Orzeszki piniowe w walce z otyłością

Naukowcy spieszący z pomocą osobom które nie są w stanie znieść reżimu diety opracowali sposób na przedłużenie uczucia sytości po spożyciu posiłku. Zawarty w nich kwas linolenowy pomaga w odchudzaniu, wpływając na uczucie sytości.

Powszechnie wiadomo, że nadwaga szkodzi zdrowiu, nadmiar tłuszczu
zaburza działanie wielu narządów wewnętrznych, w tym serca. Inne problemy zdrowotne będące konsekwencją zbyt dużej masy ciała to przeciążenie stawów kolanowych i biodrowych oraz cukrzyca drugiego typu.

Jak wynika z obserwacji społeczeństwa amerykańskiego, co czwarty dorosły człowiek jest otyły. Naukowcy na całym świecie od lat zadają sobie pytanie, co można zrobić, aby uchronić ludzi przed otyłością. Być może rozwiązaniem tego problemu okażą się wyniki badań nad wpływem orzeszków piniowych (pina nuts) na proces trawienia. Pinia to jedna z odmian sosny, popularne w kuchni śródziemnomorskiej orzeszki z tego drzewa bogate są w kwas, linolenowy, który tłumi apetyt bez szkodliwych efektów ubocznych.

Najbardziej znanym sposobem na pozbycie się zbędnych kilogramów jest ograniczenie spożywania kalorycznych potraw. Bardzo ważne, aby w czasie diety dostarczać organizmowi wszystkich niezbędnych substancji odżywczych. Jak pokazują badania rozsądna dieta-czyli właśnie redukcja kalorii połączona z dbałością o organizm to bardzo dobry sposób na długie i zdrowe życie. Decydując się na dietę czy głodówkę należy być bardzo ostrożnym, gdyż ograniczenie jedzenia powoduje podwyższenie się poziomu insuliny, co może skutkować licznymi chorobami.

Podczas niedawno przeprowadzonych badań próbie odchudzenia poddano dwie grupy dorosłych osób, jedna z grup ograniczyła kaloryczność spożywanych pokarmów w mniejszym, a druga w większym stopniu. Dieta osób z grupy pierwszej zaowocowała pozbyciem się 24% tłuszczu, osób z grupy drugiej 32%.

Największą trudnością w odchudzaniu jest dokuczliwe uczucie głodu, z tego powodu wiele osób rezygnuje z wymagających wielu wyrzeczeń diet pozwalających na długoterminowe obniżenie masy ciała. W ten sposób sami narażają się liczne choroby.

Aby zrozumieć, jaką rolę w walce z otyłością mogą odegrać orzeszki piniowe, warto przypomnieć sobie fizjologię układu pokarmowego.

Rozdrobniony w jamie ustnej pokarm przesuwa się przez przełyk do żołądka. Tam kwas solny i pepsyna rozkładają białko, następnie częściowo strawiony pokaram przechodzi do dwunastnicy gdzie poddawany jest działaniu substancji wydzielanych przez trzustkę i jelito. W tym odcinku układu pokarmowego węglowodany rozkładane są na cukry proste, a białka dalej trawione enzymami wydzielanymi przez trzustkę. Rozkładowi ulęgają również tłuszcze. Kolejnym etapem jest trawienie w jelicie cienkim. Produkty powstałe w tym złożonym procesie wchłaniają się do krwi. Zanim jednak rozpocznie się proces trawienia musimy dostarczyć pokarm do organizmu, to ile tego pokarmu dostarczymy zależy zazwyczaj do tego, w którym momencie spożywania posiłku poczujemy się syci. Uczuciem głodu i sytości kieruje mózg, a dokładniej podwzgórze, które rejestruje sygnały wysyłane przez organizm. Reakcją organizmu na głód jest obniżenie poziomu glukozy. Za substancję hamującą uczucie głodu uważa się cholecystokininę ( CCK)- peptydowy hormon tkankowy przewodu pokarmowego. Zadaniem CCK jest stymulacja wydzielania żółci i soku trzustkowego.

