Omlet z makaronem penne i warzywami
kwiecień 30, 2008
Składniki :
seler naciowy - 100 g
cebula - 200 g
świeża papryka - 200 g
czosnek - 5 g
pęczek natki pietruszki
pęczek szczypiorku
4 jajka
100 ml śmietany 18%
oliwa z oliwek, sól, pieprz
papryka słodka
Sposób przygotowania :
Ugotuj makaron według przepisu na opakowaniu. Pokrojone w kostkę warzywa usmaż na oliwie z oliwek, następnie przypraw solą, pieprzem i słodką papryką. Na patelnie wyłóż ugotowany makaron penne i zalej ubitymi ze śmietana jajkami.
Smaż całość ok. 10 minut na małym ogniu, aż jajka się zetną i wszystkie składniki połączą.
Omlet podaj posypany szczypiorkiem, natka pietruszki i parmezanem oraz skropiony oliwa z oliwek. jako dodatek podaj sałatkę z pomidorów…
Smacznego
Domowe sposoby na ból karku
kwiecień 29, 2008
Jeżeli jednak ból utrzymuje sie przez długi czas, masz np : objawy światłowstrętu, masz gorączkę, zawroty głowy, to idź koniecznie do lekarza, bo mogą to być oznaki poważnej choroby..
Ciepłe kąpiele
Ciepła kąpiel z dodatkiem aromatycznych ziół oraz olejków, rozgrzeją i rozluźnia napięte mięśnie, zmniejszając przy tym ból. W trakcie kąpieli bądź cały czas pod wodą ..
Kąpiel z olejkami
Zmieszaj łyżkę miodu z 2 kroplami olejku imbirowego i 2 kroplami olejku jałowcowego oraz dodaj 6 kropel olejku z lawendy. Wlej mieszankę do wody z ciepła wodą. Zanurz się na ok 15 minut..
Kąpiel z arniką
4 łyżki suszonych kwiatów arniki zalej 2 szklankami wrzącej wody. Parz pod przykryciem 10 minut. Przecedź, wlej do wanny z ciepła woda. Kąpiel powinna trwać przez ok. 15 minut..
Masaż
Jeżeli będziesz regularnie masować kark, odpowiednio dobraną mieszanka olejków, pobudzisz krążenie krwi w mięśniach i je rozluźnisz. Pozbędziesz się w ten sposób dolegliwości..
Masaż przeciwbólowy
Zmieszaj ze sobą po 4 krople olejków z rozmarynu, bergemoty, kolendry i 3 krople olejku z eukaliptusa. dodaj 2 łyżki oleju ze słodkich migdałów. Rozetrzyj odrobinę mieszanki w dłoniach i masuj bolące mięśnie przez przynajmniej 5 minut..
Masaż rozluźniający
Łyżkę oleju ze słodkich migdałów wymieszaj z 3 kroplami olejku rumiankowego. Mieszankę rozgrzej w dłoniach i masuj nią kark około 10 minut..
Okłady rozgrzewające
Zioła, które maja działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne możesz wykorzystać do rozgrzewających okładów…
Okład z nasion kozieradki
Wsyp do garnuszka 10 łyżek nasion kozieradki. Zalej je ok 3/4 szklanki wody. Zagotuj i trzymaj na małym ogniu, aż powstanie gęsta papka..
Ciepłą masę rozsmaruj na gazie i połóż na karku. Przykryj grubym ręcznikiem. Trzymaj około 20 minut. Stosuj 4 razy dziennie…
Okład ziołowy
Napar
Po łyżce rozmarynu, tymianku oraz kwiatów arniki, zalej 4 szklankami wrzątku i parz pod przykryciem około 15 minut. Przecedź. Gdy napar przestygnie, zanurz w nim gazę. Odciśnij nadmiar płynu i przyłóż okład do karku. Trzymaj około 15 minut. Powtarzaj dwa razy dziennie…
Usuń bóle karku - umożliwiając mięśniom szyi rozluźnienie !Zdrowa i skuteczna droga do schudnięcia
kwiecień 28, 2008
autorem artykułu jest Anna Krasucka
Tradycyjna Medycyna Chińska (TCM) nie wyróżnia jednostek chorobowych tak jak medycyna zachodnia. Traktuje człowieka całościowo, uwzględniając również środowisko i klimat w jakim żyje. Nadwaga to zakłócenie równowagi w organizmie, brak pewnych składników lub energii, albo niewłaściwy jej obieg. Często takie same objawy wywołane są przez bardzo różne przyczyny.
