Wiele zalet żeń-szenia

marzec 6, 2007

 

 

 

Wiele zalet żeń-szenia

W CHINACH ZNANY JEST OD 4 TYSIĘCY LAT, A W EUROPIE DOPIERO OD OKOŁO LAT 400. MOWA OCZYWIŚCIE O NAJSŁYNNIEJSZYM WSZECHLEKU – PANAKSIE ŻEŃ-SZENIU.

 

W ciągu tak długiego czasu udało się na tyle zgłębić jego lecznicze właściwości i poznać efekty działania, że i dziś – w dobie pędu za coraz to nowszymi suplementami, żaden z tych specyfików nie jest w stanie zdetronizować żeń-szenia.

„CZŁOWIEK-KORZEŃ”
Nazwę tą w języku chińskim żeń-szeń zawdzięcza podobieństwu swoich kłączy do sylwetki człowieka. To właśnie owe kłącza są najcenniejszą częścią żeń-szenia.
Z botanicznego punktu widzenia rodzaj panaks obejmuje 6 gatunków roślin wieloletnich występujących w Azji Wschodniej, a także w Ameryce Północnej. Najsłynniejszym przedstawicielem jest panaks żeń-szeń (łac. Panax ginseng), który rośnie dziko w lasach Azji Wschodniej od Nepalu po Koreę. Dla potrzeb przemysłu farmaceutycznego jest uprawiany m.in. w Japonii, Chinach i Korei, przy czym uprawa tej rośliny jest dość trudna, ponieważ ma ona specyficzne wymagania klimatyczne. Z innych gatunków żeń-szenia można wymienić rosnący w Ameryce Północnej panaks pięciolistny, którego działanie lecznicze jest nieco słabsze niż gatunku azjatyckiego.

LECZNICZA ROŚLINA
Panaks żeń-szeń jest obecnie bardzo znaną rośliną leczniczą na całym świecie, a w Chinach i Korei uważany jest wręcz za panaceum. W korzeniu żeń-szenia znajdują się liczne, aktywne związki chemiczne oddziaływujące korzystnie na nasz organizm. Przede wszystkim jest w nim dużo glikozydów saponinowych zwanych ginsenozydami lub panaksozydami, które stymulują układ odpornościowy organizmu, zwiększają wydolność fizyczną naszego ustroju i poprawiają odporność na stresy.
Żeń-szeń dostarcza nam również tzw. panaksanów, które regulują stężenie glukozy we krwi i tzw. panaksynoli wykazujących działanie przeciwzakrzepowe. W panaksie znajduję się również nieco witamin (.B1, B2 ,C i E) oraz minerałów. Żeń-szeń tonizuje także układ nerwowy, zarówno środkowy, jak i obwodowy, co znajduje odbicie w poprawie nastroju i zmniejszeniu napięcia wewnętrznego. Tonizuje również napięcie naczyniowe, usprawniając w ten sposób krążenie.

CZEGO MOŻNA OCZEKIWAĆ PO ŻEŃ-SZENIU?
W aptekach żeń-szeń możemy kupić w postaci preparatów prostych zawierających wyciąg z żeń-szenia lub preparatów złożonych wzbogaconych dodatkowo o komplet witamin i minerałów. Niezależnie jaki preparat wybieramy, nasze oczekiwania z nim związane uzależnione są od naszych potrzeb. A ponieważ żeń-szeń wykazuje wielokierunkowe działania, dlatego znakomita większość ludzi odczuwa po nim wyraźną poprawę. Stąd też nazywany jest zamiennie właśnie wszechlekiem lub panaceum. A oto najważniejsze efekty działania żeń-szenia:

* poprawa odporności przed zakażeniami powoduje, że rzadziej chorujemy na infekcje dróg oddechowych, moczowych albo skóry,
* usprawnienie przemiany materii • korzystnie wpływa na codzienną aktywność dając więcej energii i chęci do działania,
* hamowanie syntezy kwasu mlekowego w pracujących mięśniach umożliwia dłuższe wykonywanie pracy fizycznej lub treningu bez uczucia zmęczenia,
* tonizowanie układu krążenia usprawnia przepływ krwi przez narządy wewnętrzne wpływając na ich lepsze dotlenienie, odżywienie i funkcjonowanie,
* ograniczenie uwalniania hormonów stresów w sytuacjach stresujących chroni nas przed niekorzystnym działaniem stresu,
* wzrost wytwarzania w mózgu adrenaliny i serotoniny oraz sprawniejsze krążenie mózgowe poprawiają nastrój i koncentrację uwagi oraz ułatwiają procesy uczenia się,
* obecność witamin antyoksydacyjnych neutralizujących wolne rodniki, opóźnia procesy starzenia organizmu.