W celu utrzymania wagi na bezpiecznym dla zdrowia poziomie należy kontrolować swój apetyt. CCK opóźniając proces przemieszczania się pokarmu, wydłuża uczucie sytości. Innym hormonem mającym wpływ na uczucie sytości jest glukagon. Produkowany w jelicie cienkim odpowiada za rozkład tłuszczy i węglowodanów.

Zawarty w orzeszkach piniowych kwas linolenowy może być przekształcony w nowy suplement diety - zwany “naturalnym kontrolerem apetytu”. Jako pierwsi mieli do niego dostęp Amerykanie starający się długotrwale obniżyć swoją wagę. Każda porcja Kontrolera dostarcza 100mg znormalizowanego ekstraktu z orzeszków piniowych zawierających największą koncentrację kwasu linolenowego. Zalecana dzienna dawka tego opartego na naturalnych składnikach produktu to trzy miękkie pigułki zażywane na 30 - 60 minut przed najbardziej kalorycznym posiłkiem. W celu uniknięcie sięgania po przekąski można łykać pigułki między posiłkami. Według producentów specyfiku najlepiej jest stosować ten suplement wieczorem, aby ograniczyć jedzenie przed snem.

Autor : Marta Wasiak
Zródło : http://www.zdrowie.senior.pl




Z pewnością zależy Ci na szczęściu i zdrowiu. Dobre samopoczucie, umiejętność zwalczania stresu, czy 100% samozadowolenie z siebie i własnego wyglądu, i zachowania jest niezwykle ważne. Znajdziesz tutaj publikacje, poruszające tą niezwykle ważną dla życia tematykę.
szczegóły:  kliknij tutaj !


 

Kto się boi seksuologa?

styczeń 26, 2007

 


 

Kto się boi seksuologa?

Wydawać by się mogło, że jesteśmy na tyle otwarci, że wizyta u seksuologa i opowiadanie o swoich problemach w sypialni nie powinno wywoływać zażenowania. Niestety, okazuje się, że mimo tego iż na każdym kroku jesteśmy niemalże bombardowani nagością, ciągle mamy kłopot ze sferą erotyki wtedy, kiedy dotyczy bezpośrednio naszego życia. Niejednokrotnie czujemy wstyd, czasami boimy się ośmieszyć. W konsekwencji zostajemy sami z problemem, z którym nie poradzimy sobie bez fachowej pomocy.

Kiedy do seksuologa?

Wizyta u seksuologa jest zwykle długo odkładana. Dla wielu par stanowi ostateczność i udają się one do lekarza dopiero wtedy, gdy zdadzą sobie sprawę, że problemy z seksem tak mocno rzutują na pozostałe sfery ich życia i relacje między nimi, iż mogą doprowadzić do rozpadu związku.

Czasami najtrudniej do zaburzeń w tej sferze życia przyznać się przed samym sobą, pojawia się bowiem pytanie: czy już naprawdę jest aż tak źle, że musimy korzystać z pomocy lekarza? Daje o sobie znać poczucie winy, że nie umiemy sami rozwiązać swych intymnych kłopotów i cieszyć się nieskrępowanym seksem. Tymczasem wizyta w gabinecie seksuologa nie powinna być traktowana jako ostateczność. Do lekarza powinniśmy udać się za każdym razem, kiedy współżycie przestaje być satysfakcjonujące. Nie warto udawać na przykład, iż długotrwały brak orgazmu, impotencja albo niechęć do seksu nie ma dla nas żadnego znaczenia.
Jak wygląda wizyta?

Nieważne, które z was bardziej cierpi na tym, że w waszej sypialni wieje chłodem – do lekarza powinniście pójść razem. Tylko w ten sposób dacie mu szansę spojrzeć na problem z obu punktów widzenia. Dobrze jest wcześniej zastanowić się nad tym, o co chcecie zapytać lekarza i dokładnie określić to, co macie zamiar mu powiedzieć o istocie naszego problemu.

