Aloes na grypę

wrzesień 30, 2007

bodman_7


Aloes na grypę

Szczepionkę przeciw grypie, która zawiera sproszkowany aloes i po wstrzyknięciu do nosa tworzy zieloną galaretkę, opracowali naukowcy z USA. Preparat może być bardziej skuteczny, niż szczepionka w postaci płynnego sprayu.

Przy produkcji szczepionki wykorzystano liście aloesu (Aloe vera). Poddano je serii procesów chemicznych, w tym ekstrakcji i ostatecznie uzyskano czysty zielony proszek, który połączono z właściwą szczepionką przeciwko wirusowi grypy H5N1.

– Gdy taką szczepionkę w postaci proszku rozpyli się do nosa, tworzy się w nim substancja przypominająca zieloną galaretkę. Przylega ona do błon śluzowych nosa bardzo dokładnie, co umożliwia skuteczniejszą – w porównaniu z płynnymi sprayami – absorpcję aktywnych składników preparatu do organizmu i wydłuża działanie szczepionki – wyjaśnia współtwórca nowej szczepionki na grypę dr Ian Tizard z Texas A&M University.

Aloes jest rośliną pochodzącą z Afryki Północnej, ale obecnie rosną na całym świecie. Znanych jest ponad 100 gatunków aloesów.

Zdaniem Tizarda, szczepionka w postaci takiego proszku działa efektywniej niż w postaci płynnego sprayu, gdyż płyny szybko znikają z nosa, natomiast proszek zmieniający się w galaretkę utrzymuje się w nosie przez dłuższy czas.

Skuteczność preparatu została potwierdzona do tej pory w testach na zwierzętach laboratoryjnych. W większości wypadków już 1–2 wstrzyknięcia proszku do nosa wystarczały, by wywołać odporność. Testy na pacjentach planowane są na przyszły rok.

Jak zapewnia dr Tizard, szczepionkę w postaci proszku można przechowywać przez długi czas. „Jest to bardzo ważna zaleta, jeśli weźmie się pod uwagę, że na wypadek epidemii grypy trzeba zrobić zapasy tysięcy, a nawet milionów dawek takiego preparatu” – tłumaczy badacz.

Według Tizarda, obecny w liściach aloesu specjalny węglowodan nadaje się idealnie do formowania żelu, będącego nośnikiem właściwej szczepionki.

I choć dotychczasowe testy proszku z aloesu dotyczyły szczepionki na grypę, to – zdaniem Tizarda – może on poprawiać efekty terapeutyczne również szczepionek na inne choroby.

– Chcieliśmy przetestować ten preparat najpierw w połączeniu ze szczepionką na grypę, gdyż ciągle realna jest groźba, że w najbliższych latach wybuchnie światowa epidemia tej choroby – konkluduje Tizard.

Zródło : PAP

 

Sen a choroby serca

wrzesień 28, 2007

bodman_6


Sen a choroby serca


Siedem godzin na dobę – taka jest zdaniem brytyjskich naukowców optymalna ilość snu. Osoby, które śpią więcej lub mniej, częściej chorują na serce.

Lekarze przez osiem lat śledzili zwyczaje ponad dziesięciu tysięcy brytyjskich urzędników. Podczas analizy wzięli pod uwagę takie czynniki jak wiek, płeć, stan cywilny, ilość ćwiczeń fizycznych i palenie papierosów.

Wyniki wskazują, że ci, którzy śpią pięć godzin na dobę, dwa razy częściej zapadają na choroby krążenia. Ponadto cierpią na nadwagę, cukrzycę i nadciśnienie.

Z kolei więcej niż siedem godzin snu na dobę także ma negatywny wpływ na stan zdrowia, choć nadmierna senność może nie być przyczyną, a oznaką takich dolegliwości jak nowotwór czy depresja.

Według ekspertów, zapotrzebowanie na sen jest jak rozmiar buta: każdy ma swój i kto nie zwraca uwagi na szczegóły, ten ponosi konsekwencje.

Zródło : IAR

Zobacz też : Uzdrawiające sny - Jakie korzyści da mi umiejętność śnienia uzdrawiających snów?

 

bodman_7


Spróbuj powstrzymać atak migreny


Czujesz, że jest blisko, i zastanawiasz się, co będzie, gdy zwykła tabletka jej nie uśmierzy? Są inne, specjalistyczne środki, ale musi je przepisać lekarz.

Kto nie miał ataku migreny, uważa, że to zwykły ból głowy, z którym da się funkcjonować. Tymczasem silny, zwykle jednostronny ból rozsadzający czaszkę obezwładnia, wyłącza z codziennych zajęć. Towarzyszą mu nudności, wymioty, nadwrażliwość na hałas, światło. Atak trwa z reguły od 3 do 72 godzin.

Przyczyna nieznana

Migrena to choroba neurologiczna, której przyczny do dziś nie są jasne. Przez wiele lat uważano, że powodem bólu jest gwałtowny skurcz i rozkurcz naczyń krwionośnych. Potem, że wszystkiemu winien także stan zapalny tkanki mózgowej (nie ma związku z uszkodzeniami w mózgu). Faktem jest, że żadne badania nie potwierdzają tej choroby. Mogą jedynie, np. rezonans magnetyczny, wykluczyć inne przyczyny bólu głowy. Skłonność do migreny jest dziedziczna, a jej atak prowokuje wiele czynników. Należą do nich stres, miesiączka, niektóre produkty spożywcze (np. czekolada, alkohol), zmiany pogody, głód, niedostateczna ilość (rzadziej nadmiar) snu.

Szybka reakcja

Gdy zaczyna się atak migreny, zażyj natychmiast lek przeciwbólowy bez recepty (np. z ibuprofenem, paracetamolem). Potem może on nie zadziałać. Postaraj się odłożyć cięższe zajęcia na później. Jeśli to możliwe, połóż się w zaciemnionym pokoju i postaraj się zasnąć. Gdy miewasz częste napady migreny, powinnaś jednak zgłosić się do lekarza. Bóle głowy mogą być objawem wielu chorób. Trzeba więc upewnić się, że to migrena. Ponadto specjalista przepisze ci leki dostępne tylko na receptę. Są wśród nich np. tzw. analgetyki złożone, które są połączeniem paracetamolu lub aspiryny z kodeiną albo kofeiną. Skuteczniej uśmierzają ból niż zwykłe tabletki. W cięższych przypadkach specjalista może zalecić tryptany (np. zolmitryptan, rizatryptan). Niezależnie od tego, kiedy je zażyłaś, szybko przerywają atak. Ograniczają też nawroty choroby.

Uprzedzić ból

Jeśli miewasz migreny częściej niż raz w tygodniu, a zażywanie środków przeciwbólowych nie daje efektów, możesz liczyć na tzw. leczenie profilaktyczne. Stosuje się podczas niego preparaty, których tak naprawdę używa się do leczenia innych chorób (np. układu krążenia). Odkryto, że zapobiegają atakom migreny lub też zmniejszają ich nasilenie. Są to głównie tzw. beta-blokery i środki przeciwdepresyjne oraz przeciwpadaczkowe. Na efekty kuracji trzeba poczekać przynajmniej 2-3 miesiące. Niestety, nie wszyscy mogą je zażywać ze względu na skutki uboczne. Warto więc skorzystać także z naturalnych sposobów zapobiegania migrenie, takich jak akupunktura, akupresura, fizykoterapia. Niektórym te formy terapii pomagają uwolnić się od bólu migrenowego.