KOMU POLECAMY ŻEŃ-SZEŃ?
Uwzględniając przeciwwskazania, żeń-szeń może zażywać prawie każdy:

* osoby młode, uczące się lub budujące swoją karierę zawodową w celu utrzymania organizmu na wysokich obrotach,
* osoby dojrzałe, odczuwające zmęczenie życiem codziennym i zawodowym w celu poprawy samopoczucia i nastroju,
* osoby mające problemy z potencją, ponieważ żeń-szeń jest znanym od stuleci afrodyzjakiem,
* osoby starsze w celu podtrzymania witalności.

PRZECIWWSKAZANIA DLA ŻEŃ-SZENIA
Żeń-szeń jest naturalnym produktem roślinnym z wyraźnym oddziaływaniem na organizm człowieka i dlatego nie każdy może bezpiecznie zażywać preparaty z korzeniem żeń-szenia. Przeciwwskazaniem do niego jest nadciśnienie tętnicze, okres ciąży i karmienia piersią, a także wiek poniżej 6 roku życia.
Wybierając preparat z żeń-szeniem warto zwrócić uwagę na dawki wyciągu z żeń-szenia zawarte w kapsułce, tabletce czy w miarce płynu. Zaobserwowano bowiem, że u osób przyjmujących powyżej 3 g wyciągu z żeń-szenia dziennie występowały objawy tzw. zespołu żeń-szeniowego obejmujące: nadciśnienie tętnicze, wzmożoną pobudliwość nerwową, biegunkę i wysypkę skórną.

W momentach wyczerpania lub zmęczenia warto pamiętać o żeń-szeniu i od niego zacząć domową kurację, która jakże często przynosi dobre efekty i dzięki której można uniknąć silniej działających środków farmakologicznych, zapisywanych przez lekarza na receptę.

Autor : lek med. Ewa Pakuła
Zródło : http://www.doz.pl

Potęga aromatu

marzec 6, 2007

 

Potęga aromatu


Zapachy wpływają na nasze samopoczucie w nie mniejszym stopniu niż otaczające nas kolory. Jakie wonie działają uspokajająco, a jakie pobudzająco? Jakie zapachy najlepiej mieć przy sobie w pracy? A przy jakich dobrze jest się relaksować?

 

 

Zdaniem specjalistów współczesny człowiek nie docenia swojego zmysłu zapachu. Tymczasem wdychane przez nas wonie mają gigantyczny wpływ na nasze samopoczucie i ważne decyzje życiowe. Pokazała to choćby powieść Patricka Suskinda “Pachnidło”, w której bohater zdobywa władzę nad ludzmi przy użyciu odpowiednich woni.

Poprawianie nastroju czy wręcz leczenie zapachami określa się mianem aromaterapii. Termin ten wprowadził do nauki w latach 20-tych XX wieku francuski badacz Rene Gateffose, autor pierwszego na świecie podręcznika na temat zbawiennych skutków zapachów na człowieka. Ale spore sukcesy w tej dziedzinie odnosili już starożytni Egipcjanie.

Aromaterpia polega na wykorzystywaniu pozytywnych właściwości olejków zapachowych do leczenia chorób i przywracania zdrowia. Odpowiednio dobrane zapachy mają pomagać nie tylko pozbyć się bólu głowy czy poprawić nasze samopoczucie, działają także na bezsenność (np. olejek geraniowy, olejek jałowcowy), a nawet… cellulitis (olejek cyprysowy, olejek kminkowy).

Jak podają branżowe serwisy o aromaterapii, japońscy naukowcy odkryli, że rozpylanie w biurach zapachu cytrusów powoduje zmniejszenie ilości błędów popełnianych przez pracowników obsługujących komputery aż o ponad połowę!
Z kolei badacze amerykańscy doszli do wniosku, że jeśli w powietrzu unosi się przyjemny zapach, automaty na monety (sprzedające np. kawę lub kanapki) przyciągają nawet o 45 proc. klientów więcej. Ta wiedza jest coraz chętniej wykorzystywana przez menedżerów firm, odpowiedzialnych np. za poprawę wydajności pracy podwładnych.