Na początku seksuolog przeprowadza dość długi wywiad – zapyta was, kiedy zaczęły się wasze intymne kłopoty, na czym polegają, postara się dowiedzieć jak najwięcej o waszych aktualnych problemach. Potem będzie chciał z każdym z was porozmawiać w cztery oczy. Taka rozmowa może dotyczyć także problematyki z dzieciństwa, okresu dojrzewania aż do teraźniejszości.

Seksuolog będzie chciał uzyskać informacje na temat twoich życiowych doświadczeń seksualnych, relacji interpersonalnych, układów z poprzednimi partnerami. Najwięcej miejsca – co oczywiste – poświęci jednak na zdiagnozowanie twojego obecnego problemu. Będzie nakłaniał cię, byś opowiedziała mu o tym, co się zmieniło w waszym współżyciu, co ci najbardziej przeszkadza – np. suchość w pochwie, ból przy stosunku, lęk przed niechcianą ciążą. Dobrze jest wcześniej zastanowić się nad tym, co stanowi największy kłopot.

Pamiętaj, że u lekarza-seksuologa nie będziesz się rozbierać i że jest on zobowiązany do zachowania tajemnicy – możesz więc bez obaw zwierzyć się ze swoich problemów.
Jak to powiedzieć?

Niejednokrotnie podczas wizyty pojawia się problem natury czysto werbalnej - jakich słów użyć, by powiedzieć, o co dokładnie chodzi? Często przychodzą na myśl sformułowania potoczne, bardzo ogólne albo takie, które zarezerwowane są tylko dla kontaktów z partnerem. Zwykle kobietom łatwiej niż mężczyznom przychodzi prezycyjne wyrażenie swoich myśli, lepiej też znają one swoje ciała.

Jeśli czujesz się bardzo skrępowana, po prostu o tym powiedz - lekarz powinien ci pomóc, zadając pytania. Jeżeli zaś język, którego używa seksuolog, jest zbytnio przeładowany terminologią medyczną - proś o wyjaśnienie.

Co potem?

Od seksuologa zwykle dostaniesz skierowanie na takie badania jak morfologia, cholesterol, poziom hormonów oraz cukier. Zaburzenia seksualne mogą być bowiem sygnałem wielu chorób. Jeśli zaś wcześniej (w ciągu ostatnich kilku miesięcy) robiłaś już badania, zabierz wyniki ze sobą.

Jeżeli badania wykażą jakieś nieprawidłowości, wówczas dostaniecie kolejne skierowania. Natomiast gdy lekarz ustali, że wasz problem ma przyczyny emocjonalne, to pomocne mogą okazać się spotkania z terapeutą.

W niektórych przypadkach rozwiązanie bywa bardzo proste – czasami, np. jeśli odczuwasz ból, kochając się z partnerem, seksuolog może doradzić, jakie pozycje będą dla was najlepsze. Wiele może też zmienić między wami samo podjęcie decyzji o wizycie u specjalisty i szczera rozmowa

W dobrym i otwartym związku nie ma tematów tabu. Nie warto zatem udawać i oszukiwać partnera, że wszystko jest w porządku, bo nic tak nie oddala od siebie dwojga ludzi jak sekrety i nic tak nie zbliża jak rozmowa i udany seks.

Zródło : kobieta.wp.pl


Warto przeczytać :

J.D. Fuentes

 

Seksualny klucz do kobiecych emocji
Dowiedz się, jak wzbudzić w kobiecie pożądanie wykorzystując strukturę kobiecej psychiki…
szczegóły : kliknij tutaj



Dbaj o stawy

styczeń 26, 2007

 

Dbaj o stawy

Zwyrodnienie stawów, choroba dotykająca ok. połowy 50-latków zaczyna się od uszkodzenia chrząstki. Najczęściej uszkodzeniu ulegają stawy lokomocyjne, czyli biodrowe i kolanowe.