Trzy oblicza choroby

  • Migrena klasyczna - napad poprzedzony jest tzw. aurą. Zwykle ma postać zaburzeń widzenia (aureole wokół przedmiotów, rozbłyski), czasem także smaku, węchu, czucia. Aura występuje u około 20% migreników.
  • Migrena pospolita - bez aury. Jest najczęstszą postacią choroby. Występuje u 80% osób, które mają jej ataki.
  • Migrena menstruacyjna - pojawia się w tuż przed lub w chwili rozpoczęcia okresu.

Gdzie szukać pomocy

Najpierw wybierz się do lekarza rodzinnego. Jeśli to będzie konieczne, skieruje cię do neurologa. Przy ciężkiej migrenie warto skontaktować się z Ośrodkiem Leczenia Migreny w Łodzi (tel. 0-42 677 69 15) lub szukac pomocy w Poradniach Leczenia Bólu. Listę placówek zajmujących się leczeniem bólu znajdziesz na stronie www.ptbb.pl

Jolanta Dyjecińska
Źródło: Naj nr 39/2007

Zobacz też : Migrena - 102 skuteczne sposoby na ból głowy

 

bodman_5


Oliwa z oliwek – dobrym tłuszczem

Oliwa z oliwek jest bogata w jednonienasycone kwasy tłuszczowe, które w przeciwieństwie do kwasów nasyconych zawartych w tłuszczach zwierzęcych wywierają dobroczynne działanie na organizm ludzki.

 

Nasycone kwasy tłuszczowe powodują wzrost stężenia złego cholesterolu LDL (przeciwieństwo dobrego cholesterolu HDL) we krwi (powodującego miażdżycę), natomiast kwasy jednonienasycone powodują obniżenie poziomu tego cholesterolu.

Zródło : PAP

 


bodman_6


Dobierz makijaż do koloru włosów

 

Idealny makijaż jest niemal niewidoczny, doskonale wtapia się w skórę, a przy tym podkreśla twój typ urody. Jak go wykonać?

Zacznij od oczyszczenia i nawilżenia skóry. Bez tego makijaż nie utrzyma się na niej. Następnie korektorem zamaskuj cienie pod oczami i niedoskonałości skóry. Jeśli masz jasną cerę, wybierz kosmetyk w kolorze jasnym (light). W przypadku ciemnej karnacji sięgnij po korektor w odcieniu średnim (medium) lub ciemnym (dark). Na wygładzoną cerę nanieś podkład w płynie w kolorze najbliższym odcieniowi twojej skóry. Zakończ nałożeniem sypkiego pudru transparentnego, jasnego (przy cerze jasnej) lub w odcieniu opalonym (jeżeli masz ciemną karnację).

Róże i złoto dla blondynek

Masz nie tylko jasne włosy, ale też bardzo jasną cerę? Świetnie będziesz wyglądać w wielu odcieniach różu - od rozbielonego, cukierkowego po cyklamen. Możesz śmiało sięgać po różowe cienie, a także w kolorach jasno-szarym, śliwkowym, błękitnym. Rzęsy tuszuj mascarą w kolorze szarym (na dzień), grafitowym lub czarnym (na wieczór). Masz jasne włosy, ale twoja cera jest brzoskwiniowa i lekko opalona? Wspaniałe efekty przyniesie makijaż w ciepłych odcieniach beżu, brązu oraz złota. Na powieki nałóż złocistobrązowy cień, narysuj brązowe kreski, a rzęsy wytuszuj brązową mascarą. Na usta nałóż błyszczyk w kolorze ceglastym lub miedzianym albo czerwoną szminkę.

Brązy lubią rudzielców

Rudowłose kobiety mają zazwyczaj bardzo bladą cerę, często także mnóstwo piegów i jasne oczy - szare, zielone lub piwne. Jeśli ten opis pasuje do ciebie, spośród cieni do powiek wybieraj szarości, zgaszone fiolety i ciemne zielenie. Na policzki i usta nakładaj kosmetyki w odcieniach różu. Makijaż możesz wykonać w tonacji ciepłej lub zimnej, nie powinnaś jednak łączyć odcieni z różnych palet kolorystycznych. Jeśli wybrałaś różową szminkę oraz róż do policzków, powieki pomaluj szarym cieniem, a rzęsy czarną mascarą. Wolisz ciepły, morelowy odcień różu i pomadki? Zestaw ten najlepiej uzupełnią brązowy tusz do rzęs i cienie w interesującym kolorze terakoty, brązowym lub beżowym oraz złocistobrązowy eye-liner. Jeśli jesteś naturalnym rudzielcem, rozważ delikatne podkreślenie brwi brązowym ołówkiem lub specjalnym żelem do brwi przyciemniającym włoski.

Koralowa brunetkaNa twoich policzkach dobrze będzie wyglądał róż w kolorze brzoskwiniowym. Do niego idealnie pasuje szminka w odcieniu koralowym, brązowym, ceglastym bądź czerwonym. Jeśli chcesz, by usta wydawały się większe, na ich środek połóż kroplę błyszczyku. Jeżeli mocniej zaakcentujesz usta, makijaż oczu powinien być neutralny. Wystarczy czarny tusz do rzęs, ewentualnie czarna kredka do oczu. Kredkę możesz lekko rozetrzeć patyczkiem higienicznym lub pacynką do makijażu albo tuż nad linią rzęs nałożyć odrobinę brązowego cienia do powiek.

Magdalena Kawczyńska
Zródło : NAJ 2007

Częsty kłopot z przydatkami

wrzesień 23, 2007

bodman_7


Częsty kłopot z przydatkami


Zapalenie jajników i jajowodów, zwanych przydatkami, nie będzie miało przykrych konsekwencji, jeśli zostanie szybko wyleczone.

Między bajki można włożyć stwierdzenie, że siedzenie na kamieniu to przyczyna zapalenia przydatków. Powodem choroby jest zakażenie drobnoustrojami, głównie bakteriami. Zwykle docierają do jajników i jajowodów z zewnątrz, poprzez pochwę i macicę. Wobec tych chorobotwórczych mikrobów nie jesteś bezbronna. Chroni cię przed nimi np. kwaśne pH pochwy i jej naturalna flora bakteryjna. Dbaj więc, by nie uległy one zmianie. Przestrzegaj zasad higieny intymnej i nie lekceważ infekcji pochwy. To zmniejszy ryzyko zapalenia przydatków.

Seks i chory ząb

Na zapalenie jajników i jajowodów chorują głównie kobiety pomiędzy 20. a 35. rokiem życia, prowadzące aktywne życie seksualne. Ginekolodzy twierdzą, że im więcej partnerów, tym ryzyko choroby jest większe, bo rośnie możliwość zakażenia bakteriami, np. pałeczkami okrężnicy, dwoinkami rzeżączki, paciorkowcami czy chlamydiami. Przyczyną kłopotów z przydatkami jest nie tylko seks. Zakażeniom sprzyjają też miesiączki, poronienia, porody. Zdarza się, że bakterie wraz z krwią docierają do jajników i jajowodów z odległych ognisk zapalnych w organizmie, np. z chorych zatok, zębów czy migdałków.

