bodman_7


Słońce dobroczynne dla białej płci


Kąpiele słoneczne wpływające na wzrost poziomu witaminy D w organizmie mogą obniżać ryzyko inwazyjnego raka piersi o połową. Tę zależność u kobiet o naturalnie jasnej karnacji zaobserwowali naukowcy z USA.

Najnowsze odkrycie potwierdza wyniki wcześniejszych badań wskazujących, że witamina D może obniżać ryzyko kilku nowotworów, w tym raka piersi.

Naukowcy z Centrum Badań nad Rakiem Północnej Kalifornii, Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz Uniwersytetu Wake Forest przebadali 1788 kobiet z niedawno wykrytym rakiem piersi oraz 2129 zdrowych kobiet. Pacjentki były w wieku od 35 do 79 lat, należały do różnych grup etnicznych i miały różne odcienie skóry.

Pigmentację skóry mierzono przy użyciu przenośnego reflektometru po wewnętrznej stronie ramienia, tj. w miejscu chronionym przed promieniami słonecznymi oraz na czole wystawionym na działanie słońca. Na podstawie tych badań oceniano naturalny kolor skóry pacjentek oraz ich ekspozycję na słońce (różnica w pigmentacji między jednym i drugim miejscem na skórze).

Od koloru skóry w dużym stopniu zależy to, ile witaminy D produkuje nasz organizm pod wpływem promieni słonecznych. Osoby z ciemną karnacją wytwarzają w czasie kąpieli słonecznych nawet 10 razy mniej tej witaminy niż osoby o jasnej skórze.

Okazało się, że wśród kobiet o naturalnie jasnej karnacji skóry, te, które nie chorowały na raka piersi, miały znacznie częstszy kontakt z promieniami słonecznymi niż kobiety cierpiące na ten nowotwór. Naukowcy obliczyli, że dzięki większej ekspozycji na słońce ryzyko inwazyjnego raka piersi, tj. takiego, który daje przerzuty do innych organów, spadało o połowę.

Naukowcy przestrzegają jednak, że nadmierne wystawianie się na słońce nie jest jednak dobrym pomysłem na profilaktykę raka piersi, gdyż istnieje duże ryzyko raka skóry. Odpowiednia dieta, bogata tłuste ryby, mleko, produkty z pełnego ziarna oraz z preparatami witaminowymi może dostarczyć naszemu organizmowi witaminy D.

Wyniki pracy opublikowano na łamach pisma „American Journal of Epidemiology”.

Zródło : PAP