TCM posługuje się kompleksowym systemem odżywiania w celu zachowania zdrowia i usunięcia nadwagi. W ciągu minionych tysiącleci system ten dostarczył wystarczającą ilość dowodów na to, ze istotnie chroni zdrowie i przywraca funkcjom organizmu utraconą równowagę.
Dietetyka wg TCM wyróżnia się ponadto prostotą stosowania. Można ją wykorzystywać w każdej chwili, w każdej kulturze i każdym klimacie, nie posiadając ani egzotycznych przypraw, ani wybitnych zdolności kulinarnych. Dzięki niej można zrezygnować ze zniechęcającego raczej do jedzenia matematycznego liczenia kalorii, wartości odżywczych oraz ilości witamin i składników mineralnych.
Istnieje mnóstwo czy to tradycyjnych czy to nowoczesnych sposobów na schudnięcie. Każdy z nich zaleca jedne rodzaje żywności a inne zdecydowanie odrzuca. Można wręcz stwierdzić, że co kwartał pojawia się nowa cudowna dieta od „diety optymalnej” Kwaśniewskiego, poprzez dietę Diamondów i „cywilizowane odżywianie pierwotne”.
Inaczej rzecz ma się w tradycji chińskiej, opierającej się na systemie Pięciu Przemian. Większość teorii żywienia i diet oraz dobre rady dietetyki ogólnej opierają się na założeniu, że poszczególne składniki pokarmu mają pozytywny wpływ na określone funkcje organizmu. Prawidłowości tego złożenia nikt nie kwestionuje. Suma poszczególnych wpływów nie mówi jednak nic na temat oddziaływania kompleksowego.
W jaki sposób działa na organizm pożywienie jako całość, jako żywa jednostka? Czy po posiłku czujemy się dobrze, czy jesteśmy zmęczeni i zdekoncentrowani? Czy nasze trawienie działa sprawnie, czy tez męczy nas uczucie przepełnienia lub wzdęcia? Czy jest nam ciepło, czy marzniemy? Czy nasz sposób odżywiania chroni nas przed przeziębieniami i alergiami, czy też nasza odporność jest słaba? I czy jesteśmy zadowoleni ze swojej sylwetki, czy też zatruwają nam samopoczucie fałdy tłuszczu. Wszystkie te problemy powinno rozwiązać zdrowe kompleksowe odżywianie.
Produkty mleczne takie jak mleko, jogurt, ser itd., zwłaszcza gdy towarzyszą im wychładzające owoce, takie jak banany i cytrusy, są główną przyczyną powstawania tzw. wilgoci (określenie wg medycyny chińskiej), która to właśnie jest odpowiedzialna za wszelkiego rodzaju stany zapalne zatok, gardła, ucha oskrzeli i płuc, podatność na infekcje, astmę i nadwagę. Jogurt czy twarożek z bananem to najgorsze śniadanie jakie można podać! Produkty mleczne również upośledzają proces przyswajania żelaza w jelitach. Dobrze ugotowane zboża, orzechy i ziarna są źródłem dobrze przyswajalnego żelaza.
Mit o nabiale co wzmacniania kości!
To samo tyczy się osteoporozy – odwapnienia kości, która w krajach zachodnich nasila się w zastraszającym tempie. Dzieje się tak, mimo, że większość ludzi za radą lekarzy i dietetyków, a co gorsza reklam, spożywa ogromne ilości nabiału w postaci serków, jogurtów i mleka. To nieprawda, że nabiał wzmacnia kości! Na szczęście coraz więcej mówi się tym, że mimo, iż nabiał zawiera dużo wapnia, upośledza znacząco proces odkładania się tego pierwiastka w kościach. Dobrze skomponowana dieta beznabiałowa dostarcza absolutnie wystarczającą ilość wapnia dla organizmu.
