyjskich mnichów? Podczas waszyngtońskiego kongresu przedstawiono wyniki takich prac. Jedna jest dziełem zespołu z Uniwersytetu Wisconsin pod kierunkiem dr. Richarda Davidsona. Porównał on zapisy elektrycznej aktywności mózgów (tzw. EEG) kilkudziesięciu mnichów mających za sobą co najmniej 10 tys. godzin wyciszenia z aktywnością niemedytujących osób. Uczestnicy badania w trakcie eksperymentu nie medytowali, siedzieli na krzesełku i “myśleli o niczym”. W zapisach EEG jedna rzecz okazała się uderzająca - mózgi mnichów wytwarzały wyraźnie silniejsze fale gamma o wysokiej częstotliwości. Do czego przydają się fale gamma? - Z jednej strony świadczą one o zwiększonej uwadze, z drugiej - o emocjach przeżywanych przez mózg - mówił Davidson. - Wynik naszego badania świadczy o tym, że długotrwałe medytacje zmieniają “stan wyjściowy” mózgu - podsumował uczony.
Druga praca dotyczyła iluzji wzrokowych. Przykładem takiej iluzji jest reakcja naszego mózgu na dość znany obrazek przedstawiający pewną kobietę (obrazek ten można odnaleźć w wielu publikacjach na temat mózgu i świadomości). Część z nas dostrzega na nim młodą, a część starą osobę. Jeśli wpatrzymy się w ten rysunek dłużej, widzimy na zmianę - najpierw młodą, a potem starą twarz, lub odwrotnie. Nigdy nie jesteśmy w stanie natomiast dojrzeć obu wizerunków naraz - tego nasz mózg po prostu nie potrafi. Możemy tylko przerzucać się z jednego obrazu na drugi.
Dr Olivia Carter z Uniwersytetu Harwardzkiego udała się specjalnie do Indii, odwiedziła tam cztery klasztory i zbadała 76 buddyjskich mnichów praktykujących medytacje przez okres od 5 do 54 lat. Okazało się, że iluzje wzrokowe przeżywane przez mnichów są zupełnie odmienne od tych, odbieranych przez zwykłych śmiertelników. Mnisi potrafią się znacznie lepiej koncentrować na jednym obrazie nie “skacząc” z jednego na drugi. - A to znaczy, że medytacja stwarza możliwość kontrolowania stanu własnego umysłu, co my - zachodni naukowcy - jesteśmy przynajmniej w stanie zmierzyć - mówi Olivia Carter.
Zródło : “Gazeta Wyborcza”
Warto przeczytać :
Lidia Aleksandra Szadkowska
Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
szczegóły : kliknij tutaj !
Cukinie zapiekane z serem
listopad 11, 2006
Cukinie zapiekane z serem
SKŁADNIKI
- 4 cukinie
- Rama Cre`me Bonjour czosnkowo-cebulowa
- 3 młode cebule
- l2 jajek
- 3 dag tartego parmezanu
- 1 łyżeczka posiekanego świeżego tymianku
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- sól
- pieprz
SPOSÓB PRZYRZĄDZANIA
Cukinie umyj, obetnij końcówki. Przekroj wzdłuż i wydrąż miąższ łyżką. Cebule obierz i posiekaj. Delikatnie wymieszaj z posiekanym miąższem cukinii, Ramą Cre`me Bonjour, jajkami, parmezanem i tymiankiem. Dodaj łyżkę oliwy, sól, pieprz. Dokładnie wymieszaj. Połówki cukinii ułóż w żaroodpornej formie, napełnij farszem i skrop pozostałą oliwą. Wstaw na ok. 30 min do piekarnika nagrzanego do 200 oC. Danie można podawać na gorąco lub na zimno.
Smacznego !