Chrząstka to naturalny amortyzator chroniący stawy przed uszkodzeniem, dlatego też należy dbać o jej dobry stan. To, iż chrząstka z wiekiem traci sprężystość jest procesem całkowicie naturalnym, są jednak czynniki mogące to przyśpieszyć. Chcąc jak najdłużej cieszyć się zdrowymi, sprawnie funkcjonującymi stawami należy unikać wykonywania czynność zbytnio je obciążających, szkodliwe są też wszelkiego rodzaju urazy, zagrożeniem może być tak sport wyczynowy jak zwykle ćwiczenia, które wykonywane nieregularnie mogą być zbyt forsujące.

Destrukcyjna jest również znaczna otyłość, wrodzone wady postawy oraz długotrwały stres powodujący zmiany w mazi stawowej.

Uszkodzenia stawów nie da się cofnąć, więc często jednym rozwianiem jest leczenie objawowe. Ulgę przynoszą przeparty steroidowe, jednak stosowny zbyt długo mogą wywołać niepożądane skutki uboczne. Często zalecane są też środki przeciwreumatyczne, dobre efekty daje wstrzykiwanie kwasu acetylosalicylowego będącego składnikiem mazi stawowej. Wsparciem kuracji może być akupunktura lub zabiegi fizjoterapeutyczne takie jak: krioterapia, czy magnoterpia

Należy jednak pamiętać, leczenie farmakologiczne to nie wszystko, często chęć uchronienia stawów przed większym uszkodzeniem wymaga zmiany trybu życia i dotychczasowych przyzwyczajeń.

Ostatecznością jest zabieg chirurgiczny. Chrząstka nie posiada wprawdzie zdolności regeneracyjnych jednak możliwe jest przywrócenie prawidłowej anatomii stawu podczas zabiegu. Jeśli stawy są całkowicie zniszczone ratunkiem może być wstawienie protez, nadzieją są też przeszczepy chrząstki ze zdrowego stawu.

Autor : Marta Wasiak
Zródło : http://www.zdrowie.senior.pl




Z pewnością zależy Ci na szczęściu i zdrowiu. Dobre samopoczucie, umiejętność zwalczania stresu, czy 100% samozadowolenie z siebie i własnego wyglądu, i zachowania jest niezwykle ważne. Znajdziesz tutaj publikacje, poruszające tą niezwykle ważną dla życia tematykę.
szczegóły:  kliknij tutaj !


 

 

Balsamy do ciała - nic dodać, nic ująć

Kremy do pielęgnacji ciała są coraz bardziej specjalistyczne, dziś już na każdą jego partię: na szyję, na biust, na pośladki, na brzuch, na uda, na talię, nawet na trzęsące się pod pachami wałeczki tłuszczu.


Od pięt po czubek głowy nic nie ujdzie uwadze producentów kosmetyków.

No i te nazwy: “sexy look”, “brazylijskie pośladki”, “perfekcyjne uda, płaski brzuch”! Chociaż brzmią kusząco i zabawnie, przynajmniej wprost nie obiecują cudownych efektów. Gorzej z “koncentratami wyszczuplającymi”, “efektami liposukcji” czy, za przeproszeniem, “serami z efektem podniesienia i powiększenia biustu”. Na opakowaniach wielu kosmetyków do ciała można przeczytać, że krem “gwarantuje wyjątkowo silne działanie korygujące, porównywalne do chirurgicznego zabiegu z użyciem lasera” albo do “liftingu pośladków”. Ba, znalazłam nawet taki, który miał przenosić tłuszcz z pupy na biust! Słowem kupisz i masz pośladki jak Doda i piersi jak Mandaryna.

