Jak można sobie pomóc w nieuleczalnych chorobach?
luty 16, 2007
Jak można sobie pomóc w nieuleczalnych chorobach?
autorem artykułu jest Lidia Szadkowska
1. Jakie wyróżniamy choroby nieuleczalne?
Reumatyczne, np. reumatoidalne zapalenie stawów /gościec/,skaza moczanowa, zesztywniające zapalenie stawów, toczeń rumieniowaty, łuszczycowe zapalenie stawów, zwyrodnienia.
Cukrzyca,
Nadciśnienie,
Miażdżyca,
Alergie,
Stwardnienie rozsiane,
Nowotwory,
I inne.
2. Czym jest choroba?
Na ogół uważa się, że chorobę powodują wirusy i bakterie. Jednak obecność ich w organizmie nie musi wywołać choroby. I często nie wywołuje. Można być ich nosicielem, ale nigdy nie zachorować.
Wszystkie zarazki nie znajdując dla swojego rozwoju warunków odpowiednich, nie rozmnażają się. ( O tym można przeczytać w książce: ”Szczepienia - niebezpieczne, ukrywane fakty. Plejada znanych lekarzy opowiada się przeciwko szczepieniom” – autor Ian Sinclair,lub „Toksemia, przyczyna wszystkich chorób” – autor dr H. Tilden)
Jeśli jednak zarazki trafią na podatny grunt,potrafią się rozwijać błyskawicznie. Takim dogodnym miejscem może być nasz organizm pełen toksyn,powstałych z nie wydalonych resztek pokarmowych.
W 1892 r. niemiecki higienista Max von Pettenkoffer eksperymentalnie połknął duży pojemnik bakterii wyizolowanych ze śmiertelnych przypadków cholery. Nie zachorował! Dostał tylko niewielkiej biegunki. Rosyjski patolog Elie Metchnikow i kilku jego kolegów przeprowadzili podobne eksperymenty z różnymi bakteriami. I też nie wykryto u nich żadnych objawów chorobowych. Ich organizmy nie miały w sobie tylu toksyn, by te zarazki mogły się rozwijać.
Przeprowadzano jeszcze wiele podobnych eksperymentów, które potwierdziły, że zarazek może się rozwijać tylko w warunkach sprzyjających ich rozmnażaniu. Tzn. w środowisku toksycznym.
Takim odpowiednim środowiskiem dla rozwoju wirusów i bakterii może być np. nasz organizm. Wszelkie resztki pokarmowe, niewydalone w porę zaczynają gnić i fermentować, a ich toksyny przenikają do krwi i tkanek.
Nasze ciało wprawdzie nieustannie je wydala,ale poprzez ciągłe dostarczanie nieodpowiedniego pożywienia i w zbyt dużych ilościach, nie nadąża z ich usuwaniem.
Ilość toksyn wciąż przybywa. W ten sposób powstaje dobre środowisko dla życia wszystkich bakterii i wirusów. Podlegające gniciu i fermentacji resztki pokarmowe stwarzają zatem toksyczne dla nas środowisko, ale za to sprzyjające rozwojowi zarazków.
Z biegiem czasu nazbiera się ich tyle, że wirus lub inna bakteria dostając się do naszego ustroju, błyskawicznie zaczyna się rozwijać mając odpowiednią pożywkę dla siebie. Wtedy rozpoczyna się nasze chorowanie. Chorobę likwidujemy najpierw antybiotykami, później silniejszymi lekami w zależności od jej rodzaju. Ale do wyleczenia to nie prowadzi.
Chorobą, zatem jest zanieczyszczenie organizmu toksynami gromadzonymi przez całe lata życia i jego próbą oczyszczenia się z nich.
Co jest przyczyną chorób?
“Przyczyną chorób jest głównie spożywanie zbyt dużej ilości białka, jedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego, nawet wtedy, gdy jest to tylko mleko i sery. To powoduje zainfekowanie organizmu produktami jego rozpadu. Jeśli do tego nie jada się w ogóle, lub za mało, owoców i surowych jarzyn, dochodzi do osłabienia sił fizycznych. Następuje spadek energii”. (O tym pisze autor książki dr Tilden „Toksemia, przyczyna wszystkich chorób”).
Dochodzą jeszcze dodatkowe czynniki zewnętrzne jak: zanieczyszczenie powietrza i środowiska, brak odpowiedniej ilości ruchu, promieniowanie podziemnych cieków wodnych.Słabnący organizm przestaje sobie radzić z pozbywaniem się gromadzonych toksyn. My zaczynamy się leczyć, ale leki znoszące objawy choroby, jeszcze dodatkowo zwiększają ich ilość. Wszystkie “śmieci” przedostają się do krwi i tkanek. A my źle się czujemy.
Główną przyczyną powstawania tych chorób jest nieodpowiedni styl życia. Odżywiamy się zbyt obficie i nieprawidłowo. Spożywamy pokarm o niewielkiej ilości składników mineralnych i witamin, jak warzywa i owoce. Spożywamy zbyt wiele białka.Za dużo mięsa i nabiału. A to wszystko powoduje toksemię.