Diety : Dieta 1500 kcal
listopad 11, 2006
Diety : Dieta 1500 kcal
CEL DIETY
Pierwszą i zdecydowanie najważniejszą sprawą jest ustalenie celu, jaki z pomocą diety chciałybyśmy osiągnąć. Jeżeli okazuje się, że chciałybyśmy pozbyć się jedynie kilku centymetrów np. w pasie, nie chudnąc przy tym w innych rejonach ciała, to dieta odchudzająca nie jest żadnym wyjściem. W takim wypadku, lepiej przerwać lekturę w tym miejscu i udać się do najbliższego klubu fitness, czy siłowni, gdzie fachowcy doradzą nam ćwiczenia na wybrane partie ciała i pomogą wybrać właściwą formę aktywności fizycznej. Kobiece ciało ma to do siebie, że nawet zaklinane i bardzo ładnie proszone nie będzie chudnąć tam, gdzie my tego sobie zażyczymy, ale najprawdopodobniej w pewnych “strategicznych” miejscach. Każda z nas ma te łatwo chudnące obszary gdzie indziej, jednak niewiele jest kobiet, które chciałyby schudnąć właśnie tam. Najczęściej szybko chudną górne partie ciała(ręce, BIUST, u niektórych osób talia, a wtedy w trakcie restrykcyjnej diety na wierzch wychodzą żebra), a nienawistny tłuszczyk na biodrach, udach, pupie opiera się do ostatniej chwili. Naturalną budowę sylwetki można udoskonalić jedynie dzięki wytrwałym ćwiczeniom, wspomaganym różnymi kobiecymi sztuczkami (typu balsamy, masaże itp., ale o tym to już każda z nas dobrze wie). Nie pomogą magiczne bransoletki i inne cuda-wianki. I na koniec-zanim dojdziemy do wniosku, ze czas się odchudzać spytajmy kilka ZAUFANYCH osób o ich opinię na temat naszego wyglądu, bo nie zawsze to jak siebie widzimy zgodne jest z prawdą, a stąd o krok od wpadnięcia w kłopoty związane z zaburzeniami odżywiania.
PRZEJDŹMY DO KONKRETÓW
Jak ma wyglądać dzień odchudzającej się osoby, jeśli chodzi o rozkład i kaloryczność posiłków. Moja propozycja to nieco zmodyfikowana dieta 1200-1500 kcal. Dlaczego właśnie tyle? Zakładam, że osobą czytająca ten tekst jest aktywna fizycznie(np. trzy razy w tygodniu uprawia jakiś sport, chodzi na zajęcia aerobiku lub robi cokolwiek innego, choćby ma pracę wymagającą ciągłego ruchu). Jeśli tak nie jest i naszym ulubionym sportem jest klikanie myszką, czy guzikami pilota, od proponowanej przeze mnie diety należy odjąć 200-500 kcal, ale lepiej byłoby po prostu jakąś aktywność fizyczna podjąć. Rola ruchu w procesie odchudzania nie może być bagatelizowana. Szczególnie warto uprawiać ćwiczenia aerobowe, które dodatkowo przyspieszają przemianę materii, a tym samym ułatwiają zrzucanie kilogramów. Dla osoby nieco się ruszającej właśnie taka dieta(1200-1500) da ujemny bilans rzędu około 1000(lub nieco więcej, zależnie od naturalnych predyspozycji, bo podstawowa przemiana materii u każdego jest nieco inna, a decydują o niej takie czynniki jak masa ciała, ale także proporcje między mięśniami, które spalają zdecydowanie więcej energii i tłuszczem, na którego utrzymanie organizm nie musi wydatkować wiele energii) kcal dziennie, co da tygodniowo ubytek w granicach 1 kg. Rzecz jasna, kaloryczność diety można modyfikować na bieżąco zależnie od rezultatów, nie schodząc jednak, w żadnym wypadku poniżej 1000-1200 kcal na dzień(!). Przykładowy rozpis na pięć posiłków z zaznaczoną kalorycznością i porą każdego z nich:
ŚNIADANIE: do 500 kcal godz. 7.00 - śniadanie to konieczny i najważniejszy w ciągu dnia posiłek, który “rozkręca” metabolizm po nocy. Rano nie trzeba martwić się o nadmiar energii, bo i tak w ciągu dnia organizm wszystko to spali. Porządne śniadanie to sygnał dla organizmu “dostaniesz dziś dużo energii, możesz spokojnie działać na wysokich obrotach”- i o to właśnie chodzi- nie dopuścić do obniżenia przemiany materii. To takie małe oszustwo, bo potem “rozkręcony” już metabolizm sprawi, że spalanie tłuszczu będzie efektywniejsze. Na śniadanie wybieramy produkty zbożowe zawierające dużo błonnika, a więc musli, płatki owsiane, czy inne niedosładzane śniadaniowe, lub ciemne pieczywo. Do tego produkty mleczne, niesłodzone- jogurty naturalne, kefir, maślankę, sery białe, mleko. Ze względu na wczesną porę nie musimy się przejmować zawartą w nich laktozą. Do tego jakieś warzywa, czy nawet owoc i śniadanie gotowe.