Ważne sygnały

Co powinno cię zaniepokoić? Przede wszystkim skurczowe bóle w dole brzucha, wysoka temperatura, nudności, upławy o nieprzyjemnym zapachu. Sygnałem ostrego zapalenia przydatków mogą być także ból podczas uprawiania seksu czy badania ginekologicznego. Nieleczona choroba przechodzi w stan przewlekły. Wówczas objawami mogą być obfite, nieregularne lub bolesne miesiączki, stany podgorączkowe, czasami także bóle brzucha oraz w krzyżu, upławy, uczucie zmęczenia. Jeśli masz takie dolegliwości, powinnaś zgłosić się do ginekologa. Badanie ginekologiczne, wymaz z pochwy i szyjki macicy, a także analiza krwi (podwyższone OB i przekraczająca normę liczba białych krwinek świadczą o stanie zapalnym) oraz USG narządów rodnych pozwolą rozstrzygnąć, czy chorują rzeczywiście przydatki (przyczyną silnego bólu w podbrzuszu bywają bowiem także zapalenie wyrostka robaczkowego, torbiel jajnika, ciąża pozamaciczna, odmiedniczkowe zapalenie nerek).

Niebezpieczne zrosty

Nieleczone lub niedoleczone zapalenie przydatków może dać powikłania. Najczęstszym z nich są zrosty. Zwężają światło jajowodów lub zamykają je całkowicie, ograniczają ruchy jajowodów. W rezultacie takich zmian jajeczko może nigdy nie dotrzeć do macicy, a to oznacza, że na próżno będziesz się starać o dziecko. Dlatego jak najszybciej poddaj się leczeniu. Zażywaj leki przepisane przez ginekologa (antybiotyki, niesteroidowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe). Dopóki nie ustąpią objawy choroby, powinnaś zostać w domu i leżeć w łóżku. W trakcie kuracji zrezygnuj z seksu i używania tamponów. Jeśli chorobę wywołały bakterie przenoszone drogą płciową (np. chlamydie), leczony powinien być także twój partner. Postaraj się przestrzegać tych zaleceń. Jeśli infekcja zostanie tylko stłumiona, a nie całkowicie wyleczona, w sprzyjających okolicznościach powróci, wystarczy wychłodzenie ciała. Pewnie stąd bierze się przekonanie, że siedzenie na kamieniu powoduje zapalenie przydatków.

Zdaniem specjalisty dr. n. med. PIOTR MARIANOWSKI, ginekolog, I Katedra Położnictwa i Ginekologii AM w Warszawie:

Nie lekceważ

Zapalenie przydatków na ogół jest bagatelizowane przez młode dziewczyny. Kiedy objawy nie są zbytnio nasilone, zamiast pójść do ginekologa, zażywają środki przeciwbólowe. Gdy choroba ulega zaostrzeniu, zdarza się, że pogotowie przywozi je do szpitala zgięte w pół z bólu. Konsekwencją takich incydentów mogą być duże trudności z zajściem w ciążę w przyszłości.

Pigułka antykoncepcyjna

Kobiety, które ją stosują, rzadziej mają problemy z przydatkami. Hormony zagęszczają śluz w szyjce macicy, co utrudnia bakteriom wędrówkę w głąb ciała. Pigułki regulują też cykl, miesiączki są krótsze, co ogranicza czas sprzyjający zakażeniom bakteryjnym.

Leczenie uzdrowiskowe

Przewlekle stany zapalne i niedrożność jajowodów można leczyć w sanatoriach, np. w Iwoniczu Zdroju, Krynicy, Dusznikach, Połczynie. Wykorzystuje się w tym celu kąpiele w wodach termalnych, solankach oraz borowinie.

Jolanta Dyjecińska
Źródło: Naj nr 34/2007

 

bodman_5

 

 

Medycyna tybetańska - krok w przyszłość

autor: Krzysztof Porczyński

Zainteresowanie lekarzy medycyną dalekiego wschodu

 

W ostatnich latach wzrosło zainteresowanie lekarzy osiągnięciami medycyny tybetańskiej. Profesorowie ze szkoły medycyny tybetańskiej w Indiach są częstymi gośćmi amerykańskich i europejskich uniwersytetów. Jednak bardzo trudno jest wyjaśnić zachodnim słuchaczom koncepcję medycyny tybetańskiej, ze względu na zasadnicze różnice w założeniach filozoficznych, leżących u podstaw obu tych kultur.Tradycje medycyny tybetańskiej sięgają czasów starożytnych. Pierwszy traktat poświęcony jej zagadnieniom pojawił się przed około 1300 laty. Jako ,że imperium tybetańskie (VII-IXw.n.e.) charakteryzowało się dużym zróżnicowaniem kulturowym, medycyna tego kraju była kształtowana przez wpływy wiedzy medycznej i filozofii Indii, Chin i Grecji.

Na przełomie VIII i IX wieku żył w Tybecie lekarz Elder Mgoópo, nazywany również “wielkim obrońcą”. Prawdopodobnie to właśnie on połączył i usystematyzował różne metody diagnostyki i leczenia w medycynie tybetańskiej. W owym czasie studia nad medycyną odbywały się w klasztorach buddyjskich, według ściśle określonych zasad i sposobów postępowania. Według nich zaczęto również tworzyć pierwsze szkoły lekarskie.

Medycyna tybetańska stała się znana w krajach zachodnich stosunkowo póżno, bo dopiero w połowie XIX wieku. Jej pierwszymi propagatorami byli: węgierski lekarz Skoma de Korosz, który przez długie lata praktykował w tybetańskich klasztorach oraz Aleksander Badmajew, przodek autora niniejszej publikacji. Zgodnie z tradycjami jego rodziny, podstawą leczenia były preparaty roślinne, stosowane według ustalonych reguł i sposobów działania.
Zazwyczaj kurację zaczynało się od leczenia układu trawiennego, ponieważ zdaniem lekarzy tybetańskich, choroba zaczyna się od kłopotów z układem pokarmowym.

Odżywianie tkanek - to najistotniejszy element teorii i praktyki medycyny tybetańskiej. Człowiek może zapobiec chorobom, przez dostosowanie rodzaju pożywienia do zmieniających się potrzeb organizmu, zależnie od pory roku. Połączenie zasad medycyny wschodniej i zachodniej może znacznie wzbogacić metody profilaktyki i leczenia różnych chorób.

Kuracja rozpoczyna się od odpowiedniej diety,gdyż jak już wspomniano powyżej, lekarze tybetańscy uważają, że większość chorób powstaje w wyniku problemów z układem pokarmowym. Źle funkcjonujący układ trawienny nie pozwala lekarstwu dotrzeć do chorego organu bądź układu ,w związku z tym cały proces leczenia staje się nieefektywny.

Dlatego też ziołowe formuły stosowane w medycynie tybetańskiej zawierają trzy grupy podstawowych składników:
1. główne składniki aktywne;
2. składniki pomocnicze;
3. składniki uzupełniające (zapobiegające niepożądanym efektom i poprawiające funkcje trawienne).

Tylko tak złożony sposób oddziaływania zapewnia bezpieczeństwo i skuteczność preparatów. Jeden z paradoksów polega na tym, że choć jeden ze składników nie występuje w dostatecznej ilości farmakologicznej, to jednak ich zmniejszone dawki w zupełności wystarczają do zaktywizowania naturalnej obrony przed chorobą. Z punktu widzenia medycyny tybetańskiej, żaden ze składników nie będzie tak użyteczny, jak mechanizmy obronne ludzkiego organizmu.

PAMIĘĆ, A PROBLEMY ZDROWOTNE W MEDYCYNIE TYBETAŃSKIEJ

Dobra pamięć jest istotnym elementem dobrego zdrowia i ogólnego stanu człowieka. Świadczy o tym rozmieszczenie ośrodków pamięciowych w najstarszej rozwojowo częściach mózgu, które zabezpieczają nasz rozwój. Możemy więc stwierdzić, że pogorszenie się pamięci jest dowodem spadku energii życiowej.