Bakterie i ich rola w organizmie człowieka:
W książce „Szczepienia niebezpieczne…” autor określa te bakterie jako niezbędne „sprzątacze” toksyn organicznych powstających w naszym ciele. Porównuje je nawet do bakterii wykorzystywanych w oczyszczalni ścieków, gdzie wykonują pożyteczną pracę przerabiając je na nieszkodliwe sole, oraz uzdatniają wodę do konsumpcji.
Bakterie natomiast, które zasiedlają nasz organizm analogicznie rozkładają resztki pokarmowe i pełnią jakby rolę „oczyszczaczy ścieków” w naszym organizmie.
Jak powstają choroby przewlekłe?
Nasz organizm posiada niezwykłe zdolności ochronne przed chorobami i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Próbuje pozbyć się ich poprzez kichanie, kaszel, biegunkę wymioty - wszelkimi możliwymi kanałami jak nos, płuca, nerki, jelita, skórę. Wszystkie zanieczyszczenia organizmu są odprowadzane z komórek i płynów tkankowych do kanałów wydalniczych.
A co się dzieje, gdy nie pozwalamy dokładnie naszemu ciału się oczyścić i nadal dostarczamy nieodpowiedni lub w zbyt dużej ilości pokarm? Niewykorzystany pokarm rozkłada się i w postaci toksyn jest gromadzony w tkankach. Powstają złogi. Zaczynamy chorować i rozpoczynamy leczenie farmakologiczne. Leki jednak nie są w stanie zlikwidować choroby.
Początek stanowią niegroźne choroby. Zażywamy leki na wszystkie dolegliwości. Ale nie usuwamy ich przyczyny. Aby przyczynę zlikwidować trzeba najpierw przestać sobie szkodzić. Zadbać o odpowiednie odżywianie. Jeśli tego nie robimy i nadal połykamy pigułki, dochodzi do zwiększania ilości toksyn, co doprowadza do coraz to groźniejszych chorób, określanych jako całkowicie nieuleczalne.
Tak, więc począwszy od kataru poprzez wszelkiego rodzaju zapalenia gardła, zatok, uszu, płuc, dochodzimy do artretyzmu, reumatyzmu, astmy, gangreny, raka i wielu innych.
„Produkty uboczne” powstające z nieprawidłowej diety, gnicia i fermentacji resztek pokarmowych w przewodzie trawiennym, zażywane leki, brak ruchu i zanieczyszczenia środowiska prowadzą do coraz większego zaśmiecenia organizmu. To stwarza idealne warunki do rozmnażania się wszelkich zarazków.
.
Zwalczając choroby farmaceutykami choroba niegroźna dla życia zostaje „uśpiona” i z biegiem lat rozwija się skrycie, by ujawnić się w postaci cięższej, nieuleczalnej.
To wszystko powoduje toksemia. Ale medycyna konwencjonalna robi niewiele, by się jej pozbyć. Stosuje wyłącznie leki, dodatkowo zwiększając zagrożenie zdrowia i życia. W sytuacjach skrajnych leki bywają niezbędne, ale powinny być stosowane sporadycznie i w ostateczności.
Jak wyjść z choroby?
Dr. Abramowski w swojej książce „Dieta owocowa i fizyczne odmładzanie” opublikował efekt leczenia swoich pacjentów (160 osób) chorujących na tyfus Leczył ich nie lekami, lecz owocami i sokami.Prócz dwojga osób, które za późno rozpoczęły leczenie, wszyscy zostali wyleczeni.
Podobnie było z chorymi na ostre zapalenia jelit, zapalenie nerwu, reumatyzm i inne. Żaden z pacjentów nie miał również żadnych komplikacji po chorobie. / Z książki „Szczepienia niebezpieczne, ukrywane fakty”/.
Wniosek taki, że należy najpierw przestać dostarczać szkodliwego pokarmu, jakim jest głównie jedzenie pochodzenia zwierzęcego. Dodałabym, że również wszelkiego rodzaju ulepszacze smakowe i zamienniki cukru też przyczyniają się do zaśmiecania organizmu. Należałoby, także zapewnić sobie ruch na świeżym powietrzu, stosować gimnastykę, korzystać ze światła słonecznego, zadbać o wypoczynek, o odpowiednią ilość snu. Sprawdzić, czy w miejscu zamieszkania (zwłaszcza w miejscu wypoczynku) i pracy nie występuje szkodliwe promieniowanie i w razie potrzeby zastosować odpromiennik. A to wspomaga w dużym stopniu odtruć organizm, co jest niemal równoznaczne z pozbyciem się uciążliwej choroby przewlekłej.
Tak, więc by pomóc sobie w chorobie koniecznie trzeba zmienić sposób odżywiania i styl życia. Weźmy odpowiedzialność za swoje zdrowie. Bo to my wybieramy sposób odżywiania, my obieramy styl życia i my dajemy się w razie potrzeby kroić, my łykamy tabletki i zatruwamy dodatkowo organizm. My ponosimy głównie za to konsekwencje. Nie lekarz, który nas prowadzi.Lekarz jest tylko diagnostykiem i doradcą,a decyzja to już nasza sprawa.
By pozbyć się uciążliwych chorób można stosować diety oczyszczające, posty kilkudniowe i nawet dłuższe, korzystać jak najwięcej ze świeżego powietrza, zażywać dużo ruchu, stosować gimnastykę,pić zioła. Podczas chorowania nie trzeba zmuszać się do jedzenia.