II ŚNIADANIE do 200 kcal godz. 10.00 - rola drugiego śniadania to utrzymanie metabolizmu na wysokich obrotach, na które “wskoczył” dzięki obfitemu śniadaniu. Na ten posiłek ciągle wybieramy ww. złożone, a więc np. ciemne pieczywo i produkty białkowe, a więc chudą wędlinę, biały ser, produkty sojowe, do tego warzywa o niskiej zawartości skrobi, a więc ogórki, pomidory, warzywa liściaste i już mamy skombinowaną kanapkę, którą łatwo można zabrać do pracy, czy szkoły. Jeśli chcemy wziąć ze sobą jakiś sok do picia, wybierajmy raczej warzywne(uważając na dosalane soki pomidorowe), bo owocowe najczęściej są dosładzane, a przez to bardziej kaloryczne.
OBIAD do 400 kcal godz. 14-15.00 -to pora kiedy musimy zacząć uważać na spożywane węglowodany. przemiana materii zaczyna zwalniać. Na obiad, koniecznie ciepły, jemy produkty białkowe(pierś z kurczaka, ryby, chuda cielęcina, indyk itp., do tego naprawdę niewielka porcja ww. złożonych w postaci np. kaszy, ryżu, czy warzyw strączkowych, i dużą porcję surówki z warzyw o niskiej zawartości skrobi. Żadnych sosów, panierek, zasmażek.
PODWIECZOREK do 100 kcal ok. 16.00 to czas na małą przyjemność, ale naprawdę małą. Prawda jest taka, że lepiej pozwolić sobie na coś drobnego, niż potem rzucać się na byle co i zaprzepaszczać efekty dotychczasowej diety. Popołudnie to pora, gdzie często czujemy ochotę na coś słodkiego. Nie odmawiajmy sobie tego zupełnie, bo odchudzanie nie ma być katorgą, a nauką umiaru, która niejednokrotnie będzie musiała potrwać kilka miesięcy, jeśli mamy do zrzucenia sporą ilość zbędnego tłuszczyku. Na podwieczorek spokojnie możemy pozwolić sobie na dwie, trzy kostki ciemnej czekolady( o wysokiej zawartości kakao), kilka orzechów, sezamek, jedno pełnoziarniste ciastko, czy coś innego, co sprawi nam przyjemność, zmieści się w założonym limicie kalorii(100) i nie zrujnuje diety.
KOLACJA do 200 kcal godz. 18-19.00- to posiłek, przy którym trzeba uważać najbardziej. Starajmy się zrezygnować z węglowodanów, a zjeść chude produkty białkowe i ewentualnie odrobinę warzyw typu sałata, pomidor, ogórek. Odpowiednimi produktami będą ryby(tuńczyk w sosie własnym, czy inne np. duszone, czy pieczone w folii), lub chude mięso z warzywami. W miarę możliwości na ciepło.