Pamięć jednak można poprawić tak, by zarówno umysł jak i ciało odzyskały siłę i witalność, która pozwoli nam cieszyć się zdrowiem do końca życia. To jak utrata pamięci odbija się na naszym stanie psychicznym i fizycznym, widać zwłaszcza w przypadku choroby Alzheimera. Przy tej chorobie dochodzi do degeneracji komórek mózgowych i naruszenia funkcji mózgu, co w konsekwencji niszczy zdrowego, skądinąd, człowieka.

Stan pamięci jako decydująca dla organizmu wskazówka powstania choroby

W systemach medycznych, w których ważną rolę odgrywa filozofia buddyjska, pamięć traktuje się jako kluczowy czynnik stanowiący o zdrowiu bądź chorobie człowieka. Według poglądów lekarzy tybetańskich problemy z pamięcią prowadzą do zachwiania naturalnych reakcji psychicznych. Przykładem takich chorobliwych zachowań może być: pogwałcenie zasad moralnych i norm społecznych, tłumienie bądź nie kontrolowanie uczuć (wybuchy gniewu,agresji), stany lękowe, dążenia autodestrukcyjne (alkoholizm, narkomania) itp. Utrzymanie dobrej pamięci i odnawianie jej, jest możliwe dzięki stosowaniu odpowiednich preparatów ziołowych i przez regulację procesów odżywiania wewnętrznego. Ważną rolę odgrywają tu metody leczenia, pobudzające krążenie krwi w mózgu. Badania potwierdzają, że podczas wzmożonego wysiłku umysłowego, obieg krwi w mózgu intensyfikuje się.

LECZENIE STANÓW ZAPALNYCH W MEDYCYNIE TYBETAŃSKIEJ

Stan zapalny jest jednym z najmniej poznanych procesów zachodzących w ludzkim organizmie. W większości przypadków jest postrzegany jako negatywne zjawisko, ujemnie wpływające na ogólny stan organizmu i przyspieszający się jego starzenie. I tak się dzieje przy chorobach degeneracyjnych. Często nawet nie uświadamiamy sobie, że bez stanu zapalnego nie dokonała się regeneracja tkanek. Działa on jako siła mobilizująca układ obronny. Uszkodzenie organizmu nie jest spowodowane samym stanem zapalnym, lecz objawia się za jego pośrednictwem. Tak więc stan zapalny nie jest winowajcą, ale posłańcem, który sygnalizuje organizmowi obecność niepokojącego elementu, np. bakterii, wirusów, urazu itp. Dlatego też procesy zapalne należy odbierać pozytywnie, dopóki przynoszą pożytek i nie szkodzą ludzkiemu ciału. Jeśli w odpowiedzi na pojawienie się stanu zapalnego, układ odpornościowy zatrzymuje atak na organizm, proces zapalny ustaje.

Jeśli jednak przyczyna tego stanu nie zostanie w porę stłumiona, system odpornościowy otrzymuje silniejsze sygnały. Wtedy układ odpornościowy wysyła jeszcze silniejsze komórki (makrofagi,limfocyty), by zatrzymały wroga. To może doprowadzić do chronicznego stanu zapalnego, który zaczyna wysyłać fałszywe sygnały do środków kierujących układem odpornościowym. Taki stan nazywamy chorobą autoimmunologiczną, w wyniku której system obronny zostaje poważnie osłabiony. Z tego wniosek, że przy stanie zapalnym trzeba walczyć z jego przyczyną, a nie skutkiem.

www.k-zdrowie.home.pl

———-

Krzysztof Porczyński zajmuje się od kilku lat suplementacją i naturalnymi produktami medycyny dalekowschodniej poprawiającymi zdrowie. Doświadczył na sobie dobroczynne działanie tych produktów. Więcej można się dowiedzieć na stronie
www.k-zdrowie.home.pl.

———-

Ten artykuł pochodzi z serwisu Artykularnia.pl - źródła darmowych artykułów do przedruku!

bodman_6


Cieśń nadgarstka - bolesna dolegliwość biurowa


Drętwienie palców i ból utrudniają ci wykonanie prostych czynności? Może to być objaw zespołu cieśni nadgarstka, choroby częstej wśród osób, które wiele godzin spędzają przy komputerze.

Kobiety, niestety, częściej niż mężczyźni chorują na zespół cieśni nadgarstka. Mamy jednak dla ciebie i dobrą wiadomość. Dzięki leczeniu możesz w pełni powrócić do zdrowia, oczywiście pod warunkiem, że nie będziesz zwlekać.

Choroba zawodowa

Przyczyną twoich dolegliwości może być nie tylko długotrwałe pisanie na komputerze. Z powodu zespołu cieśni nadgarstka cierpią także kasjerki w sklepach, fryzjerki, osoby wykonujące ciągle te same, monotonne ruchy przy taśmie produkcyjnej (takie jak składanie zespołów elektronicznych). Z reguły więc zespół cieśni nadgarstka spowodowany jest pracą zawodową. Jednak jej rozwojowi sprzyja także hobby (np. robótki na drutach), reumatoidalne zapalenie stawów i ciąża. Zespół cieśni nadgarstka miewają też młode mamy. Jedną z jego przyczyn jest bowiem częste wykonywanie czynności, których się nigdy wcześniej nie robiło.

Uciśnięty nerw

Co powoduje rozwój choroby? Małe kości nadgarstka tworzą tunel, zwany kanałem cieśni nadgarstka. Przechodzą przez niego ścięgna mięśni zginaczy palców i nerw pośrodkowy. Przykryte są jakby grubą taśmą - troczkiem zginaczy nadgarstka, zwanym też więzadłem poprzecznym. W wyniku przeciążenia pracą może dojść do jego zwłóknienia. Zaczyna wówczas uciskać nerw pośrodkowy i tworzy się stan zapalny. Pojawiają się charakterystyczne objawy choroby: drętwienie, mrowienie i ból palców, głównie kciuka i palca wskazującego. Ból nasila się nocą, budzi ze snu. Często promieniuje do ręki i karku, podobnie jak w dyskopatii kręgów szyjnych (łatwo pomylić tę chorobę z zespołem cieśni nadgarstka). Potem następuje osłabienie mięśni dłoni. Trudno ją zacisnąć w pięść, uchwycić uszko filiżanki lub kubka.

Odpoczynek dla ręki

Podstawową sprawą przy leczeniu zespołu cieśni nadgarstka jest niewykonywanie ruchów, które doprowadziły do rozwoju tej choroby. Dlatego ortopedzi zalecają odpoczynek i unieruchomienie nadgarstka na dwa tygodnie. Na szczęście nie musi to być gips, tylko lekka orteza, którą łatwo zdjąć, np. przed wejściem pod prysznic. Można ją idealnie dopasować do ręki. Orteza nie pozwala na przeciążanie ścięgien i chroni nerw przed uciskiem. Ponadto stosuje się fizykoterapię (np. krioterapię, laseroterapię, ultradźwięki), a także środki przeciwzapalne. Ortopeda może też zrobić zastrzyk ze sterydami wprost do kanału cieśni nadgarstka. Lekarze proponują go zwłaszcza przyszłym mamom, bo miejscowe podanie leku jest bezpieczniejsze dla dziecka. Gdy leczenie zachowawcze nie przyniosi efektu lub też objawy zespołu cieśni nadgarstka powracają, warto pomyśleć o operacji polegającej na przecięciu troczka zginaczy nadgarstka. Likwiduje ona przyczynę dolegliwości.