Bogate źródło białka
W zrównoważonej diecie, która zawiera ok. 50 % pełnoziarnistych zbóż i ok. 30% warzyw znajduje się pełny zestaw aminokwasów potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu zarówno dziecka jak i dorosłej osoby. Również zapotrzebowanie organizmu na białko jest w 100% zaspokojone. We współczesnym świecie jemy 500% potrzebnego nam białka. Organizm przyswaja tylko tę część, która jest mu potrzebna, a resztę usuwa poprzez bardzo toksyczny proces spalania białka, który jest przyczyną większości chorób cywilizacyjnych.
Cukier i słodycze - smak słodki ma działanie budujące chi, czyli budujące energię. Cukier i słodycze (z zawartością cukru) oraz lody, wszystkie napoje schłodzone, soki owocowe i owoce południowe mają wychładzające działanie i niszczą chi śledziony i żołądka a także są przyczyną wyżej wymienionego gromadzenia się wilgoci co m.in. prowadzi do nadwagi. Jest to na rękę producentom słodyczy, ponieważ im słabsza śledziona, tym większa ochota na słodycze. Dodatkowo cukier podrażnia układ nerwowy i powoduje zużycie ważnych dla organizmu witamin i soli mineralnych. Przyspiesza spadek poziomu energii, mimo, że pierwsze wrażenie po zjedzeniu czegoś słodkiego pobudza.
Mięso (jeśli jest taka potrzeba) raz w tygodniu, mogą to być przede wszystkim wywary mięsne tzw. rosoły – bardziej wskazane przy nadwadze.
Napoje - najlepszym napojem jest ciepła przegotowana woda, niesłodzony kompot lub słaba herbatka ziołowa też niesłodzona. Wszystko co dostaje się do żołądka, żeby mogło być dobrze strawione, musi zostać podgrzane do temperatury 37 stopni. Jest to olbrzymi wydatek energii ze strony organizmu, dlatego lepiej pić napoje lekko ciepłe. Świeże soki owocowe bardzo wychładzają organizm, szczególnie śledzionę i żołądek – tak ważne dla zdrowia. Osłabiają odporność i wcale nie dostarczają wbrew ogólnej opinii witamin organizmowi. Surowe warzywa i owoce są ciężko strawne a zawarte w nich witaminy bardzo ciężko przyswajalne. Wprawdzie podczas obróbki termicznej część witamin tracimy, ale nie wszystkie. Dodatkowo, gotowe soki są bardzo mocno słodzone.
Produkty z białej mąki: pieczywo, makaron, pizza - nie zawierają chi ani żadnych substancji mineralnych i witamin, są pozbawione błonnika.
Sól - większość serów, kiełbasa, szynka, gotowe sosy, kostki rosołowe, vegeta, ketchup, chipsy obniżają poziom energii oraz wysuszają soki i krew. Psują delikatny zmysł smaku.
Jak powinna wyglądać nasza codzienna dieta, która pozwoli utrzymać naszą wagę w ryzach?
ŚNIADANIA:
Śniadanie powinno stanowić najważniejszy posiłek dnia. Właśnie rano najwyższą wydolność energetyczną osiągają narządy odpowiedzialne za przyswajanie i trawienie pokarmu. Jest to związane z naturalnym zegarem biologicznym naszego organizmu. Najlepiej, jeśli jest spożywane nie później niż o 9.00. Po takim posiłku mamy uczucie sytości i jednocześnie mnóstwo energii. Na śniadanie najlepsze są dania z gotowanego na miękko zboża z dodatkiem sezonowych owoców, suszonych nie siarkowanych śliwek, moreli, rodzynek oraz orzechów włoskich i migdałów.
Dodatkowo warto dodać do gotowania siemię lniane, otręby, zarodki pszenne, pestki słonecznika, dyni oraz mały kawałek imbiru i szczyptę cynamonu.
Równie dobrym śniadaniem jest zupa jarzynowa z dodatkiem zboża, którą można przygotować dzień wcześniej, jest to sposób na oszczędność porannego czasu.
LUNCH:
Śniadanie z gotowanych zbóż jest wprawdzie sycące, ale jednocześnie lekko strawne, w związku z tym następny posiłek powinien być spożywany między 12.00-13.00. Najlepsza jest zupa zbożowo - warzywna (od czasu do czasu z dodatkiem roślin strączkowych). Stanowi pełnowartościowy posiłek, który dostarcza organizmowi potrzebnych substancji odżywczych i jednocześnie poprzez dodanie zbóż jest bardzo sycący. Warzywa dobieramy przede wszystkim zgodnie z porami roku.