Razem ok. 1400 kcal - i tu uwaga. Jeśli odejmować, to nie od dwóch pierwszych posiłków(ewentualnie 100 kcal od śniadania) i nie kosztem omijania któregoś z nich. Jeśli dodawać, to tylko do trzech pierwszych posiłków.
Między posiłkami pijemy wodę mineralną, herbatę (sprawdzoną zieloną, lub czerwoną sypaną pur-erh - podobno naprawdę działa, przyspieszając przemianę materii) i różne herbatki ziołowe, byle nie o działaniu przeczyszczającym. Pijąc herbatki odwadniające i przeczyszczające tylko zrobimy sobie krzywdę i oduczymy ciało prawidłowego funkcjonowania bez “wspomagaczy”.
Warto przeczytać :
Sergiusz Karpov i Wiera Chmielewska
Zdrowe odżywianie i jego sekrety
szczegóły : kliknij tutaj !
Czy najzdrowszy sen jest przed północą?
listopad 11, 2006
Czy najzdrowszy sen jest przed północą?
Według badań TNS OBOP 58% Polaków zasypia między godziną 21.00 a 23.00. Czy wynika to z ogólnie przyjętego przekonania, że najzdrowszy sen nadchodzi przed północą?
Badania ankietowe przeprowadzone przez organizatorów kampanii „Dobrze śpij – aktywnie żyj” wykazały, że zdecydowana większość badanych zasypia przed godziną 24.00. Jednocześnie przeciętny czas kładzenia się do łóżka przesuwa się średnio o godzinę podczas weekendu. O ile w ciągu tygodnia przed godziną 23.00 do snu przygotowuje się 58% o tyle w soboty i niedziele liczba to zmniejsza się do 46%. Zgodnie z utartą opinią, że najzdrowszy sen nadchodzi przed północą blisko połowa Polaków powinna budzić się całkowicie wypoczęta. Czy jest to jednak prawdziweprzekonanie?
Ogólnie można powiedzieć, że sen około godziny 24.00 jest najgłębszy i wtedy właśnie mamy największą zdolność zasypiania. Najbardziej regenerujące są jednak pierwsze godziny snu
a to kiedy one nadejdą w dużej mierze zależy do indywidualnego rytmu okołodobowego, czyli również od tego czy ktoś jest sową czy skowronkiem. Opóźnianie momentu zaśnięcia podczas weekendu nie wpłynie w negatywny sposób na nasze zdrowie, pod warunkiem, że nie rozbije utrwalonego rytmu dnia. - mówi dr Michał Skalski z Poradni Leczenia Zaburzeń Snu przy Katedrze Psychiatrii Akademii Medycznej w Warszawie.
W weekendy liczba osób zasypiających po godzinie 01.00 w nocy wzrasta z 4% (w dni powszednie) do 11%. Koniec tygodnia jest czasem przeznaczonym na relaks i odpoczynek
w każdej postaci, która przynosi nam przyjemność. Sobotnio-niedzielne spotkania, wyjścia do kina czy teatru pomagają odreagować stres tygodnia pracy, warto jednak pamiętać o tym, że „zarwane” noce należy odespać, wydłużając poranny, niedzielny relaks w łóżku.
Zródło : http://www.dlazdrowia.pl
Warto przeczytać :
Lidia Aleksandra Szadkowska
Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
szczegóły : kliknij tutaj !
Smak Indii
listopad 11, 2006
Smak Indii
Potrawy indyjskiej kuchni doprawiane są wonnymi korzennymi mieszankami - łagodnymi i bardzo ostrymi. Najpopularniejsze u nas to curry i garam masala. Na północy Indii królują dania mięsne, a na południu - jarskie.