Zdaniem specjalisty

RADOSŁAW SŁOWIŃSKI, ortopeda traumatolog, Instytut Reumatologii w Warszawie

Operacja uwalnia od bólu

Zabieg polega na całkowitym przecięciu zmienionego chorobowo troczka zginaczy nadgarstka i odbarczeniu nerwu pośrodkowego. W razie potrzeby wykonuje się oczyszczenie ścięgien z ziarniny zapalnej. Po operacji bóle mijają, należy jednak pamiętać, że pełna regeneracja nerwu jest długotrwała, a przy znacznych zmianach - niepełna. Po operacji stosuje się rehabilitację ruchową i fizykoterapię. Zabieg wykonuje się metodą otwartą.

Jolanta Dyjecińska
Źródło: Naj nr 38/2007

 

Samotni mniej odporni

wrzesień 19, 2007

bodman_7


Samotni mniej odporni


W komórkach odporności osób samotnych aktywny jest nieco inny zestaw genów i powstaje nieco inny zestaw cząsteczek, niż u osób, które nie doświadczają samotności – informują naukowcy z USA. Artykuł na temat odkrycia „cząsteczek samotności” zamieszcza pismo „Genome Biology”.

We wcześniejszych badaniach naukowych udało się udokumentować wpływ czynników społecznych na ludzkie zdrowie. Wiadomo na przykład, że wśród osób żyjących w społecznej izolacji, czyli samotnych, odnotowuje się wyższy odsetek chorób, takich jak rak, infekcje, czy choroby układu krążenia, w porównaniu z osobami, które nie czują się samotne. Również odsetek zgonów jest wyższy wśród ludzi osamotnionych.

Obecnie różne grupy naukowców próbują odpowiedzieć na pytanie, czy wyższe ryzyko zgonu wynika tu wyłącznie z braku wsparcia społecznego – fizycznego bądź ekonomicznego, czy też odzwierciedla negatywny wpływ izolacji społecznej na biologiczne procesy w ludzkim organizmie.

W swojej najnowszej pracy badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles oraz z Uniwersytetu w Chicago wykazali, że skutki społecznej izolacji sięgają jednego z najbardziej podstawowych procesów biologicznych w naszym organizmie, tj. aktywności naszych genów.

Jak ujawniły analizy genetyczne, komórki odporności osób subiektywnie doświadczających długotrwałej samotności, różnią się pod względem aktywności 209 genów od komórek osób, które nie uważają się za samotne.

Nadmierna aktywność cechowała aż 78 genów, głównie genów zaangażowanych w aktywację układu odporności i regulujących procesy zapalne, czyli pierwszą linię obrony organizmu przed infekcjami. Niedostatecznie aktywnych było 131 genów regulujących pracę układu immunologicznego. Były to m.in. geny zaangażowane w reakcję układu odporności na infekcje wirusowe i w produkcję przeciwciał.

Różnice między badanymi osobami były niezależne od innych znanych czynników mających wpływ na aktywność naszych genów, jak ogólny stan zdrowia, wiek, masa ciała, czy stosowanie leków. Nie zależały nawet od, ocenianych obiektywnie, kontaktów towarzyskich danej osoby, ale od jej subiektywnego poczucia samotności.

Odkrycie to sugeruje, że długotrwałe doświadczanie izolacji społecznej przekłada się na zmiany w aktywności genów związanych z odpornością organizmu, a przede wszystkim z rozwojem procesów zapalnych oraz reakcją na zakażenia wirusowe czy bakteryjne. – Jak zaobserwowaliśmy, zmiany w aktywności genów nie zależą jednak od liczby osób, które znamy, ale od liczby osób, z którymi czujemy bliskość – komentuje biorący udział w badaniach Steve Cole.

Zdaniem naukowca, praca ta pozwala zrozumieć – na poziomie cząsteczek – dlaczego czynniki społeczne mają tak silny wpływ na ryzyko chorób serca, infekcji wirusowych oraz nowotworów.

Cole liczy, że w przyszłości testy genetyczne można będzie wykorzystywać do identyfikacji osób, które z powodu izolacji społecznej są szczególnie narażone na problemy zdrowotne. Dzięki tej pracy, można też mieć nadzieję na leki, które złagodzą wpływ samotności na nasze zdrowie.

Zródło : PAP

 

 



bodman_5


Witaminy pod specjalnym nadzorem


Harvey Kamil połyka 50 tabletek dziennie. 63-letni Kamil jako zagorzały zwolennik leków naturalnych, zażywa przeróżne witaminy i suplementy w nadziei zachowania zdrowego serca, silnych kości oraz układu odpornościowego zdolnego do zwalczenia wszelkich schorzeń - od przeziębienia do raka.

Co więcej, Kamil jest prezesem i dyrektorem finansowym NBTY Inc. - największej w USA firmy produkującej suplementy dietetyczne. Należy on także do ocenianej na 125 milionów grupy Amerykanów zażywających suplementy dietetyczne.

Zalicza się do nich, według Nutrition Business Journal, firmy badawczo - konsultingowej z Boulder w stanie Kolorado, witaminy, minerały, zioła, odżywki pochodzenia roślinnego i dla sportowców. Amerykanie wydają na te naturalne lekarstwa 22 miliardy dolarów rocznie.

Konsumenci jednak nadal muszą przejrzeć dziesiątki badań, aby dowiedzieć się, jakie korzystne działanie, jeśli w ogóle jakiekolwiek, mają te substancje. Na przykład mężczyźni, którzy zażywają multiwitaminy z likopenem w celu uniknięcia zagrożenia rakiem prostaty, dowiadują się właśnie, że substancja ta może nie odgrywać żadnej roli w prewencji tej choroby.

Podczas gdy płynące z badań informacje o zdrowotnym działaniu tych leków mogą być mylące, a nawet sprzeczne ze sobą, to jeden aspekt dotyczący sprzedaży suplementów został już uregulowany.

Od niedawna wielcy producenci witamin i suplementów muszą stosować się do nowych przepisów amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (ang. Food and Drugs Administration – FDA) i dokładać starań, by ich produkty były wolne od zanieczyszczeń i domieszek oraz aby opakowania były właściwie opisane.

Średnie i małe przedsiębiorstwa będą miały czas na dostosowanie się do nowych standardów odpowiednio do 2009 i 2010 roku. Nowe unormowania będą zobowiązywać do testowania produktów oraz uregulują kwestię radzenia sobie z nieprzetworzonymi składnikami i ich pakowaniem.

Wprowadzając nowe przepisy, zwane Zasadami Dobrej Produkcji, FDA powoływała się na kilka przypadków, w których produkty zostały wycofane z powodu zanieczyszczenia mikroorganizmami, pestycydami czy metalami ciężkimi lub z powodu większej lub mniejszej zawartości składników odżywczych, niż te podane w opisie.

- Były przypadki, w których mieliśmy do czynienia z jawnymi błędami w produkcji – wyjaśnia Vasilios Frankos, szef wydziału suplementów dietetycznych FDA.