KOLACJA (PÓŹNY OBIAD):
Ten posiłek szczególnie w przypadku nadwagi powinien składać wyłącznie z gotowanych lub duszonych warzyw lub owoców. Ważne, by nie jeść tego posiłku po godz. 18.00. Jeśli kładziemy się późno spać, ważne by posiłek był spożywany najpóźniej 4 godz. przed snem. W trakcie snu organizm bardzo źle trawi jedzenie, większość pokarmu wręcz gnije w przewodzie pokarmowym. Poza tym przyczyną koszmarów nocnych i w ogóle złego snu jest właśnie pełny żołądek.
Zapraszamy do Akademii Zdrowego Odżywiania Tao Zdrowia, gdzie nauczycie się Państwo co jeść; jak przyrządzać posiłki; co nam szkodzi, itd. Proponujemy Państwu m. in. Warsztaty gotowania wraz z wykładami lekarza medycyny chińskiej.
Dominika Adamczyk i Anna Krasucka – założycielki Akademii Zdrowego Odżywiania TAO ZDROWIA, która organizuje warsztaty gotowania wg dietetyki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej wg Pięciu Przemian. WWW.TAOZDROWIA.PL, tel: (22) 615 88 68
Najbliższe 3 terminy warsztatów: Zdrowa i skuteczna droga do schudnięcia
19.04.2008
20.04.2008
07.06.2008
To nie jest dieta cud, to cała filozofia odżywiania, która nie tylko pozwoli schudnąć ale przywróci zdrowie. Poznamy zasady przyrządzania posiłków, dowiemy się co to zegar biologiczny organizmu i jak powinna wyglądać dieta, która nie tylko prowadzi do schudnięcia, ale również pozwala utrzymać odpowiednią wagę już na zawsze.
–
Anna Krasucka i Dominika Adamczyk
Akademia Zdrowego Odżywiania TaoZDROWIA
tel: (22) 615 88 68 i 507 200 477 i 602 35 36 13
www.taozdrowia.pl
taozdrowia@taozdrowia.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Czego Twój lekarz nie mówi Ci o odchudzaniu i cholesterolu
zobacz też : “Dieta fizjologiczna Tomasza Reznera”
Amarantus – zdrowie w makaronie Siła Serca
kwiecień 25, 2008
autorem artykułu jest Małgorzata Jakubczyk
Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii z Zabrza założona przez Prof. Zbigniewa Religę w ramach profilaktyki zdrowotnej w żywieniu, z myślą o zdrowym sercu, na które niebagatelny wpływ ma sposób odżywiania stworzyła program Siła Serca. W ramach projektu przygotowano szereg produktów zalecanych w codziennej diecie. Produkty te opatrzone są znakiem Siła Serca, jest to żywność prozdrowotna, wyprodukowana wg specjalnie opracowanych receptur w oparciu o wyniki badań renomowanych ośrodków naukowych. Co więcej, część środków pieniężnych pochodzących ze sprzedaży przeznaczana jest na wsparcie badań naukowych prowadzonych przez Fundację Rozwoju Kardiochirurgii.
Jednym z takich produktów opatrzonych znakiem Siła Serca jest makaron z amarantusem, który powstał we współpracy GG Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii z jednym z czołowych producentów makaronu w Polsce – firmą Sulma.
Niewielu z nas wie, co to jest amarantus i dlaczego tak naprawdę jest ważny. A szkoda, gdyż jest to roślina cenna i użyteczna, o bardzo szerokim zakresie zastosowań. Amarantus to roślina nazywana często zbożem XXI wieku, chociaż znana była dobrze już Majom i innym rdzennym mieszkańcom Ameryki, gdzie stanowiła jedną z najważniejszych spożywczych roślin uprawnych obok kukurydzy, ziemniaka i fasoli.