Zadbać tylko o dostateczną ilość płynów.Dobrze jest robić także lewatywy.Dzięki nim wypłukujemy z jelit odkładane przez całe lata nieczystości. W ten sposób pomagamy organizmowi lepiej się oczyścić. By dać szansę sobie na samouzdrowienie można skorzystać z wielu sposobów.
Zmiana odżywiania przynosi przeważnie pozytywne i zaskakujące efekty. Najwięcej korzyści przynosi dieta bezmięsna i beznabiałowałowa, ale bogata w owoce, soki i warzywa, zwłaszcza surowe.Rozpoczyna się “dowóz” materiałów odbudowujących tkanki i nie zaśmiecamy już organizmu.Myślę,że warto spróbować.
Są też lekarze,zajmujący się leczeniem metodami naturalnymi.Warto skorzystać z ich porad.
Lidia Aleksandra Szadkowska
http://nieuleczalne-choroby.zlotemysli.pl
http://potrawy-weganskie.zlotemysli.pl/
—
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Kontrowersyjna urynoterapia
luty 16, 2007
Kontrowersyjna urynoterapia
Wzbudza wiele kontrowersji. Jest terapią, którą nie każdy miałby ochotę zastosować i ma tylu zwolenników, co wrogów. Większość na samą myśl o niej krzywi się w grymasie zniesmaczenia. Cóż, nie jest łatwo przekonać się, że można wypić własny mocz i mieć z tego zdrowotną korzyść. A jednak, wielu uważa, że właśnie tak jest.
Jak to się robi?
Urynoterpia to nic innego niż leczenie ( najczęściej własnym ) moczem. Mocz stosuje się zarówno doustnie, jak i doodbytniczo bądź smaruje się nim skórę. Najczęściej, zanim zastosuje się tę metodę, pacjent musi przejść na odpowiednią dietę, nie wolno mu także przyjmować żadnych leków. Mocz, inaczej uryna, jest płynem wytwarzanym w nerkach. Zawiera produkty przemiany materii niepotrzebne organizmowi. Składa się głównie z wody.
Według specjalistów od urynoterapii, jako naturalny wytwór organizmu nie może być szkodliwy dla człowieka i jest lekarstwem, które człowiek sam wytwarza. Dlatego picie moczu nie szkodzi, ale leczy.
Leczenie zależy od choroby, jej intensywności i jakiej części organizmu dotyczy. Czasami trwa kilka dni, ale może nawet przedłużyć się do kilku miesięcy.
Na co pomaga?
Niektórzy twierdzą, że prawie na wszystko. Przede wszystkim jednak, na choroby skórne. Dezynfekuje, leczy rany i podrażnienia. Ma też niwelować procesy ropienia. Ma leczyć grzybicę skóry. Podobno przynosi ulgę przy ukąszeniach owadów.
Ma też zastosowanie w kosmetyce, pomaga na trądzik, a według niektórych nawet na rozstępy i blizny. Stosowany na skórę głowy pomaga ponoć na wszystkie problemy z włosami. Stają się one piękne, błyszczące i przestają wypadać. Podobno warto dodać do szamponu niewielką ilość moczu, a efekt będzie murowany. Niektórzy polecają urynę zamiast toniku kosmetycznego, do przemywania twarzy.
Podawana doustnie leczy choroby gardła, zapobiega parodontozie. Oczyszcza organizm, wspomaga przemianę materii, usuwa z organizmu toksyny. Wielu twierdzi, że leczy także wszelkie odmiany nowotworów. Leczy choroby zatok, przynosi ulgę w wielu bólach, m.in migrenowych i miesiączkowych. Niektórzy polecają płukanie moczem nosa i gardła, co przeciwdziała katarom i zapaleniom gardła.
Można stosować ją również doodbytniczo. Pomaga na hemoroidy, jak również na problemy związane z jelitami. Działa także przeczyszczająco i zapobiega wzdęciom oraz zaparciom.
Urynoterapia może być stosowana przy mniejszych schorzeniach jako jedyna metoda leczenia. Przy poważniejszych, takich jak nowotwory, można ją stosować wyłącznie jako metodę uzupełniającą.
Przecież to jest wstrętne!
Tak sądzi większość osób. I mało kto decyduje się na takiego rodzaju terapię. Pokonać naturalny wstręt przed wypiciem własnego moczu nie jest łatwo. Jednak zwolennicy tej metody uważają, że warto. Niektórzy polecają pić urynę po lekkim posiłku, inni radzą po prostu zamknąć nos. Warto również pamiętać o zdrowej, zrównoważonej diecie, wtedy mocz nie ma tak odrażającego zapachu i smaku. Podobno najlepiej smakuje we wczesnych godzinach rannych. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak spróbować!
Urynoterapia na pewno nie jest metodą, która znajdzie wielu miłośników. Zarówno ze względu na swój kontrowersyjny charakter – bo jak coś, co nasz organizm wydala może leczyć, jak i na trudności w stosowaniu będzie traktowana z przymrużeniem oka i sporą rezerwą. Jednak, jak każda metoda z medycyny niekonwencjonalnej, zasługuje na uwagę. Być może leczenie moczem ma przyszłość i jest w stanie pomóc na wiele schorzeń.