FDA od dawna kontroluje przemysł suplementów dietetycznych oraz wizytuje zakłady produkcyjne w USA i zagraniczne firmy dostarczające swoje produkty do tego kraju, w tym także z Chin, w celu inspekcji ich linii produkcyjnych i prowadzonej dokumentacji. Dzięki nowym zasadom Agencja dysponuje wzmożonymi środkami kontroli od upomnień po wycofywanie produktów, które nie odpowiadają nowym standardom.

Nowe zasady produkcji przeszły drogę legislacyjną w grudniu i zakładają, że producenci suplementów dietetycznych i leków sprzedawanych bez recepty, są zobowiązani powiadomić FDA o skutkach ubocznych działania ich produktów.

Do końca roku firmy muszą uruchomić linie telefoniczne dla konsumentów, gdzie będą oni mogli zgłaszać poważne reakcje uboczne, takie jak konieczność hospitalizacji, wady wrodzone u dzieci, kalectwo czy interwencje chirurgiczne. Producenci mają 15 dni, aby zgłosić podobne zdarzenia do FDA, która następnie będzie podawać te informacje do wiadomości publicznej.

Producenci suplementów i grupy handlowe z zadowoleniem przyjmują Zasady Dobrej Produkcji oraz przepisy dotyczące reakcji ubocznych i widzą w nich sposób na zwiększenie zaufania konsumentów do ich produktów.

- To, czego konsumenci mogą oczekiwać po wprowadzeniu nowych zasad i do czego dąży FDA, to zaprzestanie działalności małych firm o niskim standardzie produkcji, które nastawiają się tylko na szybki zysk – wyjaśnia Andrew Shao, wiceprezes do spraw naukowych i kontroli Rady Odpowiedzialnego Żywienia z Waszyngtonu, wiodącego w branży stowarzyszenia handlowego.

Zanim pojawiły się regulacje FDA, duże firmy produkujące markowe suplementy „przestrzegały z wielką pieczołowitością bardzo wysokich standardów” – zapewnia Shao. - Przystosowanie się do wymogów FDA to niewielkie zmiany nie mające wpływu na główne założenia firm.

W maju NBTY wycofała trzy rodzaje środków z chrząstki rekina, gdy inspektorzy firmy wykryli, że tabletki były zakażone salmonellą, która - w szczególności u osób z osłabionym układem odpornościowym - może wywołać poważne, a czasem śmiertelne infekcje.

Produkty przeszły podstawowe badania, dlatego inspektorzy NBTY uważają, że salmonella pojawiła się w tabletkach już po ich zapakowaniu. Nie odnotowano w związku z tym zdarzeniem przypadków zakażeń. Po wycofaniu produktu NBTY rozpoczęło audyt, by zażegnać ryzyko zakażeń w przyszłości i nie kupuje surowych składników z chrząstki rekina od dotychczasowego dostawcy.

Osoby, które stosują środki z chrząstki rekina wierzą, że poprawiają one kondycję stawów, a niektórzy sądzą nawet, że mogą być stosowane w leczeniu raka.

- Nigdy tak nie twierdziliśmy – tłumaczy Harvey Kamil, zwracając uwagę, że firmy produkujące suplementy mają prawny zakaz głoszenia stwierdzeń nie zatwierdzonych przez FDA. - Nie możemy reklamować działania środków, którego nie można dowieść. I tak producent wapnia w tabletkach może powiedzieć na przykład, że minerał ten zwiększa gęstość kości, który to fakt dowiodły badania, ale nie może twierdzić, że wapń zapobiega czy też odwraca skutki osteoporozy.

Dzięki nowym zasadom konsumenci mogą bardziej ufać zawartości i opisom suplementów dietetycznych, ale to, czy i jak one działają, muszą już sprawdzić na własnej skórze.

Beth DeCarbo
Źródło: The Washington Post , Onet .pl

Zobacz - Witaminy i minerały - Witaminy - fakty i mity - cała prawda o witaminach

bodman_6

 

Jak proste zmiany mogą okazać się zbawienne dla zdrowia Twojego organizmu.

autorem artykułu jest Małgorzata Duda

Jedzenie to Twoje paliwo – to, co jesz i pijesz jest paliwem dla Twojego organizmu, dostarczającym energii do wykonywania czynności fizycznych i umysłowych ,w ciągu całego dnia ,łącznie z oddychaniem i mruganiem oczami. Niektóre produkty spożywcze,jak np. warzywa i owoce to paliwo najwyższej jakości .Zawierają wiele składników odżywczych ,mineralnych, antyoksydantów…..

„Śmierć czai się w jelitach”- autorem tego stwierdzenia jest laureat Nagrody Nobla,rosyjski biolog Ilja (Eliasz) Miecznikow (1845-1916) – taka myśl nasunęła mu się w trakcie badań laboratoryjnych ,które prowadził w Instytucie Pasteura w Paryżu. To dla nas żyjących w XXI wieku prawie prehistoria. Sława, która stała się udziałem Miecznikowa sprawiła ,że jego teoria na temat wpływu toksyn na zdrowie znalazła powszechne uznanie wśród lekarzy alopatów, jak i również i tych, którzy stosują medycynę naturalna, a także opinii publicznej w Europie i Stanach Zjednoczonych.
Wśród osób ,na których ta teoria wywarła przemożny wpływ , znaleźli się : lekarz brytyjskiej rodziny królewskiej Arbuthot Lane oraz John Harvey Kellog.
O co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim?

Otóż niektóre produkty – to paliwo bezwartościowe dla naszego organizmu. Pełne niestrawnych chemikaliów, pięknie wyglądające i wyśmienicie smakujące.
Szybkie życie i ciągły bieg sprawia ,że w dzisiejszej dobie korzystamy bardzo chętnie z udogodnień cywilizacji.
Korzystamy z tego co łatwe i proste w przygotowaniu a jednocześnie świetnie smakujące i tak super wyglądające. Dla relaksu i odprężenia – mały drink a może dwa. Żeby utrzymać linię –chips albo krakers. Na śniadanie „czarna z mlekiem „ , na drugie śniadanie następna… itd. Kolacja – no cóż – ciało i umysł zbyt zmęczone i zestresowane aby myśleć o zdrowym odżywianiu! Dzień, za dniem. Miesiąc za miesiącem. Rok za rokiem. Jednak do czasu!!!

Jakiego czasu ? – niech każdy odpowie sobie sam.

… Więc co zrobić aby „ten czas” nie nadszedł? Lub co zrobić ,jeśli już jesteśmy w „tym „ właśnie czasie ? Kiedy wątroba niedomaga, żołądek strajkuje, głowa boli ,życie traci sens – bo nawet nie można się napić ,żeby tego nie odchorować! Tabletki przeciwbólowe nie działają jak powinny ,wzrok traci blask i ostrość widzenia, jakieś dziwne „korzonki „ łapią …. i serce… i dusza… zaczyna niedomagać!!!
Co robić? Co zrobić ,żeby zapobiec? Co zrobić, żeby zmienić już zaistniały stan?

…Trzeba dokonać i dokonywać właściwych wyborów- w każdej chwili ,każdego dnia, miesiąca i roku .Trzeba świadomie dbać o higienę fizyczną (bardzo szeroko rozumiane pojęcie) jak i o higienę psychiczną.
Skupmy się jednak tutaj na fizyczności naszej egzystencji.

”Powiedz mi co jesz , a powiem Ci kim jesteś” – ciekawe, nawet bardzo.