Współczesne badania dowodzą, że amarantus jest wskazany dla osób cierpiących na nadciśnienie i chorobę wieńcową. Amarantus zawiera bardzo drobną frakcję skrobi, dzięki czemu jest ona lekkostrawna i szybko dostarcza organizmowi energii. Ponadto zawartość składników mineralnych takich jak magnez, wapń, fosfor i potas jest w amarantusie znacznie wyższa niż np. w pszenicy. Do niewątpliwych zalet produktów z amarantusem można również zaliczyć wysoką zawartość błonnika i łatwo przyswajalnego białka. Jest to białko o niezwykle wysokim stopniu przyswajalności, którego ilość nie obniża się podczas procesów technologicznych.
Jego wartość wynosi 75%, dla porównania wartość białka zawartego w mięsie to 70%, a w mleku - 72%. Pod względem ilości żelaza amarantus przewyższa wszystkie rośliny (15 mg w 100 g nasion, dla porównania w mięsie wołowym i cielęcym to ok. 2,5 mg w 100g). W amarantusie stwierdzono także wysoką zawartość skwalenu opóźniającego procesy starzenia się organizmu i obniżającego poziom cholesterolu (w oleju z nasion amarantusa jest aż 10 razy więcej skwalenu niż w oliwie z oliwek)
Dr inż. Irena Kłoczko z Katedry Żywności Funkcjonalnej i Towaroznawstwa, Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, SGGW Warszawa wymienia następujące zalety amarantusa:
- wysoka zawartość białka o wartości biologicznej przewyższającej białko mleka;
- nienasycone kwasy tłuszczowe ważne w zmniejszaniu ryzyka rozwoju miażdżycy i chorób serca;
- zawartość tokotrienoli i włókna strawnego obniżających poziom cholesterolu, co stwarza nowe perspektywy zapobiegania chorobom układu krążenia i ich leczeniu;
- wysoka zawartość łatwo przyswajalnego żelaza, wapnia i magnezu, co sprawia, iż może być cennym składnikiem diety kobiet ciężarnych oraz przy chorobach układu nerwowego i kostnego;
- duża zawartość skwalenu opóźniającego procesy starzenia się organizmu;
- niefermentujące włókno spożywcze obniżające ryzyko występowania chorób nowotworowych;
- dwukrotnie więcej błonnika niż w otrębach owsianych;
- znaczna zawartość witamin z grupy B oraz wit. A, E i C.
Ze względu na zdrowotne właściwości amarantusa warto włączyć do naszego jadłospisu makaron Siła Serca i zastąpić nim „zwykłe” makarony czy podawane zbyt często ziemniaki. Świadomość, że prawidłowe odżywianie jest podstawą naszego zdrowia wciąż rośnie w naszym społeczeństwie.
Coraz częściej zastanawiamy się nad układaniem naszego codziennego menu oraz wyborem odpowiednich składników i ograniczeniem tych niepożądanych. Staramy się zmieniać nasze nawyki żywieniowe, poszukując produktów nie tylko urozmaicających polską kuchnię ale takich, które wpłyną korzystnie na nasze zdrowie i kondycję, tak jak makaron z amarantusem Siła Serca.
–
Artelis - serwis z artykułami
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Poznaj sekret jak żyć w zdrowiu i nie dopuścić do choroby? Dowiedz się jak zwalczyć choroby cywilizacyjne.
Dowiedz się :
- Jak skutecznie zapobiegać i uodpornić się na choroby cywilizacyjne?
- Jaki związek ma nasze zdrowie psychiczne ze zdrowiem fizycznym?
- Jak dzięki odpowiedniemu odżywianiu i specjalnej diecie polepszyć swoje zdrowie?
- Jak zapobiegać miażdzycy, a tym samym zawałowi serca?
- Jak postępować gdy masz nadciśnienie tętnicze?
- Jak zwalczać takie choroby cywilizacyjne jak: cukrzyca, schorzenia przewodu pokarmowego (nieżyt żołądka, zespół jelita nadwrażliwego, zaparcia stolca, choroba wrzodowa)?