Zródło : kobieta.wp.pl
Dieta wegetarianina Kuchnia weganki Stres - jak zwalczyć stres ?
Depresja
luty 16, 2007
Depresja
Wciąż pokutuje przekonanie ,że depresja jest czymś wstydliwym, a ludzie na nią cierpiący często nie są rozumiani przez otoczenie. Ich stan jest często interpretowany jako lenistwo, wymigiwanie się od obowiązków. O tym, że problem jest poważny, świadczy chociażby ilość stron i blogów internetowych poświęconych tej chorobie.
Każdemu zdarzają się dni, kiedy poczucie własnej wartości jest bliskie zeru, czujemy się wtedy nieakceptowani, niekochani i najchętniej schowalibyśmy się przed światem. Sezonowe obniżenie nastroju wynikające np. z brzydkiej pogody nie jest poważną chorobą jak depresja kliniczna. Każdy bowiem ma gorsze dni, kiedy nie ma się ochoty wstać z łóżka. Humor skutecznie może popsuć czepialski szef lub złośliwa koleżanka z pracy, której głównym zajęciem jest wynajdywanie mankamentów u innych osób. Jednak jeśli taki stan utrzymuje się długotrwale możemy mieć do czynienia z depresją.
Co to jest depresja?
Osoby cierpiące na tę chorobę czują się bezbronne, osamotnione oraz zagubione. Często mają do siebie pretensje o tę bezradność wobec własnych uczuć, więc pogrążają się w nieustannym poczuciu winy. Chory nie umie się skoncentrować na wykonywanych czynnościach, ma osłabioną pamięć. Charakterystyczne jest także poczucie niskiej wartości, oskarżanie się o niepowodzenia własne lub z osób z otoczenia. Chorego cechuje zobojętnienie, uczucie pustki czy apatia. Ma on trudności z myśleniem, skupieniem uwagi i podejmowaniem decyzji. Charakterystyczna jest także niezdolność do wyrażania myśli i emocji, nerwowość oraz łatwe popadnie w irytację.U chorych częsta jest także zmiana apetytu oraz zaburzenia snu. Mogą się także pojawić objawy fizyczne, takie jak: bóle głowy lub inne dolegliwości bólowe, przewlekle dolegliwości żołądkowo -jelitowe czy kołatania serca. Częste są także myśli i tendencje samobójcze. - Czułam się koszmarnie. Dla mnie to było piekło…Nie miałam żadnej siły, ochoty i motywacji do czegokolwiek. Miałam strasznie niskie poczucie wartości, byłam drażliwa i niespokojna. Czułam się wypalona….”przeszukiwałam” swoją pamięć w celu przywołania bolesnych doświadczeń które mnie spotkały i szukałam swojej winy. Byłam już wielokrotnie hospitalizowana, niestety z marnym skutkiem- mówi Marta, autorka strony www.depresja.za.pl
Na depresję częściej cierpią osoby, u których w rodzinie występowały tego typu zaburzenia, szczególnie o bliskim stopniu pokrewieństwa. Częściej narażone są osoby w okresie przekwitania i w podeszłym wieku. Do wystąpienia depresji mogą przyczynić się także cechy osobowości, także te nabyte w środowisku rodzinnym. Często jednak jakieś traumatyczne wydarzenie jak śmierć bliskiej osoby czy utrata pracy sprawia, że zaczynamy chorować.
Leczenie
Ponieważ depresja jest zaliczana do chorób psychicznych, pacjent powinien się zgłosić do psychologa bądź psychiatry. Depresję trzeba leczyć, ponieważ jest ona ogromnym obciążeniem dla pacjenta, znacznie ogranicza jego zdolność do pracy i nauki oraz źle wpływa na przebieg innych chorób. Co najważniejsze jednak, ta choroba może doprowadzić do samobójstwa. Przy łagodnych objawach może wystarczyć psychoterapia, jednak najczęściej stosowana jest terapia kombinowana tzn. leki przeciwdepresyjne wraz z psychoterapią.
Leczenie szpitalne to ostateczność i lekarz decyduje o nim zazwyczaj, kiedy istnieje duże zagrożenie samobójstwem lub postępowanie pacjenta zagraża to jego życiu np. chory odmawia jedzenia i picia. Nie należy się niecierpliwić, jeśli poprawa nie jest od razu widoczna. Zazwyczaj potrzeba kilku tygodni, aby ocenić efekty terapii. Nie należy również bez wiedzy lekarza odstawiać leków lub zmniejszać lub zwiększać dawek.
Należy pamiętać, że jednym z efektów stosowania psychotropów jest osłabienie szybkości reakcji, dlatego należy szczególnie uważać np. przy prowadzeniu samochodu.
Jak pomóc sobie samemu?
W walce z depresją trzeba być cierpliwym. Nastrój nie poprawia się od razu.
Jeśli stany depresyjne nasilają się np. rano, postaraj się nie planować wtedy żadnych ważnych zajęć. Wyznaczaj sobie małe cele i nagradzaj siebie za każde, choćby drobne osiągnięcie. Wskazany jest odpoczynek, robienie sobie w miarę możliwości małych przerw w pracy, jednak spędzanie całego dnia w łóżku nie jest dobrym pomysłem. Warto podtrzymywać kontakty towarzyskie oraz nie porzucać zainteresowań. Wsparcie ze strony najbliższych oraz hobby są nieocenione w walce z depresją, podobnie jak aktywność fizyczna. Warto unikać pesymistów i przebywać z osobami o pogodnym usposobieniu, które poprawiają nam nastrój.