Chlebek indyjski (chappati) - całość 1 zł
35 dag mąki pszennej, łyżka masła, łyżeczka soli, kawałek słoniny
Wysypać mąkę na stolnicę (trochę odłożyć do podsypywania), wymieszać z solą i, powoli dolewając letnią wodę (w sumie mniej więcej filiżankę), zagnieść gładkie, elastyczne ciasto. Przykryć je ściereczką i odstawić na 45 min, po czym jeszcze raz wyrobić. Uformować z niego wałek i pokroić go na 10-12 równych odcinków. Każdą porcję rozwałkować na krągły placek grubości 5 mm, podsypując niewielką ilością mąki. Przykryć placki ściereczką, by nie obsychały. Po kolei kłaść je na rozgrzaną patelnię z grubym dnem lekko posmarowaną kawałkiem słoniny. Gdy placek od spodu trochę się podpiecze, ale jeszcze nie zdąży się zrumienić, przewrócić go na drugą stronę, lekko skropić stopionym masłem, po chwili znów przewrócić i zrumienić. Układać placki jeden na drugim i trzymać w cieple. Podawać jako dodatek do potraw mięsnych i warzyw lub jako chleb - z masłem i wędliną lub innymi dodatkami.
100 g - 275 kcal.
Curry z pieczarkami i jajami - całość 11 zł
25 dag małych pieczarek, 5-6 jaj ugotowanych na twardo, 3 łyżki masła (najlepiej sklarowanego) lub oleju sezamowego, 3 pomidory, 2 nieduże cebule, 2 łyżki zsiadłego mleka lub jogurtu naturalnego, 2 łyżki posiekanej natki pietruszki, pół łyżeczki przyprawy curry, łyżeczka garam masala, łyżeczka soku z cytryny, sól
Pieczarki starannie umyć i osuszyć, większe pokroić na połówki lub ćwiartki, wrzucić na rozgrzany suchy wok lub patelnię i, mieszając, smażyć, aż odparuje z nich sok, który wcześniej puściły. Jedną cebulę pokroić na ćwiartki, a drugą jak najdrobniej posiekać, Do pieczarek wlać połowę tłuszczu i jeszcze chwilę smażyć, po czym odgarnąć je na bok, a na środek wlać resztę tłuszczu. Gdy się rozgrzeje, wrzucić ćwiartki cebuli, ładnie je zrumienić, zsunąć na boki, a na środku woka zeszklić posiekaną cebulę. Dodać część natki, obrane ze skórki i pokrojone na plastry pomidory oraz zsiadłe mleko. Wymieszać, przyprawić do smaku solą i dusić pod przykryciem około 10 min. Łyżką zrobić w potrawie małe wgłębienia, włożyć w nie obrane i pokrojone na połówki jaja, lekko przykryć grzybami i cebulą i dusić nie dłużej niż 10 min, kilka razy energicznie poruszając wokiem lub patelnią. Skropić danie sokiem z cytryny i posypać natką. Podawać z ryżem lub indyjskim chlebkiem chappati.
Zródło : Poradnik Domowy
Dlaczego warto poznać wegetarianizm?
listopad 11, 2006
Dlaczego warto poznać wegetarianizm?
Żeby umieć przygotować pożywny posiłek dziecku, które nie chce jeść mięsa. Żeby rozumieć polityków, dziennikarzy, księży, mówiących o wegetarianizmie. Żeby nie traktować wegetarian jak przybyszów z Marsa. W 2000 r. zorganizowano w Sopocie sympozjum z propagatorami jedzenia roślin i przedstawicielami świata medycznego. Przyjechała Juliet Gellatley, założycielka wspieranej przez Paula McCartneya organizacji Viva! Na tym spotkaniu obliczono, że w ciągu swojego życia człowiek zjada przeciętnie 5 krów, 20 świń, 29 owiec, 760 kurczaków, 46 indyków, 15 kaczek, 7 królików, 1,5 gęsi i 500 kg ryb.