Dlatego aromaterpia wyszła z gabinetów speców od paramedycyny i trafiła także do biur, sklepów, banków czy sal konferencyjnych. W każdym z tych pomieszczeń odpowiedni zapach może bowiem stymulująco wpłynąć zarówno na pracowników, jak i klientów.

I tak: rozpylony w biurze zapach jaśminu stymuluje aktywność mózgu, olejek miętowy ułatwia wielogodzinną koncentrację w czasie całodniowej konferencji, niweluje też zmęczenie i łagodzi ból głowy. Po całym dniu pracy stres zmniejszy nam róża lub lawenda, a odświeży nas olejek bazyliowy.

Nie najgorszym wyjściem będzie też olejek z mięty pieprzowej, który ma usuwać zmęczenie pracą umysłową. Zwolennicy aromaterapii uważają, że za pomocą odpowiedniego zapachu rozpylanego w miejscu pracy pracownik może stać się również bardziej lojalny i będzie przychodził do pracy z przyjemnością.

Podobne techniki oddziaływania na nasz organizm i mózg poprzez zapachy wykorzystuje się także w sprzedaży. Naukowcy twierdzą, że odpowiednia woń może zwiększyć u nas chęć do ryzyka, co w sklepie ze sprzętem RTV skutkować będzie kupnem telewizora nie za 3 tys. złotych, jak zakładaliśmy w domu, ale na przykład za ponad 5 tys.

Podobną skuteczność może dać handlowcom rozpylanie w sklepie zapachów, które wprawiają klientów w dobry nastrój - chodzi tu na przykład o rozmaryn czy cytrusy (wykorzystywaniem zapachów do celów komercyjnych zajmuje się aromamarketing).

Można powiedzieć, że wiedza człowieka o wykorzystywaniu zapachów dopiero raczkuje. Specjaliści są jednak zdania, że nadchodzi kres niedoceniania zmysłu zapachu. XXI wiek ma należeć do węchu. Dopiero teraz odkryjemy cały jego potencjał.

Zródło : kobieta.wp.pl

 

Astma lubi wilgoć

marzec 6, 2007

 

Astma lubi wilgoć

Dzieci, które mieszkają w wilgotnych domach, częściej chorują na astmę – sugerują badania, których wyniki opublikowało pismo „European Respiratory Journal”.

 

Złe warunki mieszkaniowe od dawna wiązano z występowaniem astmy. Specjaliści nie byli jednak przekonani, czy wilgoć i związana z nią pleśń powodują chorobę, czy tylko wyzwalają jej ataki.

Fińscy naukowcy z instytutu zdrowia publicznego w Kuopio przeprowadzili badania w domach 121 dzieci chorych na astmę i 241, które na nią nie chorowały.

Od strony medycznej badania polegały na szczegółowym wywiadzie z chorymi i testach alergicznych. Wyniki skonfrontowano z ekspertyzą doświadczonych inżynierów budownictwa. Mieli oni za zadanie ocenić stan wszystkich budynków pod względem wilgotności i na obecność pleśni, w których mieszkały poddane badaniu dzieci.

Dowiedziono, że wilgoć dwa do trzech razy częściej występowała w domach dzieci z astmą. Co piąty przypadek astmy u dzieci może być spowodowany przez występującą w domu wilgoć i pleśń.

Astma jest chorobą przebiegającą z napadami duszności. To najczęstsze przewlekłe schorzenie wśród dzieci.

Zródło : PAP

 

Biomarker raka płuc

marzec 6, 2007

 

Biomarker raka płuc

 

Wzór ekspresji genów w komórkach płuc palaczy może pomóc we wczesnej diagnozie raka płuc i zmniejszeniu śmiertelności wśród osób cierpiących na ten nowotwór.

Zespół naukowców z Boston University prowadził badania nad ekspresją genów w normalnych komórkach nabłonka płuc palaczy podejrzanych o zachorowanie na raka. Chodziło o ustalenie, czy na podstawie wzoru ekspresji genów można przewidzieć, którzy pacjenci nie zachorują na raka.