W miarę możliwości warto wybrać się na spotkanie z przyjaciółmi czy spacer. Pomocny jest także ruch oraz otaczanie się ciepłymi, jasnymi kolorami.
Zachowanie bliskich
Pomoc bliskich jest bezcenna, jednak ich nieumiejętne zachowanie może też zaszkodzić.
Przede wszystkim otoczenie powinno być dla pacjenta cierpliwe i wyrozumiałe. Ważna jest także umiejętność słuchania chorego, który ma prawo być poinformowany o przebiegu leczenia. Najbliżsi powinni omawiać z chorym różne wątpliwości, stereotypy na temat depresji. Niestety depresja często traktowana jest jako fanaberia, lenistwo, przejaw złej woli lub słabego charakteru. Powodem jest często brak wiadomości na temat tej choroby, którą trzeba leczyć. Słowo depresja na stałe weszło do naszego języka, często jest nadużywane, mamy gorszy dzień i mówimy “mam depresję”, “mam dołek”, dlatego gdy ktoś naprawdę zachoruje, jest to bagatelizowane, bądź całkowicie ignorowane.
- Najbliżsi na początku nie wiedzieli co się dzieje, nawet ja sama nie wiedziałam, potem jak się dowiedzieli stwierdzili ze udaję, że mi to jest tylko potrzebne do tego by nie chodzić do szkoły. Potem jakoś próbowali mi pomóc… ale nie wychodziło im to- mówi Marta.
Zamiast udzielania złotych rad, najlepsze co można dla chorego zrobić, to nakłonić go do wizyty u lekarza. Następnie należy dyskretnie i taktownie czuwać nad przebiegiem kuracji przypominając o wizytach w poradni i regularnym zażywaniu lekarstw, bowiem przerwanie terapii może spowodować nawrót choroby. Trzeba pamiętać, że ta choroba może zmienić zachowanie pacjenta, jego nastawienie do świata. Trzeba zachęcać chorego do przestrzegania zdrowego trybu życia , zwracać uwagę na takie objawy jak nadmierne spożywanie alkoholu, brak aktywności fizycznej, czy niezdrowe odżywianie się. Bliscy powinni dbać o to, aby pacjent wysypiał się, a także rozmawiać z lekarzem na temat postępów i efektów terapii.
Błędem jest natomiast narzucanie choremu swojej obecności, rozweselanie chorego na siłę, organizowanie mu czasu. Wystarczy , że pacjent czuje obecność wspierających go osób, że są one w pobliżu, gotowe do zaoferowania swojej pomocy.
Trzeba pamiętać że cierpliwość i wyrozumiałość najbliższych chorego na depresję może być często wystawione na próbę. Muszą oni być przygotowani na przejęcie części obowiązków chorego. Otoczenie powinno odradzać choremu podejmowanie istotnych decyzji w jego stanie. Częstym błędem bliskich pacjenta jest opieranie swojej wiedzy o chorobie na stereotypach, przypadkowo zasłyszanych opiniach. Nie należy lekceważyć wyznań o myślach samobójczych.
Jednak w tym wszystkim nie wolno zapominać o sobie. Bliscy pacjenta mogą odczuwać frustrację, złość, bezsilność czy poczucie winy. Czasem sami muszą zasięgnąć porady psychologa, gdyż tak naprawdę choruje cała rodzina.
Spokojnie, może to tylko chandra
Jak już wspomniałam, chwilowe obniżenie nastroju nie musi od razu oznaczać depresji. Może to być sezonowa chandra, z która możemy skutecznie walczyć. Pomóc może wtedy sprawianie sobie małych przyjemności - zakupy lub kolacja w miłym towarzystwie.
Kiedy na jesienne smutki nie pomaga jednak ciepła kąpiel, dobra książka czy film i stan ten jest długotrwały warto zgłosić się do specjalisty. Niestety, depresja to znak naszych czasów i choć wiele osób ją lekceważy to naprawdę poważna choroba.
Autor : Ewelina Kudera magister filologii polskiej, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, współpracownik polonijnego czasopisma “Zdrowy Styl”. Zajmuje się pisaniem artykułów i recenzji do różnych czasopism i portali internetowych. Właścicielka strony internetowej www.ewelinazasada.republika.pl
TAI CHI CHUAN Stres - jak zwalczyć stres ? Akupresura i Akupunktura
Kuchnie świata - Kuchnia islandzka
luty 16, 2007
Kuchnie świata - Kuchnia islandzka
Dzisiejsza kuchnia islandzka jest przesiąknięta wpływem sztuki kulinarnej krajów całego świata. Można tu zjeść włoską pizze, amerykańskiego hamburgera, dania kuchni chińskiej czy typowe europejskie posiłki.