A przecież balsam, krem czy koncentrat do ciała, nawet najwymyślniej nazwany, to ciągle tylko kosmetyk.

Jeden z nieodzownych, niekoniecznie drogich, za to codziennych sojuszników kobiecej urody. Zawsze warto go mieć pod ręką, szczególnie po kąpieli. Czy jest nawilżający, czy ujędrniający, czy zmniejszający cellulit, tak naprawdę wystarczy jeden, ale dobry. Z mocznikiem i retinolem na okołomieszkowe zapalenie skóry, z gliceryną i olejami roślinnymi do skóry suchej i odwodnionej, z kofeiną oraz miłorzębem japońskim na cellulit.

Kupując balsam, warto sprawdzać nie tylko składniki, ale również informacje, do jakiej skóry jest przeznaczony, szczególnie gdy mamy tłustą i trądzikową.

To trudne zadanie, bo na wielu kosmetykach nie ma takich oznaczeń. Są pewne obszary ciała, gdzie nadmierny łojotok bywa szczególnie uciążliwy. Na plecach i dekolcie bardzo często pojawiają się małe wykwity, które posmarowane dość tłustym balsamem “do-nie-wiadomo-jakiej cery” mogą jeszcze bardziej dokuczać. Dlatego lepszy będzie ten w formie lekkiej emulsji, żelu niż kremu, gęstego mleczka czy “masła” do ciała. I odwrotnie, przy skórze suchej warto wybrać balsam odżywczy i gęsty. Na pewno pojędrni, nawilży ciało, obroni je przed przedwczesnym starzeniem, ale cudów nie zdziała. Bo nie ma takiej możliwości, by sam kosmetyk zmniejszył obwód bioder o kilka centymetrów, czy powiększył o kilka milimetrów piersi. By tego “dokonać”, musiałby wnikać bardzo głęboko w skórę, doprowadzając do zmian w jej strukturze i w tkance tłuszczowej. A wtedy musiałby być zarejestrowany jako lek, a nie jako kosmetyk. Najlepiej byłoby podawać go w zastrzyku.

Po co więc obiecywać gruszki na wierzbie?

Po pierwsze dlatego, że reklama jest dźwignią handlu - to jasne jak słońce. Po drugie, bo można to robić całkiem bezkarnie - na polskim rynku kosmetycznym szwankuje system kontroli. Od kiedy w Polsce obowiązuje ustawa kosmetyczna, która dostosowała nasze prawo do unijnego, kosmetyki przed wprowadzeniem na rynek nie muszą być już badane przez niezależne instytucje, np. Państwowy Zakład Higieny czy Instytut Matki i Dziecka, które kiedyś wydawały zgodę na ich wprowadzenie na rynek.

Dziś producent kosmetyku musi jedynie poinformować o swoim nowym kremie albo balsamie Główny Inspektorat Sanitarny.

Ten zaś, teoretycznie, w razie potrzeby może zlecić Państwowej Inspekcji Sanitarnej kontrolę kosmetyku. Teoretycznie, bo w praktyce zdarza się to rzadko. Dlatego nasze rodzime firmy kosmetyczne wymyślają najbardziej agresywne marketingowo nazwy kosmetyków. Po prostu czują się trochę bezkarne i piszą na opakowaniach, co im w duszy gra. Producenci zagraniczni czują większy respekt, bo w ich krajach system kontroli nowo wprowadzanych kosmetyków zwykle działa sprawnie. Weźmy choćby Stany Zjednoczone albo Francję - gdyby tam producent na opakowaniu napisał, że “krem powiększa biust” albo “likwiduje cellulit”, co na polskich kosmetykach jest prawie na porządku dziennym, miałby od razu na karku nie tylko kontrolę organów państwowych, protesty organizacji konsumenckich, ale i “życzliwej” konkurencji. U nas, niestety, na rynku kosmetyków nadal panuje wolna amerykanka, więc tylko od nas zależy, czy damy się uwieść chwytliwym nazwom.