Naukowcy dowiedli, że na podstawie genetycznego markera w około 90 proc. przypadków można było to przewidzieć. W połączeniu z analizą histologiczną tkanki płuc skuteczność metody wzrosła do 95 proc.

Naukowcy sugerują, że wzór ekspresji genów w normalnych komórkach nabłonka płuc można traktować jako biomarker dla raka płuc, dzięki któremu będzie można zmniejszyć śmiertelność poprzez wczesną diagnozę pacjentów.

Rak płuc jest nowotworem odpowiedzialnym za największą liczbę zgonów spowodowanych rakiem na świecie. W dużej mierze wysoka śmiertelność wynika z braku narzędzi do wczesnego rozpoznawania choroby. Palenie papierosów jest dobrze znanym czynnikiem ryzyka.

Informację o badaniach naukowców z USA zamieściło pismo „Nature Medicine”.

Zródło : PAP


Nowotwór - Jak w 90 dni pokonać raka ?


 

Kuchnie świata - Kuchnia Tanzańska


Kuchnia Tanzańska charakteryzuje się dużymi wpływami krajów sąsiadujących, przede wszystkim kuchni Kenijskiej. Najbardziej widoczne są one w krainach Moshi i Arushy.


Miejscowa ludność Bantu najczęściej spożywa pieczone mięso zwane tu - nyama choma zaś Masajowie preferują dietę bogatą w dodatki kukurydziane ugali. W Tanzanii należy zwrócić uwagę na to, aby wszelkie napoje były przygotowywane z przegotowanej wody, raczej należy unikać wrzucania do napojów lodu, ponieważ może być on przygotowany z nieprzegotowanej wody. Raczej nie jest polecane picie kawy w kawiarniach i restauracjach, bowiem jak wieści donoszą jest paskudna, ponieważ najlepsze gatunki kaw są zarezerwowana na eksport. W Tanzanii do najbardziej popularnych piw produkowanych przez browary tubylców należy zaliczyć safari lager i serengeti. Raczej nie ma problemów z nabyciem napojów mocniejszych, pomimo iż Tanzania należy do krajów islamskich. Alkoholem, który można spróbować jest na pewno wódka, konyagi, która po połączeniu z napojem gazowanym jest do przełknięcia.

Bananowo-mięsna zupa z Tanzanii

Składniki:

2 piersi z kurczaka, albo zbliżona ilość wołowiny, 2 średnie czerwone cebule, 1 papryczka chili, 3-4 średnie ziemniaki, 1 banan, pół szklanki mleka kokosowego (do kupienia w delikatesach), 1 łyżka masła, sól, pieprz.

Sposób przygotowania :

Mięso kroimy w dużą kostkę i gotujemy w niedużej ilości wody lub bulionu, dodajemy do garnka cebule w plastrach, drobno pokrojoną papryczkę chili, przyprawiamy i gotujemy kilka minut. Dodajemy ziemniaki pokrojone w kawałki i wcześniej obgotowane w innym garnku oraz pokrojony w kawałki banan. Gotujemy na małym ogniu 1 godz. uważając, aby nie wygotowała się woda i mieszając od czasu do czasu. Wyjmujemy mięso, resztę miksujemy na rzadkie piure i dodajemy mleko kokosowe i masło. Zupa ma być dość gęsta, ale można dolać nieco wody. Wkładamy mięso do zupy i podajemy. Smak absolutnie oryginalny i niepowtarzalny!

Smacznego !

Zródło : www.odyssei.com
Przepis : Czarna Oliwka


 

Wypróbuj nowe, oryginalne oraz tradycyjne i sprawdzone smaki w Twojej kuchni, aby zadziwić swoich gości. Sekret jak zwykle tkwi w szczegółach i odpowiednim doborze przypraw!

szczegóły : kliknij tutaj !


 

Transgeniczne pomidory

marzec 6, 2007

 

Transgeniczne pomidory

Naukowcy amerykańscy zmienili genetycznie pomidory, wzbogacając je dużymi dawkami kwasu foliowego. Transgeniczne pomidory zawierały 25 razy więcej kwasu foliowego niż pomidory naturalne, ale nie różniły się od nich wyglądem.