Wszystkie te stworzenia, zanim trafią na talerz, są zamęczone17. Szczególnie ulubioną przekąską są hamburgery, których skład bywa nader ciekawy: golonka ze ścięgnami i tłuszczem, mielonka z serc, języków i tłuszczu oraz najbardziej zaskakujący składnik — MRM czyli zmiażdżone i nie wykorzystane resztki zabitego zwierzęcia. Na całym świecie na mięso zabijanych jest około 25 mld zwierząt rocznie. Większość z nich umiera z powodu strachu i okropnych warunków, gdy są przewożone setki kilometrów, w ścisku, bez jedzenia i picia. Te, które przeżyją czeka nieuchronny krwawy koniec. W rzeźniach podrzyna się im gardła, obdziera ze skóry i zanurza we wrzątku - często, gdy jeszcze żyją – a później przeznacza się na przykład na pasztety albo hamburgery.
Już jest najwyższy czas, aby tym biednym zwierzętom i sobie okazać współczucie. Współcześnie coraz więcej fizjologów, lekarzy i dietetyków zaleca stosowanie diety opartej na wykluczeniu mięsa. Andrzej Ziemba, fizjolog z Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN uważa, że: „Dobrze zaplanowana dieta wegetariańska dostarcza organizmowi wszystkie składniki niezbędne do prawidłowego działania18”.
Anna Kłosińska, specjalistka do spraw żywienia stwierdza: „Powszechnie uważa się, że w codziennym menu dziecka nie może zabraknąć dań mięsnych. Tymczasem ani cielęce klopsiki, ani też kanapki z szynką nie są niezbędne w jego diecie19”. Małgorzata Rogalska-Niedźwiedź z Instytutu Żywności i Żywienia zauważa: „Jeśli dieta wegetariańska nie jest prowadzona spontanicznie, ale w oparciu o podstawy naukowe, wtedy warta jest
propagowania20”.
Ewa Wojas, lekarz z internetowej poradni pisze: „Wegetarianizm nie jest niczym złym, to normalna dieta, tyle że bez mięsa21”. Ewa Karczewska, w artykule pt. „Wpływ wegetarianizmu na zdrowie człowieka” zauważa: „Szczególne zainteresowanie budzi wpływ diet wegetariańskich na zdrowie człowieka, jego sprawność psychofizyczną jak również profilaktykę i leczenie chorób cywilizacyjnych, głównie niedokrwiennej choroby serca, otyłości, nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, raka okrężnicy, kamicy żółciowej i nerkowej.
Stwierdzono, że osoby przestrzegające wegetariańskiego sposobu żywienia rzadziej zapadają na wyżej wymienione schorzenia. (…) Uważa się, że diety wegetariańskie zmniejszają ryzyko powstawania niektórych chorób cywilizacyjnych. Podłożem wielu chorób jest otyłość. Wegetarianizm okazuje się być bardzo dobrym sposobem w walce z otyłością a tym samym zmniejsza się ryzyko zachorowania na cukrzycę insulinoniezależną.
U ludzi stosujących diety wegetariańskie zmiany miażdżycowe ulegają zahamowaniu a nawet cofają się. Zmniejsza się też ryzyko zachorowania na raka jelita grubego a zwłaszcza okrężnicy. Przypuszcza się, że u wegetarian rzadziej występuje rak sutka, ale może mieć na to wpływ niepalenie przez nich papierosów. Podobnie jest z rakiem płuc i mniejszą zachorowalność na to schorzenie wegetarian można raczej wytłumaczyć tym, iż na ogół nie palą papierosów, a spożywają dużo warzyw i owoców. (…) Jeśli chodzi o ciśnienie tętnicze krwi uważa się, że u wegetarian jest ono niższe, ale jest to prawdopodobnie związane nie tylko z dietą, lecz także z masą ciała. Ponadto używają oni mniej soli do produkcji potraw
a poza tym z reguły nie piją alkoholu i kawy”22.