Nie tylko w stolicy - Reykjaviku, ale we wszystkich rejonach kraju można znaleźć restauracje oferujące dania rodem z całego świata. Ten swoisty zlepek kulinarny powstał nieprzypadkowo. Do niedawna Islandia była ubogim krajem, w którym jedynie ryby były w miarę łatwo dostępne. Z powodu położenia wyspy na północy mało było tu owoców i warzyw. Dlatego też tradycyjna kuchnia islandzka wykorzystywała praktycznie wszystkie dostępne produkty, a nie było ich wiele. Narodowe dania Islandczyków mogły by nieco zadziwić przeciętnego mieszkańca Europy. Nie wiadomo jak zareagowały by nasze żołądki na takie specjały jak skruszały rekin (hákarl), ugotowana w całości głowa barana (svid) lub jego jądra (hrútspungur) czy płetwy focze (selshreifar).
Kuchnia islandzka opiera się głównie na rybach i mięsie. Wśród ryb szczególną pozycję zajmuje rekin, który tradycyjnie cieszy się dużym uznaniem mieszkańców wyspy.
Najpopularniejszym mięsem służącym do przygotowywania posiłków jest baranina.
Pośród napojów wyskokowych coraz większą popularnością cieszy się w Islandii piwo, choć dopiero niedawno zostało zalegalizowanie na wyspie.
Dorsz panierowany
Składniki :
80 dag filetów z dorsza
2 cytryny
15 dag mrożonego groszku
1 puszka ananasów
1 łyżeczka curry
15 dag keczupu
4 dag mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka soli
szczypta białego pieprzu
2 białka
3 łyżki oleju
zielona pietruszka
Sposób przygotowania :
Filety z dorsza umyć, pokroić w dużą kostkę. Skropić sokiem z 1 cytryny. Groszek rozmrozić. Ananasy odsączyć, zachować sok. Wymieszać groszek z keczupem, ananasami i 4 łyżkami soku z ananasa. Sos przyprawić curry. Mąkę ziemniaczaną wymieszać z solą i pieprzem. Kawałki ryby panierować kolejno w białkach i mące ziemniaczanej. Mocno rozgrzać olej na patelni, smażyć na nim rybę 3 min. z każdej strony na średnim ogniu. Udekorować nacią i pozostałą cytryną. Osobno podawać sos.
Zródło : http://www.odyssei.com
Wypróbuj nowe, oryginalne oraz tradycyjne i sprawdzone smaki w Twojej kuchni, aby zadziwić swoich gości. Sekret jak zwykle tkwi w szczegółach i odpowiednim doborze przypraw!
szczegóły : kliknij tutaj !
ADM –o jedną niewiadomą mniej
luty 16, 2007
ADM –o jedną niewiadomą mniej
Zidentyfikowano gen odpowiedzialny za ryzyko zachorowania na zwyrodnienie plamki żółtej (AMD). Wystarczy proste badanie krwi, by dowiedzieć się o predyspozycji do rozwoju choroby. To rezultat badań przeprowadzonych w John A. Moran Eye Center na University of Utah, które opublikowało pismo „Science”.
Eksperymenty nad ustaleniem podatności na zapadanie na ADM prowadzone były od lat. Naukowcom udało się ustalić, że za predyspozycje do rozwoju groźnych zmian zwyrodnieniowych w oku odpowiedzialny jest jeden z genów zlokalizowanych na chromosomie 10q26. Jednak nie zdołali sprecyzować, który to konkretnie gen.
Tym razem, grupa badawcza pod kierunkiem dr. Kanga Zhanga przeprowadziła eksperyment, który polegał na porównaniu genotypów 581 osób dotkniętych chorobą oraz 309 osób zdrowych. Wyniki wykazały, że to mutacja w genie HTRA1 znacznie podwyższa ryzyko zachorowania na AMD w podeszłym wieku. Ustalono, że gen ma istotne znaczenie w formowaniu niewielkiego białka, zwanego ciałkiem hialitowym, które odpowiada za patologiczny rozrost naczyń krwionośnych. To z kolei jest cechą charakterystyczną jednej z odmian AMD, tzw. odmiany wysiękowej.
Odkrycie Zhanga pozwoliło na opracowanie metody, dzięki której Wystarczy poddać się prostemu badaniu krwi, by wykryć czy istnieje podwyższone (nawet do 700 proc. w stosunku do osoby nieobciążonej) ryzyko zachorowania na AMD. Jest to szczególnie istotne w przypadku osób, które są obciążone genetycznie. Świadomość, że jest się osobą predysponowaną do zwyrodnieniowych zmian w plamce żółtej, pozwoli na dobranie odpowiedniej diety i taką zmianę trybu życia, która pomoże obniżyć ryzyko zachorowania lub opóźni rozwój choroby.
Starcze zwyrodnienie plamki związane jest z zaburzeniami w rejonie siatkówki, zwanym plamką żółtą. Plamka żółta odpowiada za widzenie w dużej rozdzielczości, gdyż właśnie tu znajduje się największe skupisko światłoczułych receptorów oka - czopków. Osoby dotknięte zwyrodnieniem mają trudności z czytaniem, oglądaniem telewizji, a nawet rozpoznawaniem twarzy ludzi siedzących po drugiej stronie stołu. Częstym skutkiem choroby jest całkowita i nieodwracalna ślepota u pacjentów powyżej 60. roku życia.