Autor : Katarzyna Bosacka
Zródło : Poradnik Domowy


Czy chciałabyś wzbudzić zachwyt w każdym mężczyźnie? Dowiedz się jak znacznie poprawić zarówno wygląd, jak i samopoczucie stosując proste zabiegi kosmetyczne, nie tracąc przy tym, wbrew pozorom, dużo czasu.
szczegóły :  kliknij tutaj !


 

Sałatka z pieczonych pomidorów

 


Składniki:

  • 6 podłużnych pomidorków
  • 6 liści bazylii
  • 1/2 łyżki miodu
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki kaparów
  • sól i świeżo zmielony pieprz

Wykorzystuj czas Niekonwencjonalnie i Ekscentrycznie!

 

szczegóły : kliknij tutaj !

Sposób przygotowania :

1. Umyj pomidory i małym nożykiem usuń stwardniałe włókna przy ogonku.
2. Nie obierając ze skóry przekrój je na 4 części.
3. Posyp solą morską i zalej 2 łyżkami oliwy. Wymieszaj delikatnie.
4. Włóż je do foremki nakrytej szczelnie folią aluminiową.
5. Wstaw do piekarnika (150 stopni C) na 20-25 min.
6. Przygotuj sos >>> posiekaj czosnek, kapary i bazylię.
7. Wymieszaj je z łyżką oliwy, octem i miodem.
8. Posól i posyp świeżo zmielonym pieprzem.
9. Przełóż pomidory do salaterki, polej sosem i od razu podawaj.

Smacznego !

Autor : Pascal Brodnicki

 

Tantra - przez seks do oświecenia


Tantra - tajemnicza ezoteryczna tradycja wywodząca się z religii hinduskich. Przez wielu ludzi kojarzona z czarną magią, podejrzanymi rytuałami i oczywiście wyuzdanymi praktykami seksualnymi.

Z tantrą zetknął się chyba każdy, kto chociaż trochę interesuje się ezoteryką i zjawiskami paranormalnymi. Swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim lekko skandalizującej aurze unoszącej się nad całym ruchem, posądzanym o rozmaite obsceniczne ekscesy. Czym jednak tak naprawdę jest tantra?

Samo słowo używane do określenia tej tradycji pochodzi z kombinacji dwóch innych słów - “tattva” i “mantra”. “Tattva” oznacza naukę o kosmicznym porządku, a “mantra” odnosi się do nauk o mistycznym dźwięku i mistycznych wibracjach.

Jedność i iluminacja
Do dzisiaj zostało zachowanych wiele tekstów dotyczących tantry, z których najwcześniejsze datują się na piąty wiek naszej ery. Jej praktykowanie polega na dążeniu do osiągnięcia iluminacji poprzez zjednoczenie się z przeciwieństwami istniejącymi w przyrodzie oraz wewnątrz nas samych.

Przeciwieństwa te uosabiają męskie i żeńskie siły natury, a określa się je terminami “Shiva” i “Shakti”. “Shiva” jest elementem męskim, nazywanym również “niszczycielem”. Symbolizuje on świadomość rozproszoną pomiędzy galaktykami. “Shakti” natomiast to “boska matka”, siła pogrążona w nieustającym tańcu, która daje życie wszelkiemu stworzeniu.