Dokonujmy zatem właściwych wyborów. Wybierajmy produkty i przekąski dobre dla naszego organizmu. ”ŻYWE” produkty spożywcze. Unikajmy przetworzonych, długo przechowywanych lub takich, które w trakcie przechowywania miały kontakt z metalem- one są „MARTWE”- ilość składników w tych produktach jest znikoma.
Ponadto – mniej ,znaczy więcej. Obfite jednorazowe w ciągu dnia posiłki ,to olbrzymie wyzwanie dla naszego przewodu pokarmowego. Pamiętaj im więcej jesz jednorazowo, tym więcej Twój organizm musi spalić lub odłożyć w postaci tłuszczu. A więc jedz by żyć- zdrowo, szczęśliwie i w pełni radości- a nie żyj aby jeść – dużo ,smacznie i uciekając od życia!
Daj swojemu żołądkowi szansę. Zwolnij i delektuj się jedzeniem. Szybkie jedzenie lub jedzenie w stresie blokuje trawienie i proces wchłaniania składników odżywczych. Każdy to wie ,jednak nie każdy zdaję sobie z tego sprawę.
Woda – nektar natury! Ciało składa się w 70% z wody – nie z kawy, herbaty czy piwa – właśnie z wody !Powinniśmy wypijać 2 litry dobrej, czystej wody każdego, szarego dnia naszego życia ,aby zapewnić komórkom naszego organizmu odpowiednie nawilżenie i pobudzenie.
Co Wam się bardziej podoba – soczyste grono winogrona czy rodzynka ?

Reasumując odpowiedź na pytanie co zrobić, żeby…”ten czas”… nie nadszedł należy :
podjąć wysiłek świadomego życia i odżywiania – prosto.. prosto … i w zgodzie z naturą !

Cieszmy się każdy dniem w każdym wieku. Radujmy się wszystkim co nas otacza i dokonujmy świadomych wyborów – zawsze i wszędzie. Okoliczności mogą być narzucone – jednak nasza postawa ,w każdych okolicznościach zależy tylko i wyłącznie od nas – czy jesteśmy tego świadomi czy nie. Bądźmy więc ŚWIADOMI. Żyjmy zdrowo, radośnie i szczęśliwie.


Małgorzata Duda
tel :506065256
skype :luckystar32
mailto :mduda00@poczta.onet.pl
http://www.EkoZysk.com
http://www.idealnafigura.com/4all
http://www.pracazdomu.com/4all

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Grube, grubsze, puszyste…

wrzesień 15, 2007

bodman_7


Grube, grubsze, puszyste…

Najpierw zapinamy pasek o jedną dziurkę dalej, później kupujemy sukienkę o rozmiar większą, a potem… Potem z nadwagi przechodzimy w otyłość. U kobiet dzieje się to zwykle szybciej niż u mężczyzn. Dlaczego? - pytamy doktor Ewę Matyską-Piekarską z Europejskiego Centrum Leczenia Otyłości Dzieci i Dorosłych w Warszawie.

 

“Poradnik Domowy”: Pani doktor, kiedy mówimy o tym, że ktoś ma już nie tylko nadwagę, ale jest otyły?

Dr Ewa Matyska-Piekarska: Trzeba obliczyć swój wskaźnik masy ciała (z ang. body mass index - BMI). Wylicza się go, dzieląc swoją wagę w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu. Jeżeli BMI jest większy niż 30, wtedy mówimy już o otyłości.

Otyłość jest nie tylko problemem estetycznym?

Nie. Została uznana przez Światową Organizację Zdrowia za chorobę społeczną, na którą cierpi coraz więcej osób, zwłaszcza w krajach wysoko rozwiniętych. Ocenia się, że 20-30 proc. Polaków ma nadwagę, natomiast 20 proc. jest już otyłych.

Dlaczego to kobiety, którym bardziej niż mężczyznom zależy na ładnym wyglądzie, częściej są zbyt grube?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bo przyczyn jest wiele. Na przykład kobiety są mniej aktywne fizycznie, zwykle to one gotują dla rodziny, a siedząc w kuchni, narażone są na więcej pokus. Przechodzą ciężej tzw. burze hormonalne, które m.in. spowalniają przemianę materii. Bardzo ważny jest też powód częstego sięgania po jedzenie: panowie jedzą, bo lubią jeść (zwłaszcza, jeśli mama czy żona serwują smaczne dania), zaś panie - bo mają problemy, przeżywają stresy i je “zajadają”. W efekcie tyją, dlatego nie są akceptowane przez partnerów, więc mają kolejny powód do stresu, ten stres znów “zajadają” i koło się zamyka.

Wspomniała pani doktor o burzach hormonalnych. Czy rzeczywiście wówczas kobiety bardziej tyją?

Tak. W okresie pokwitania (10-12 lat i 15-17 lat) dziewczęta gromadzą więcej tkanki tłuszczowej niż chłopcy. Ich organizmy przygotowują się w ten sposób do roli matki - np. rosną piersi (a to głównie tkanka tłuszczowa), pod skórą grubieje warstwa tłuszczu, bo jest potrzebny m.in. do produkcji estrogenów, czyli żeńskich hormonów płciowych. Potem sięgamy po antykoncepcję hormonalną, która sprzyja tyciu, bo zatrzymuje wodę w organizmie. Młode kobiety niekiedy przybierają 10 kg w ciągu roku zażywania pigułek! A po ich odstawieniu waga sama nie wraca do normy. Sporo kobiet za bardzo tyje w ciąży; fizjologicznie wzrost ciężaru ciała powinien wynosić ok. 10 kg. Niestety, wiele przyszłych mam przybiera 20-30 kg i część tej nadwagi zostaje im po urodzeniu dziecka. Po 35.-40. roku życia tyjemy “z natury” - nasze ciała mają coraz mniej tkanki mięśniowej, a więcej tłuszczowej. Później dochodzimy do okresu menopauzalnego i zmienia się nasz metabolizm. A wolniejsza przemiana materii sprzyja tyciu.

A czy otyłość można odziedziczyć np. po rodzicach?

W pewnym stopniu. Naukowcy mówią wręcz o genie otyłości. Moim zdaniem jednak dziedziczymy skłonność do tycia, a główną rolę w nadmiernym przybieraniu na wadze odgrywają tzw. czynniki środowiskowe, czyli np. styl życia rodziny. Jeśli rodzice nie uprawiają sportu, mało się ruszają, nie dbają o właściwe odżywianie i preferują tłuste, wysokokaloryczne jedzenie, to taki sam tryb życia prowadzą ich dzieci. Można więc powiedzieć, że od najmłodszych lat pracują na otyłość.

Ale młode kobiety niemal stale się odchudzają! Dlaczego więc często przegrywamy walkę z nadwagą, otyłością?

Przekornie powiem, że właśnie dlatego. Kobiety częściej sięgają po niesprawdzone diety albo modyfikują je na swój sposób czy stosują tak drastyczne metody jak głodówki. Eksperymentują na organizmach i na efekt nie trzeba długo czekać: tempo metabolizmu się zmniejsza i po zakończeniu diety pojawia się szybko efekt jo-jo, czyli odrabia się utracone kilogramy i przybiera dodatkowe.

Czy to prawda, że u kobiet inaczej odkłada się tkanka tłuszczowa niż u mężczyzn?

Tak. U panów gromadzi się ona głównie w jamie brzusznej, a u pań - w młodszym wieku w okolicy pośladkowo-udowej, a później, w okresie okołomenopauzalnym, również w jamie brzusznej.

Podobno otyłość brzuszna jest groźniejsza dla zdrowia?