Zródło : PAP
TAI CHI CHUAN Stres - jak zwalczyć stres ? Akupresura i Akupunktura
Erotyczna gimnastyka czyli ćwiczenia na lepszy SEKS
luty 16, 2007
Erotyczna gimnastyka czyli ćwiczenia na lepszy SEKS
Skrzydła ptaka
JAK TO ZROBIĆ
Usiądź wygodnie na podłodze, nogi ugięte w kolanach najpierw rozchyl, potem zetknij spody stóp i przysuń je jak najbliżej krocza. Następnie, przytrzymując podeszwy, podnoś i opuszczaj kolana. Powtórz te ruchy ptasich skrzydeł 15?20 razy, a potem wykonaj trudniejszą wersję ćwiczenia - z głową włożoną między kolana. Cały czas staraj się harmonizować oddech z ruchami nóg.
EFEKT
Dzięki temu, że praca miednicy i oddychanie są ze sobą zgrane, później łatwiej ci będzie utrzymywać seksualny rytm. Nie dopadnie cię zadyszka w trakcie łóżkowych akrobacji.
Most z bioder
JAK TO ZROBIĆ
Rozłóż na podłodze koc i połóż się na plecach. Zegnij nogi w kolanach i ustaw je w lekkim rozkroku. Stopy powinny całkowicie przylegać do podłoża. Następnie wypchnij biodra ku górze, starając się nie odrywać od podłogi ramion i barków (to druga, obok nóg, podpórka dla twojego ciała). Gdy już uzyskasz stabilną pozycję, jak najmocniej zaciśnij mięśnie pośladków. Wytrzymaj 10-15 sekund, po czym opuść miednicę i chwilę odpocznij. Potem znowu zabierz się do dzieła - wykonaj kilkanaście powtórek.
EFEKT
Regularne unoszenie i napinanie mięśni pupy wzmocni twoje libido. Dzięki napływowi krwi do pośladków poczujesz w nich ekscytujące mrowienie. A to z pewnością zwiększy twoją ochotę na chwileczkę zapomnienia z ukochanym. Poza tym tego rodzaju naprzemienne wypy-chanie i cofanie bioder sprawi, że będziesz potrafiła intensywniej wczuć się w miłosne ruchy przy erotycznych zbliżeniach.
Zmysłowe kręgi
JAK TO ZROBIĆ
Stań w lekkim rozkroku, dłonie oprzyj na biodrach. Zataczaj miednicą jak największe kręgi, najpierw kilka w prawo, a następnie w lewo. Wykonaj 20?30 takich serii. Staraj się przy tym, by ruchy były płynne, a okrążenia łagodnie przechodziły jedne w drugie.
EFEKT
Głównym celem tego ćwiczenia jest rozluźnienie miednicy i jej okolic; to pozwoli ci silniej odczuwać podniecenie oraz doznawać intensywniejszego spełnienia. Stres gromadzi się m.in. w brzuchu, dlatego “zrelaksowanie” bioder jest bardzo ważne. W przeciwnym razie powstaje blokada i erotyczna energia zatrzymuje się na poziomie miednicy, zamiast rozpływać się błogo po całym ciele. Orgazm, jeśli w ogóle następuje, jest płytki i krótki. Dlatego warto popracować nad zlikwidowaniem tych barier. Rozkosz jest pełna tylko wtedy, gdy ogarnia cię bez reszty.
Naprężone struny
JAK TO ZROBIĆ
Uklęknij, a potem usiądź między lekko rozsuniętymi nogami - tak by pośladki znajdowały się między stopami. Następnie oprzyj dłonie na podeszwach, odchyl tułów oraz głowę do tyłu i unieś biodra. To pozwoli ci mocno naprężyć mięśnie ud. Pozostań w tej pozycji tyle, ile wytrzymasz. Potem pozwól chwilę odpocząć napiętym kończynom i wykonaj ćwiczenie kilka razy.
EFEKT
To rozciąganie ud przyniesie ci w prezencie wspaniały orgazm! Pobudzi te rejony ciała, w których rodzi się owa rozkosz. Za sprawą napinania wewnętrznych mięśni ud również okolice krocza staną się bardziej wrażliwe na erotyczne bodźce.
Drzewo skupienia
JAK TO ZROBIĆ
Stań ze złączonymi nogami, oprzyj prawą stopę na lewej nodze ? najlepiej powyżej kolana (powoli przesuwaj stopę od kostki). Unieś do góry ręce i złącz je nad głową (postaraj się maksymalnie je wyprostować). Wyrównaj oddech i złap równowagę (pomoże ci w tym nieruchome wpatrywanie się w jakiś punkt przed sobą). Utrzymaj tę pozycję 10-15 sekund, potem zmień nogę. Powtórz to ćwiczenie pięć razy dla każdej ze stron.
EFEKT
Trwanie w pozycji drzewa wyrabia przede wszystkim koncentrację. Wbrew pozorom jest ona bardzo przydatna w sztuce miłości. Jeśli bowiem nauczysz się skupiać na doznawanej przyjemności, wówczas będziesz ją odczuwała jeszcze intensywniej. Poza tym koncentracja pomoże ci w przedłużeniu seksualnej gotowości. Sprawi, że napięcie erotyczne nie spadnie za szybko. Nawet jeśli wybranek zechce się kochać przez pół nocy, nie będziesz musiała wykręcać się zmęczeniem czy bólem głowy.