 

Kwas foliowy występuje w tkankach wielu roślin i zwierząt. Duże jego ilości występują w szpinaku, brokułach, orzechach, słoneczniku, wątróbce, kiełkach pszenicy i owocach, na przykład w bananach czy pomarańczach, oraz w drożdżach. Mimo to łatwo o jego niedobór. Aby temu zapobiec, kwasem foliowym wzbogaca się wiele produktów zbożowych.

W krajach rozwiniętych takie wzbogacanie na dużą skalę bywa jednak problematyczne i budzi kontrowersje. Niektórzy eksperci wątpią też w skuteczność sztucznego kwasu foliowego.

Uważa się, że w rozwiązaniu obu tych problemów mogłoby pomóc zwiększenie stężenia naturalnego kwasu foliowego w roślinach, które trafiają na nasze stoły.

Ostatnio grupa inżynierów genetycznych z Uniwersytetu Florydy tak zmodyfikowała dwa różne szczepy pomidorów, że w każdym z nich uzyskiwano nadprodukcję jednego z dwóch prekursorów kwasu foliowego.

Później oba szczepy skrzyżowano, otrzymując roślinę o owocach zawierających 25 razy więcej kwasu foliowego niż mają go zwykłe, nawet bardzo dojrzałe pomidory.

Pomidory zebrano jako zielone, następnie – jak to się robi w handlu –sztucznie je Dojrzewano. Nawet wówczas zawierały one 15 razy więcej kwasu foliowego niż normalnie.

Według naukowców, stężenie prekursorów kwasu foliowego ma w genetycznie zmienionych roślinach najprawdopodobniej bezpieczny poziom. Muszą to jednak potwierdzić dalsze badania.

Kwas foliowy to witamina z grupy B. Jest on ważnym elementem diety, którego człowiek sam nie potrafi zsyntetyzować. Tymczasem kwas foliowy reguluje różne procesy metaboliczne w organizmie, uczestniczy w syntezie puryn, pirymidyn i niektórych aminokwasów. Z witaminą B12 współuczestniczy w regulacji tworzenia i dojrzewania czerwonych krwinek. Niedobór kwasu foliowego podczas ciąży grozi wadami płodu, np. rozszczepem kręgosłupa.

Informację o eksperymencie podał tygodnik „Proceedings of the National Academy of Science”.

Zródło : PAP

 

Ostrożniej z witaminami?

 

Łykanie witamin wcale nie wydłuży nam życia, a nawet może je skrócić - twierdzą duńscy naukowcy. Jednak dla wielu uczonych wyniki tych badań nie są niepokojące

 

Witaminy A, D, C i E czy suplementy diety, jak np. beta-karoten, są już stałym elementem naszych zakupów. Po większość z nich nie trzeba nawet wybierać się do apteki - wystarczy pójść do najbliższego sklepu spożywczego czy na stację benzynową. Są wszędobylskie, bo przecież nie tylko utrzymują nas w dobrym zdrowiu, ale też wydłużają życie, walcząc z procesami starzenia się naszych organizmów.

Jednak wczoraj na łamach pisma “Journal of the American Medical Association” (”JAMA”) naukowcy postawili szokującą tezę: witaminy i suplementy nie tylko nas nie chronią, ale mogą nawet zwiększać ryzyko śmierci . Czy mają rację?

Szał na urodę ciał

Zdecydowana większość ekspertów skłaniała się w ostatnich latach do przekonania, że dodatkowe zażywanie witamin w tabletkach pomaga w profilaktyce wielu groźnych chorób. Szczególnie ważną rolę miały tu odgrywać związki zaliczane do tzw. przeciwutleniaczy, czyli np. witaminy A, C i E, beta-karoten i preparaty selenu. Niszczą one wolne rodniki, które przyczyniają się do rozwoju schorzeń układu krążenia i nowotworów. Naturalna obawa przed tymi chorobami wraz z intensywnym marketingiem suplementów sprawiły, że ludzie masowo zaczęli włączać przeciwutleniacze do swojej diety.

Ogromny rynek otworzył się ostatnio dla tzw. nutrikosmetyków, które dbają o urodę od wewnątrz. Z badań przeprowadzonych przez TNS OBOP wynika, że obecnie co druga Polka w wieku powyżej 15 lat stosuje preparaty witaminowe pomagające w pielęgnacji urody.