Bonnie Lieban23 podaje dziesięć powodów, by odżywiać się w sposób bardziej wegetariański. Rak. Studia naukowe z dużym prawdopodobieństwem wskazują, że owoce i warzywa posiadają cechy chroniące przed różnymi rodzajami raka: płuc, okrężnicy, żołądka, jamy ustnej, krtani, przełyku i pęcherza. Natomiast najnowsze badania odkryły, że likopen, karotenoid w pomidorach i w sosie pomidorowym, może chronić przed rakiem prostaty. Choroby serca. Dieta roślinna składająca się z owoców i warzyw potrafi zredukować ryzyko choroby serca, zwłaszcza, że ogranicza poziom tłuszczów nasyconych i niepożądanego cholesterolu, podstawowych czynników ułatwiających powstanie choroby serca.
Wylew. Istnieją dowody sugerujące, że regularne jedzenie warzyw i owoców wpływa korzystnie na zmniejszenie ryzyka wystąpienia wylewu.
Zaparcia. Bogate w błonnik ziarna, zwłaszcza otręby pszenne, pomagają zapobiegać zaparciom.
Cukrzyca. Odkryto, że prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę w wieku dorosłym jest mniejsze u osób jadających więcej produktów pełnoziarnistych (razowy chleb, niezłuszczone ziarna).
Zatrucia. Każde pożywienie, włącznie z roślinami, może zawierać trucizny, ale mięso, „owoce” morza i nabiał (jaja) są największymi dostarczycielami trucizn wywołujących poważne schorzenia. Środowisko. Na wyprodukowanie żywego inwentarza przeznaczonego do zjedzenia potrzebujemy około dziesięć razy więcej energii niż na wyprodukowanie porównywalnej ilości warzyw.
Koszty. Żywność roślinna jest zwykle w niższej cenie niż pożywienie mięsne. Dotyczy to zarówno sklepów, jak i restauracji.
Dobro zwierząt. Zwierzęta, które zjadamy, przeważnie zanim zostaną zabite, są hodowane i transportowane w brutalnych warunkach. Jedząc mięso, odżywiamy się cierpieniem zwierząt.
Smak. Bezsprzecznym powodem, dla którego warto stosować dietę roślinną jest to, że posiłki warzywno-zbożowo-owocowe po prostu doskonale smakują.
Znamy dużo przykładów światowych autorytetów popierających roślinne odżywianie. Wymieńmy tu chociażby laureatów Nagrody Nobla będących wegetarianami.
Rabindranath Tagore -1913, literatura; Albert Einstein - 1921, fizyka, George Bernard Shaw – 1925, literatura; Sir C. V. Raman – 1930, fizyka; Albert Schweitzer – 1952, pokój; Linus Pauling – 1954, chemia i - 1962, pokój; George Wald, 1967, medycyna; Isaac Bashevis Singer – 1978, literatura, Chandrashekar Subrahmanyam - 1983, fizyka; Elie Wiesel - 1986, pokój; 14. Dalaj Lama - 1989, pokój; Aung San Suu Kyi - 1991, pokój; V.S. Naipaul - 2001r, literatura; JM Coetzee - 2003, literatura.
W tym miejscu wypada podkreślić, że wegetarianizm nie jest wymysłem „odlotowców” ani określonego lobby producentów żywności. Również łączenie wegetarianizmu ze snobistycznym stylem życia nie jest w pełni słuszne. Szczególnie opinie typu: „Nie jesz mięsa, to pewnie należysz do jakiejś sekty”, wywołują jedynie uśmiech i nie są godne naszego komentarza.
Zdaniem autora, wegetariański styl życia stanowi naturalny element nieustannie doskonalącego się i niekrzywdzącego, wiecznego życia. W ostatnim czasie mamy okazję obserwować wzrost intensywności działań na rzecz ochrony życia zwierząt, a co się z tym wiąże, zwiększenie zainteresowania wegetarianizmem. Jest to niewątpliwie związane z ogólnym podwyższaniem się poziomu świadomości ludzkości.