Tak, bo sprzyja wielu poważnym chorobom, m.in. cukrzycy, chorobie wieńcowej, nadciśnieniu tętniczemu, kamicy pęcherzyka żółciowego. Niezależnie od tego, gdzie odkłada się tkanka tłuszczowa, otyłość to także większe ryzyko rozwoju choroby zwyrodnieniowej stawów, niewydolności żylno-limfatycznej, raka jelita grubego, a u kobiet (zwłaszcza obciążonych rodzinnie) - także raka sutka. Kobiety też bardziej niż mężczyźni martwią się swoją otyłością i z tego powodu częściej wpadają w depresję.

Otyłość sprzyja wielu chorobom, więc trzeba z nią walczyć. Od czego trzeba zacząć?

Od wizyty u lekarza dietetyka. Ustali on przyczynę otyłości i przesądzi o sposobie

leczenia. Jeżeli otyłość jest efektem błędów żywieniowych i braku ruchu, wybierze właściwą dietę (u kobiet nie powinna ona zawierać mniej niż 1200 kcal dziennie) i dawkę ruchu. Powie, że trzeba jadać częściej (5 razy dziennie), ale małe porcje, a ostatni posiłek nie później niż o godzinie 20.00. Bardzo ważna jest motywacja i chęć schudnięcia, dlatego często potrzebne jest też wsparcie psychologiczne pacjenta. Z takiego wsparcia częściej korzystają kobiety niż mężczyźni, częściej uczestniczą np. w warsztatach dietetyczno-psychologicznych.

Lekarz może też przepisać leki, które pomogą uporać się z dodatkowymi kilogramami.

Czasem leki są konieczne. Do dyspozycji mamy właściwie dwa preparaty: Sibutraminę, która hamuje łaknienie (głównie poskramia apetyt na słodycze) i przyspiesza metabolizm oraz Orlistat, zmniejszający wchłanianie się tłuszczu w przewodzie pokarmowym. Często zalecamy też pacjentom naturalne preparaty wspomagające odchudzanie (m.in. z błonnikiem pokarmowym, włóknami ananasa, ekstraktem z zielonej kawy czy z zielonej herbaty).

A co można zrobić, jeśli wszystkie łagodne metody odchudzania zawiodą?

W niektórych opornych przypadkach można skorzystać z drastyczniejszych metod, np. można zmniejszyć operacyjnie żołądek, wypełnić go specjalnym balonem, odessać tkankę tłuszczową… Nie jestem jednak zwolenniczką takich działań, ponieważ metody te obarczone są sporym ryzykiem (np. odsysanie tkanki tłuszczowej zwiększa ryzyko powstania zatoru, gdy tkanka ta dostanie się do krwiobiegu, a po włożeniu balonu do żołądka zdarzają się intensywne wymioty).

Beata Prasałek
Źródło: Poradnik Domowy

 

Pieczeń rzymska

wrzesień 14, 2007

bodman_6


Pieczeń rzymska

Składniki:

80 dag mielonego mięsa wieprzowo-wolowego
1 pęczek dymki
3 kolorowe papryki
2 jajka
4 łyżki tartej bułki
1 łyżka startego parmezanu
3 ząbki czosnku
2 łyżki oleju
1 łyżka masła
rozmaryn
tymianek
mielona słodka i ostra papryka
mielona gałka muszkatołowa
sól , pieprz
tłuszcz do posmarowania formy

Sposób przygotowania :

Oczyszczone dymki potnij na kawałeczki. Usmaż na szklisto na łyżce rozgrzanego masła. Dodaj do mięsa . Wbij jajka .Wsyp parmezan i 2 łyżki tartej bułki. Dopraw do smaku pieprzem , sola , przeciśniętym przez praskę czosnkiem , mieloną papryką , ziołami i muszkatem. Wyrób.

Przekrój papryki wzdłuż ,usuń gniazda nasienne. Strąki opłucz ,potnij w 1-2 cm paski. Włóż na 3 minuty do wrzącej wody , aby lekko zmiękły. Po czym odcedź, dokładnie osącz na sitku. Spód i brzegi podłużnej formy posmaruj tłuszczem , oprósz pozostała bułką tartą.

Na dnie przygotowanej formy rozsmaruj kilka łyżek masy mięsnej . Przykryj częścią papryki. Tak samo układaj kolejne warstwy,aż do wyczerpania składników. Wierzch wyrównaj,posmaruj olejem. Piecz 50 minut w temperaturze 180 stopni.

Smacznego :)

bodman_6

Zapalenie stawu kolanowego zwiastunem raka płuc

Zapalenie stawu kolanowego u nałogowych palaczy może być pierwszym objawem trudnej w leczeniu odmiany raka płuca – wynika z badań naukowców.

Naukowcy włoscy ze szpitala w Prato (Toskania) doszli do takich wniosków po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 6,5 tys. pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów, którzy odwiedzili oddział reumatologii szpitala 2000–2005.

W badanej grupie zidentyfikowano 296 osób z zapaleniem stawu kolanowego, którego przebieg był stosunkowo łagodny. Okazało się, że u 5 z nich (mniej niż 2 proc.) był to wczesny objaw niezdiagnozowanego jeszcze raka płuc, tzw. niedrobnokomórkowego raka płuc. Wszyscy ci pacjenci byli mężczyznami w średnim wieku, którzy przez większość życia palili nałogowo papierosy.

 

Jak zaznaczają autorzy pracy, w każdym przypadku rak płuc dał się usunąć operacyjnie, a po wycięciu guza objawy zapalenia stawu kolanowego ustępowały.

Wcześniejsze badania wykazały, że u 20 proc. chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca dochodzi też do przerostu innych tkanek, najczęściej tkanki kostnej. Przerzuty tego nowotworu do kości stwierdza się u jednej piątej chorych. Ale dotychczas nie powiązano go z chorobą zwyrodnieniową stawów.

Terapia niedrobnokomórkowego raka płuca jest szczególnie trudna – chyba że zdiagnozuje się go w początkowym okresie rozwoju. Niestety, w połowie przypadków, w momencie wykrycia, guz jest już zaawansowany. Dlatego tak ważna jest identyfikacja wszelkich objawów, które mogą pomóc w jego wczesnej diagnostyce, konkludują autorzy pracy.

Badania opublikowano na łamach pisma „Annals of the Rheumatic Diseases”.

Zródło : PAP

 

Sól z umiarem

wrzesień 11, 2007


bodman_7


Sól z umiarem

Wielu ludzi mogłoby zmniejszyć ryzyko zachorowania na nadciśnienie tętnicze ograniczając spożycie soli.

Sód, który pochodzi głównie z soli, odgrywa niezbędną rolę w gospodarce wodnej ustroju i w utrzymaniu odpowiedniego ciśnienia krwi. Wiele badań dowiodło, że duże spożycie sodu owocuje wysokim ciśnieniem krwi. Trudno jest jednoznacznie określić, u kogo może wystąpić nadciśnienie tętnicze spowodowane spożywaniem zbyt dużej ilości soli. Spożywanie mniejszej ilości soli i sodu nie jest szkodliwe i może być zalecane zdrowym osobom.

 

Zgodnie z obecnym stanem wiedzy czynnikiem, który najbardziej podnosi ciśnienie krwi jest sól. Wiadomo również, że duże spożycie soli zwiększa ilość wapnia wydalanego z moczem. Ograniczenie spożywania soli może zatem zmniejszyć utratę wapnia z kości. Strata zbyt dużej ilości wapnia prowadzi do osteoporozy i złamań kości.

Zródło : PAP