Jak się szacuje, witaminy i suplementy żywieniowe regularnie stosuje 10 do 20 proc. dorosłych Europejczyków i Amerykanów. To oznacza 80-160 mln konsumentów. Tylko w ubiegłym roku mieszkańcy USA wydali na te środki 2,3 mld dolarów. Teraz może się to zmienić.

Zespół kierowany przez dr. Christiana Gluuda i dr. Gorana Bjelakovica ze szpitala uniwersyteckiego w Kopenhadze przeanalizował 68 programów badawczych, w których udział wzięło ponad 232 tys. uczestników pochodzących z Europy, obu Ameryk, Azji i Australii. Ich celem było sprawdzenie, czy stosowanie najpopularniejszych przeciwutleniaczy rzeczywiście w jakikolwiek sposób wpływa na wskaźniki śmiertelności. Okazało się, że nie. “Nie stwierdziliśmy, by środki te znacząco zmniejszały bądź zwiększały ryzyko zgonu” - piszą w “JAMA” autorzy artykułu. Był to jednak dopiero początek ich pracy.

Gluud i Bjelakovic postanowili zaostrzyć kryteria porównywanych przez siebie badań. Do drugiego etapu zakwalifikowali tylko 47 programów, których jakość przeprowadzenia, a co za tym idzie, także wiarygodność wyników, były w ocenie naukowców najwyższe. Udział wzięło w nich ok. 181 tys. osób, z których część stosowała witaminy, a część placebo - nieaktywną biologicznie substancję. To właśnie wyniki tej drugiej analizy wywołują prawdziwe niedowierzanie.

Okazało się, że w porównaniu z ochotnikami zażywającymi placebo osoby zażywające witaminę E miały o 4 proc., beta-karoten o 7 proc., a witaminę A aż o 16 proc. większe ryzyko zgonu.

W przypadku witaminy C potwierdziło się, że nie ma ona wpływu na śmiertelność. Jedynym przeciwutleniaczem, który zmniejszał ryzyko śmierci, był selen.

Łykać? Nie łykać? Na pewno jeść

Dla naukowców z Kopenhagi wyniki ich badań nie pozostawiają wątpliwości. Christian Gluud pisze wprost, że: “witaminy A i E oraz beta-karoten nie powinny być od tej chwili rekomendowane dla konsumentów”. Uważa on, że niekorzystny wpływ tych produktów wynika z tego, że jako środki całkowicie syntetyczne nie przeszły tak rygorystycznych badań pod kątem toksyczności jak większość leków i środków farmaceutycznych opartych na składnikach biologicznych. Według niego pochopne eliminowanie wolnych rodników może ponadto zakłócać naturalne mechanizmy obronne naszego organizmu.

Zupełnie innego zdania jest prof. Meir Stampfer zajmujący się żywieniem i epidemiologią w Harvard School of Public Health. - Ta praca na pewno nie skłoni mnie do odstawienia witamin - powiedział w wywiadzie dla agencji AP.

Stampfer uważa, że analizowane przez Duńczyków badania zbyt różniły się od siebie, by na ich podstawie wyciągać tak daleko idące wnioski. - Trudno porównać program, w którym przez trzy miesiące obserwowano 109 rezydentów domu spokojnej starości, z programem, w którym udział wzięło 22 tys. lekarzy płci męskiej obserwowanych przez 12 lat. W takich przypadkach bardzo łatwo o mylną interpretację wyników - przekonuje Stampfer.

Podobny zarzut stawia Donald Berry kierujący departamentem biostatystyki na University of Texas. - Choć Duńczycy przekonali mnie, iż przeciwutleniacze nie chronią naszego zdrowia, to nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że mogą one zwiększać ryzyko śmierci. Przy tego typu analizach istnieje po prostu zbyt wiele możliwych interpretacji do wyboru - powiedział Berry.

Jak zakończy się ten spór - nie wiadomo. Jedno jest pewne - choćby dlatego, że dotyczy biznesu wartego miliardy dolarów - będzie długi i burzliwy.

Wydaje się, że na razie najrozsądniejszy głos w dyskusji należy do zwolenników tezy, iż najzdrowsza jest po prostu odpowiednia dieta bogata w naturalne witaminy pochodzące z warzyw i owoców.

Autor : Wcojiech Moskal
Zródło : www.gazeta.pl