Energetyczne przeciąganie
JAK TO ZROBIĆ
Usiądź wygodnie na krześle; plecy powinny być podparte. Maksymalnie unieś i wyciągnij do tyłu ręce, szyję oraz głowę - tak jakbyś się przeciągała. Staraj się przy tym nie odrywać pupy od siedzenia. Głęboko i miarowo oddychaj. Wytrzymaj w tym wygięciu 30 sekund, chwilę odpocznij i zrób kilka powtórek.
EFEKT
To ćwiczenie sprawi, że fala podniecenia rozleje się po całym twoim ciele. Energia seksualna przepływa wzdłuż kręgosłupa, dlatego rozciąganie i rozluźnianie mięśni grzbietu jest tak dobroczynne. Pozwala odblokować napięte mięśnie w okolicach karku. Po zlikwidowaniu tej przeszkody energia krąży swobodnie, a doznawanie przyjemności staje się intensywniejsze.
Waginalny fitness we dwoje
Na mapie twojego ciała jest jeszcze jedno miejsce, o którego kondycję powinnaś zadbać. Chodzi o mięśnie Kegla otaczające wejście do pochwy. Możesz ćwiczyć je w parze z ukochanym.
- Podczas aktu seksualnego próbuj wykonywać mięśniami pochwy takie ruchy, jakbyś chciała wypchnąć na zewnątrz przedmiot znajdujący się w środku. Powinno to przypominać odruch parcia.
- Kiedy poczujesz, że wielkie “ooo!” już nadchodzi, zacznij zaciskać “kegle” najszybciej, jak potrafisz. Nagrodą za ten erotyczny sprint będzie zwielokrotniony orgazm - zarówno twój, jak i ukochanego. l Kochając się w pozycji na jeźdźca, ćwicz mięśnie Kegla w rytm swoich ruchów. Zaciskaj je, kiedy unosisz się, a rozluźniaj wtedy, gdy opadasz.
Skłon ku harmonii
JAK TO ZROBIĆ
Usiądź na podłodze z rozchylonymi nogami. Zegnij jedną w kolanie i ułóż tak, by jej stopa dotykała wnętrza przeciwnego uda. Potem jak najgłębiej pochyl tułów do wyprostowanej nogi i przytrzymaj się za stopę. Możesz przebywać w tej pozycji tyle, ile wytrzymasz, ale zwróć uwagę, by podobną ilość czasu poświęcić drugiej stronie. Powróć do pozycji wyjściowej i zmień nogę.
EFEKT
Tego rodzaju rozciąganie i rozluźnianie unormalizuje twój popęd seksualny. Wzmocni się, jeśli jest zbyt słaby, lub lekko przyhamuje, gdy jest za silny (a czasem bywa to uciążliwe). Po prostu odnajdziesz harmonię w seksie!
Ćwiczenia na potencję dla twojego partnera
- Ukochany powinien uklęknąć i podeprzeć się rękami o podłogę - tak aby plecy były do niej równoległe, a potem wciągnąć brzuch i napiąć jego mięśnie (ale nie przestawać oddychać). Niech wytrzyma 50-60 sekund i zrobi kilka powtórzeń. Ćwiczenie pozwoli mu później na głębszą penetrację. Wzmocni też mięśnie jego brzucha, a nic tak nie działa na kobiety, jak naprężony “kaloryfer”.
- Partner ma przyjąć pozycję jak do pompek, tyle że z nogami opartymi na jakimś podwyższeniu (stołku, piłce do ćwiczeń itp). Utrzymując sylwetkę w linii prostej, powinien zginać ręce w łokciach i zbliżać klatkę piersiową do podłogi. Wyciskanie tego rodzaju pompek wzmocni jego barki, ręce i klatkę piersiową. Dzięki temu nie będzie przygniatał cię w pozycjach klasycznych i utrzyma twój ciężar w konfiguracjach stojących.
- Niech kochanek przyklęknie na jednym kolanie. Następnie maksymalnie odwiedzie je do tyłu, nie odrywając jednak od podłoża. Potem wypchnie do przodu miednicę, a tułów odchyli. Ćwiczenie pozwoli mu rozciągnąć mięśnie biodrowo-lędźwiowe. To ważne, bo jeśli są one zbyt przykurczone, wytryski mogą być przedwczesne.
Pobudzające oddychanie
JAK TO ZROBIĆ
Leżąc na plecach, staraj się oddychać przeponowo, czyli głęboko wciągaj powietrze ustami, aż uniesie ci się brzuch (wraz z wydechem powinien opaść). By to poczuć, połóż na nim rękę. W jednej serii wykonuj tylko po trzy przeponowe oddechy, gdyż hiperwentylacja wcale nie jest wskazana. Dlatego przeplataj oddychanie przeponowe normalnym.
EFEKT
Ćwiczenie pozwoli ci odblokować i pogłębić oddech, który jest podstawową sprawą w seksie. Jeśli bowiem twój organizm otrzymuje za mało powietrza, nie możesz czuć podniecenia. Tylko pogłębiony oddech pozwala na odczuwanie przyjemnych stanów; płytki związany jest z sytuacjami, którym towarzyszy stres.
Zródło : Claudia 8/2006
Dieta wegetarianina Kuchnia weganki Stres - jak zwalczyć stres ?

