Sposobem na osiągnięcie jedności pomiędzy tymi przeciwstawnymi pierwiastkami jest dla adeptów tantryzmu odbycie stosunku seksualnego, który traktują jako kosmiczny rytuał, łączący ze sobą potężne bóstwa. Czynność ta widziana jest przez tantryków jako gromadzenie energii, “wysysanie jej z otaczającego świata”. Owa wewnętrzna energia ma pełnić rolę czegoś w rodzaju metafizycznego zapalnika, służącego do wyzwolenia eksplozji wszechobecnego, boskiego “systemu energetycznego”. Nagły wybuch energii przenosi kochanków w odmienne, mistyczne stany świadomości. Poprzez akt seksualny dokonują oni połączenia z całą, uniwersalną energią wszechświata. Tantra lewej ręki
Podkreślić należy, że istnieje kilka form tantry. Rozróżniamy między innymi jego odmianę hinduską, buddyjską, czy też new age’ową, rozpowszechnioną przez pokolenie hippisów. Najbardziej kontrowersyjną formą tej praktyki jest jednak tzw. “tantra lewej ręki”, porównywana bardzo często do satanizmu i czarnej magii z powodu perwersyjnych i obscenicznych rytuałów odprawianych przez jej wyznawców.

Oficjalna, tradycyjna tantra miała prowadzić do wyzwolenia poprzez zaakceptowanie i pogodzenie się ze słabościami własnego ciała, dlatego też ludzka seksualność zostawała naturalnie włączona w porządek tej religii. Erotyzm traktowano jako coś czystego i pięknego, a stosunek seksualny jako czynność uprawianą, a raczej celebrowaną, z ukochaną osobą w celu osiągnięcia mistycznego oświecenia. Mężczyzna miał obowiązek traktować kobietę tak, jakby była ona boginią, a kobieta traktowała swego partnera jak boga. Wierzono, iż akt miłosny ma moc przemieniania człowieka w istotę wyższą, chociażby tylko na krótki okres czasu.

Tantrycy “lewej ręki” odwrócili ten schemat do góry nogami, oddając się bez reszty orgiom i wyrafinowanej rozpuście. Odrzucają oni miłość i oddanie kochanej osobie uprawiając tzw. “majhunę”, czyli regularną orgię, której uczestnicy wybierają sobie partnerów seksualnych w procesie losowania. Skomplikowana i pełna subtelnych niuansów tradycyjna wersja tantry została przez adeptów tej odmiany sprowadzona do poziomu bruku, a wszystkie kluczowe elementy duchowej więzi z partnerem wyeliminowano, zostawiając jedynie wynaturzony, mechaniczny seks.

Włosy bogini Kali
Bardzo ciekawym aspektem tantryzmu jest także jego ikonografia. W tej starej, hinduskiej religii można znaleźć mnóstwo tajemniczych symboli, bardzo często wykorzystywanych w silnie zabarwionej erotyzmem wschodniej sztuce.

Na przykład kobieca pochwa symbolizuje w tantrze początek stworzenia. Artyści przedstawiają ją podczas nieustannego zapładniania męskim nasieniem, co ma oznaczać powtarzający się w nieskończoność akt kreacji. Kochankowie ukazani w trakcie zespolenia miłosnego symbolizują natomiast jedność duchową. Z hinduskiej ikonografii korzystali pełnymi garściami między innymi twórcy filmu “Matrix”, którzy posłużyli się wizerunkiem bogini Kali, patronki płodności i seksu. Rozpuszczone włosy tej bogini są symbolem procesu stwarzania światów. Na religijnych rycinach możemy dojrzeć w jej brzuchu człowieka, przedstawionego w formie rośliny odwróconej korzeniem ku górze. Jest to odwzorowanie tantrycznego przekonania o tym, iż ludzie czerpią energię ze swojego otoczenia, podobnie jak rośliny wyciągają życiodajne soki z gleby.

Sting kontroluje wytrysk
Tantryzm, niezależnie od praktykowanej formy, zawsze wymaga od swoich wyznawców rozwagi w gospodarowaniu zgromadzoną energią. Marnotrawienie cennego bogactwa energetycznego na błahe orgazmy jest niewybaczalnym błędem, dlatego tantrycy całymi latami uczą się w jaki sposób powstrzymywać wytrysk nasienia, doskonaląc technikę samokontroli podczas wyczerpujących treningów (tak, tak, maratony seksualne bywają wyczerpujące).