Wiodącą ogólnoświatową akcją promującą roślinne, darowujące życie pożywienie jest program „Alternatywne Życie”. Przypomina on ludzkości, że mądrze jest przejść na zawsze na wegetariańską dietę24. Program ten proponuje ludzkości: „Zmień swoje życie, zmień swoje serce, zmień swoją dietę. Koniec z zabijaniem. Bądź zdrowy i kochający”.
17 “Przegląd”, 2002.37 18 “Wiedza i Życie”, 1999.7.
19 “Claudia”, 2006.3
20 PAP – Nauka w Polsce, 2004.11.1
21 zdrowemiasto.pl, 2004.06.07
22 profesor.pl 2004.
23 1875 Connecticut Ave., N.W., Suite 300, Washington DC 20009-5728
Zródło : Powyższy tekst pochodzi z ebooka Wojciecha Łukaszewskiego
“Wegetarianizm w praktyce”
szczegóły : kliknij tutaj !
Opinie na temat ebooka ;
“Bardzo ciekawa książka podejmująca rożne aspekty wegetarianizmu, bardzo przydatna osobom myślącym o przejściu na wege (takim jak ja), jak i tylko interesującym się tym tematem. Przydatne są także zamieszczone wskazówki na temat komponowania jadłospisu oraz proste przepisy na pyszne dania, co dla początkujących wegetarian jest bardzo pomocne. Gorąco polecam zainteresowanym tym tematem.”
Rafał Dziedzic 27 lat, pracownik administracji państwowej
“Dzięki książce ‘Wegetarianizm w praktyce’ wiem, jak zdrowo się odżywiać. Dowiedziałam się jak w pełni zastępować produkty mięsne innymi-np. roślinnymi. W książce umieszczono również dużo gotowych przepisów wegetariańskich. Gorąco polecam przeczytanie e-booka wszystkim wegetarianom i ludziom, którzy dbają o swoje zdrowie.”
Agnieszka Jadczak uczennica, 15 lat.
Tort winogronowy
listopad 11, 2006
Tort winogronowy
Przygotowanie: 35 minut
Oczekiwanie: 4 godziny
Pieczenie: 20 minut
Porcja: 265 kcal
Składniki na 12 porcji:
Ciasto:
- niepełna szklanka mąki
- 7,5 dag zimnego masła
- łyżka cukru
- żółtko
- tłuszcz do tortownicy
- szczypta soli
Krem: - 15 dag twarożku
- łyżeczka żelatyny
- łyżka cukru pudru
Galaretka: - butelka wytrawnego białego wina
- sok z 1 cytryny
- 2/3 szklanki cukru
- 2 łyżki żelatyny
- 70 dag jasnych winogron
Sposób przygotowania :
Ciasto: mąkę, masło w kawałkach, cukier, sól i żółtko szybko zagnieść z łyżką wody, uformować kulę, owinąć w folię i włożyć do lodówki na 30 minut. Rozwałkować ciasto i wyłożyć nim natłuszczoną tortownicę. Ponakłuwać widelcem i piec 20 minut w temperaturze 180°C. Ostudzić. Krem: żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Twarożek wymieszać z cukrem pudrem. Żelatynę podgrzać w rondelku, aż się rozpuści, lekko przestudzić i wymieszać z twarożkiem. Wyłożyć na ciasto, wyrównać i na godzinę włożyć do lodówki, aby lekko stężało. Galaretka: żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Winogrona opłukać, oderwać od łodyżek, osuszyć. Wino, sok z cytryny i cukier podgrzać w garnku, aż cukier się rozpuści. Dodać żelatynę, wymieszać i ostudzić. Winogrona ułożyć na kremie i zalać galaretką winną. Wstawić na 3-4 godz. do lodówki.
Smacznego !
















