Fitness dla dziecka
czerwiec 1, 2007
Fitness dla dziecka
Evan Henderson
Jest prawie osiemnasta i w zaułku Ventura Boulevard wszystko podskakuje. Dosłownie. Dziewięcioro dzieci w różnym wieku skacze na skakankach, trampolinach i gra w klasy na sznurkowej drabince rozłożonej na podłodze przez instruktorkę Madison Chiloes.
Ona sama przyłącza się do grupy, wykrzykując polecenia i zajmując miejsce na trampolinie w czasie konkursów i wyścigów. – Chyba ćwiczę więcej, niż wy, dzieciaki – mówi pod koniec zajęć.
Zapytana, ile razy może bez skuchy skoczyć na swojej skakance, 7,5-letnia Saba Darvish nonszalancko odpowiada: „sto”. Jeśli wziąć pod uwagę jej entuzjazm i fakt, że regularnie uczestniczy w środowych „skaczących” zajęciach, pewnie nie mija się z prawdą.
Saby i jej 5,5-letniego brata Sashy nie trzeba było długo namawiać, żeby przyszli do działającego od stycznia Active Youth Fitness. Saba jest miłośniczką najnowszego filmu Disney Chanel, zatytułowanego „Jump in!” (Wskakuj!) – hołdu dla sztuki kicania przez dwie skakanki.
- Mają mnóstwo frajdy – mówi Sandy, mama Saby i Sashy. – Ciągle się dopytują, kiedy będzie środa.
- Entuzjazm jest ważny - twierdzą właściciele i trenerzy tutejszych sal gimnastycznych dla dzieciaków. - Kiedy dobrze się bawisz, nie musisz wiedzieć, że robisz coś zdrowego.
Wyrastające, jak grzyby po deszczu, kluby, próbują wykorzystać ten entuzjazm i wpisać się w modę na dziecięce centra fitnessu.
Niektóre podłączają sprzęt sportowy do gier wideo, podczas gdy inne proponują „dorosłe” zajęcia w młodzieżowym stylu. Weźmy na przykład Tai Chi Funk, albo Hopilates, połączenie pilatesu z tańcem hip-hopowym.
- Nastawienie na zabawę jest fantastyczne, a sprawność i zdrowy styl życia to docelowy efekt - mówi Camille Reyes, 23-latka, współwłaścicielka Active Youth Fitness. Dodaje, że klub organizuje co miesiąc seminaria na temat prawidłowego odżywiania, w których rodzice mogą uczestniczyć razem z dziećmi.
– Wielu rodziców nie ma czasu, żeby się upewnić, czy ich dzieci wychodzą na dwór – mówi Reyers. – Według badań, dzieciaki powinny spędzać na ćwiczeniach co najmniej godzinę dziennie. Pewnie większość z nich tego nie robi.
Dane naukowe potwierdzają intuicję Reyes. Dwie ankiety dotyczące zdrowia i odżywiania zlecone przez amerykański odpowiednik Sanepidu wykazały, że występowanie otyłości wśród dzieci między 6. a 11. rokiem życia zwiększyło się czterokrotnie między 1971 a 2004 rokiem.
Według tych samych badań, 18,8 proc. amerykańskich dzieci od 6. do 11. roku życia cierpi na nadwagę. Raport International Journal of Pediatric Obesity prognozuje, że do roku 2010 w obydwu Amerykach nadwagą będzie dotknięta prawie połowa dzieci. Zagrożone są też amerykańskie przedszkolaki. NHANES szacuje, że prawie 14 proc. dzieci w wieku od 2. do 5. lat ma nadwagę.
Ośrodki typu „Mama-i-ja”, takie jak My Gym, gdzie można przyjść z maluchami i realizować zasady zdrowego życia, istnieją od 1983 roku. Firma ma już kilkanaście oddziałów w okolicach Los Angeles, a niebawem otworzy kolejny w stolicy Meksyku.
– W ciągu 11 lat, od kiedy się tym zajmuję, nastąpiła dramatyczna zmiana sposobu, w jaki dzieci się bawią – mówi Edwin Chavez, prowadzący ośrodki My Gym w Northridge i Palencii, który uczestniczy w rozkręcaniu meksykańskiej filii.
Michelle Bell z Northridge przygląda się, jak jej 2,5-latek Ethan szaleje w basenie z kulkami w czasie zajęć dla najmłodszych.
Ethan nie chodzi jeszcze do przedszkola i oprócz porcji ćwiczeń zyskuje tu pierwsze ważne doświadczenia społeczne. Niziutkie, przyjazne dzieciom urządzenia zachęcają maluchy do wspinania się i skakania, rozwijają ciekawość.
Sale dla dzieci w wieku szkolnym zajmują inną niszę rynkową. Właściciele ośrodków mówią, że aby zadowolić dzieci w każdym wieku potrzebna jest różnorodność. „Skakanie” to ulubione zajęcia w Active Youth, ale bynajmniej nie jedyne. Sala, przeznaczona dla dzieci od lat 6. do 16., oferuje też szkołę przetrwania, jogę, kickboxing i rozmaite sporty.
9-latka Shirin Aghakhani spróbowała wielu z nich. Najbardziej podoba jej się skakanie. – Pompki były na początku trudne. A skłonów i przysiadów w ogóle nie umiem robić – mówi Shirin dodając, że planuje schudnąć. – Ale Madison (instruktorka) mi pomoże. Te ćwiczenia naprawdę pomagają wzmacniać górną połowę ciała.
Lista zajęć w innym ośrodku dla dzieci, Generation Now Fitness w Chatsworth, jest równie urozmaicona. W przerwach młodzi klienci mogą spalić trochę energii na elektronicznej macie do tańca albo popedałować na specjalnie skonfigurowanym rowerze podłączonym do PlayStation 2.
Wśród „superfajnego sprzętu gimnastycznego” w Knuckleheads w Newbury Park znajdziemy interaktywne rowery, podobną do trampoliny bieżnię, wirtualny snowboard i ścianę jak płaski worek treningowy z podświetlanymi punktami, w które trzeba celować.
Właściciele Active Youth i Generation Now mieli osobiste powody, żeby otworzyć sale.
9-letni brat Reyes choruje na cukrzycę - ćwiczenia fizyczne i utrzymywanie wagi ciała są dla niego bardzo ważne. Jej wspólnik Vahan Sahakian ma 12-letniego kuzyna cierpiącego na autyzm, który także potrzebuje regularnych ćwiczeń. Z kolei właścicielka Generation Now, Jane Silber, jako dziecko cierpiała na nadwagę i chciała zapewnić zdrowsze dzieciństwo swojej córce Rachel.
– Przezywali mnie słoniątkiem – mówi Silber. – Nie chciałam, żeby ją to spotkało.
Silber mówi, że zanim otworzyła Generation Now, za ćwiczenie z Rachel płaciła osobistemu trenerowi po 100 dolarów tygodniowo. Czuła, że to marnowanie pieniędzy, bo instruktor traktował dziecko jak osobę dorosłą i rezultaty były mizerne. Dziś wszyscy trenerzy w Generation Now mają kwalifikacje do pracy z dziećmi.
Kiedy Silber miała kłopot ze znalezieniem wyposażenia siłowni dla dzieci w wieku 5-17 lat, kupiła, robiony na zamówienie, mniejszy zestaw pomalowany na jaskrawe kolory.
– Trenowanie dzieci daje większa satysfakcję, niż praca z dorosłymi – mówi Reyes. – W przypadku dzieciaków nie chodzi o wygląd, ani o mięśnie, tylko o zabawę i naukę.
Źródło: New York Times , Onet.pl

