Jedną z bardziej znanych publicznych postaci otwarcie przyznających się do fascynacji hinduskimi praktykami magiczno-erotycznymi jest Sting, który publicznie przyznał, że potrafi opóźniać orgazm o całe pięć godzin.

Okiem profana
Dla Stinga i innych adeptów sztuki tantrycznego seksu zwykła miłość fizyczna jest zapewne pozbawioną aspektu duchowego, nieoświeconą seksualnością, a ludzie ją uprawiający są kimś w rodzaju barbarzyńców. Jednak my, zwykli, niewtajemniczeni w arkana mistycznej wiedzy profani, musimy przyznać, że całkiem lubimy tą prostą, nieskomplikowaną czynność i niekoniecznie chcielibyśmy, aby do tego, co robimy przy zgaszonym świetle mieszać Shivę, tudzież inne religijne postacie.

Swoją drogą, ciekawe jaką odmianę tantry preferuje były wokalista “The Police”. Jeżeli wyda się, iż jest to “lewa ręka”, to bądźcie pewni, drodzy czytelnicy, że nie omieszkamy Was o tym powiadomić.

Zródło : kobieta.wp.pl


Warto przeczytać :

Rafał Seremet

Arkana seksu - ekstaza i jedność
Sekret szczęśliwego partnerstwa i satysfakcjonującego Cię bycia z drugą osobą w związku. Możesz podnieść jakość swojego życia seksualnego i przekształcić je w narzędzie swojego spełnienia!
szczegóły : kliknij tutaj !



 

Dać życie innym

styczeń 26, 2007

 

Dać życie innym


24 stycznia w Warszawie rozpoczęła oficjalnie działalność Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej. Ma upowszechniać ideę przeszczepiania narządów i szpiku oraz pomóc w realizacji Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej.

Zdaniem wiceprezesa Unii, prof. Wojciecha Rowińskiego, wprawdzie transplantologia rozwija się w Polsce szybko, ale boryka się z podstawowym problemem – brakiem narządów do przeszczepów.

„Jeśli tylko znajdą się dawcy narządów, resort zdrowia znajdzie dodatkowe pieniądze na przeszczepy” – zapewnił obecny na inauguracji minister zdrowia prof. Zbigniew Religa, współtwórca polskiej transplantologii.

Jest nadzieja, że problem braku dawców zmniejszy się. Dzięki wysiłkom transplantologów, mediów i organizacji społecznych oddawanie narządów w razie śmierci dawcy staje się coraz powszechniejsze.

Istnieje specjalna strona internetowa poświecona przeszczepom (www.przeszczep.pl), gdzie można znaleźć m.in. formularz oświadczenia woli dla osób, deklarujących gotowość do oddania swoich narządów po śmierci. Jego wypełnienie nie ma mocy prawnej, ale może być argumentem w rozmowie z rodziną zmarłego.

Prezesem Unii jest prof. Leszek Pączek. Na spotkaniu przytoczył m.in. przykłady wkładu transplantologów w rozwój innych gałęzi medycyny. Wspomniał np. o powlekanych stentach - metalowych siateczkach, pokrytych lekami stosowanymi w transplantologii. Chronią one naczynia krwionośne przed zwężaniem.

Podczas uroczystości osobom zasłużonym dla transplantologii wręczono nagrody im. Brajana Chlebowskiego, bohaterskiego 6-letniego chłopca, który przed dwoma laty zginął ratując mieszkańców płonącego budynku. Rodzice zdecydowali przekazać jego narządy pięciu potrzebującym osobom.

Zródło : PAP



Z pewnością zależy Ci na szczęściu i zdrowiu. Dobre samopoczucie, umiejętność zwalczania stresu, czy 100% samozadowolenie z siebie i własnego wyglądu, i zachowania jest niezwykle ważne. Znajdziesz tutaj publikacje, poruszające tą niezwykle ważną dla życia tematykę.
szczegóły:  kliknij tutaj !