- W jaki sposób kuracje ziołowe mogą Ci pomóc gdy masz kamienie nerkowe lub w woreczku żółciowym.
zobacz więcej : Dr Jacek Roik : Choroby cywilizacyjne
Piękna cera, dzięki diecie śródziemnomorskiej
kwiecień 24, 2008
Dlaczego Włosi, Grecy oraz mieszkańcy południowej Francji i Hiszpanii są zdrowsi i żyją dłużej niż pozostali Europejczycy? Bo ich dieta pełna jest witaminy E i nienasyconych kwasów tłuszczowych, których źródłem jest przede wszystkim oliwa z oliwek. A gdyby tak dodać ją do preparatów przeznaczonych do pielęgnacji skóry? Naukowcy z laboratoriów kosmetycznych postanowili to uczynić. Efekty były znakomite. Do kosmetyków postanowiono dodać też ekstrakty z innych, ważnych w diecie śródziemnomorskiej składników, jak winogrona, czerwone wino, pomidory, rozmaryn i… trufle. Okazało się, że mają one niezwykłe właściwości nawilżające i ujędrniające. Warto więc sięgnąć po nie wczesną wiosną. Skóra zmęczona po zimie tylko na to czeka!
Aromatyczny rozmaryn
To przyprawa bardzo często stosowana w śródziemnomorskiej diecie. Jak się okazało, droga z kuchni do kosmetyki wcale nie jest tak długa. Zapach rozmarynu odświeża, a olejek z niego odżywia i poprawia ukrwienie skóry. Dodawany jest do kosmetyków również ze względu na miły zapach.
1. Balsam do ciała Rozmaryn & Miłorząb (St. Ives, 12 zł). Z wyciągami z rozmarynu i miłorzębu. Ujędrnia i wygładza skórę.
2. Mydło toaletowe Calla-Lily and Rosemary Gli Officinali (Nesti Dante, 19 zł). Wykorzystuje tonizującą moc rozmarynu i kalii.
Wiwat pomidory
Te z krajów śródziemnomorskich cieszą się najlepszą opinią. Są najsmaczniejsze i najzdrowsze, bo - gdy dojrzewają - nie brakuje im słońca. Pomidory to jeden z głównych składników śródziemnomorskiej diety. Właściwości pielęgnacyjne zawdzięczają zawartości likopenu - bardzo silnego antyutleniacza, który skutecznie radzi sobie z wolnymi rodnikami. Dlatego łagodzi skutki promieniowania UV, wspomaga powstawanie kolagenu oraz chroni skórę przed utratą kwasu hialuronowego (od niego zależy jej jędrność). Likopen, będący czerwonym barwnikiem, ma wpływ na poprawę kolorytu szarej, zmęczonej cery. Ze względu na właściwości oczyszczające likopenu kosmetyki z wyciągiem z pomidorów stosuje się do cery tłustej.
1. Tomato clay mask (Oriflame, 17 zł). Maseczka z glinką i pomidorem przeznaczona do cery tłustej i mieszanej. Odświeża, oczyszcza i zapobiega powstawaniu pryszczy.
2. Soleil Prodigieux SPF 8 (Nuxe, 50 zł). Krem do twarzy z samoopalaczem, przyspieszający opalanie, nawilżający, chroniący przed starzeniem się skóry i słońcem. Zawiera likopen.
3. Krem z ekstraktem z pomidora z serii Warzywny ogród (Laboratorium AVA, 14 zł). Prócz likopenu zawiera witaminy A, B, C i składniki mineralne. Poprawia jędrność skóry, wygładza ją i nawilża.
Winoterapia
W krajach śródziemnomorskich wino pije się codziennie, ale w umiarkowanych ilościach. Jedna lampka wystarczy, by wspomóc układ krwionośny i serce. No i poprawić nieco humor… Ale wino ma również właściwości pielęgnacyjne. Ponoć Maria Stuart, królowa angielska, do mycia twarzy używała właśnie win, i to najlepszych. Był to także powszechny zwyczaj na dworach francuskich. Wino ma bowiem właściwości dezynfekujące, a także odmładzające - ze względu na obecność kwasów. W jego składzie jest także brom, chrom, cynk, potas, jod, magnez, sód, czyli pierwiastki tak potrzebne skórze. Najcenniejszy jest jednak polifenol o nazwie tanina. Bogate w taninę jest przede wszystkim wino czerwone. Polifenole odmładzają skórę, usuwają toksyny oraz lekko rozjaśniają koloryt cery. Stymulują także syntezę kolagenu i elastyny. Należą do bardzo silnych antyutleniaczy - daleko w tyle zostawiają witaminy C i E. Dodatkowo ekstrakt z czerwonego wina uszczelnia naczynia krwionośne. Jest to zatem idealny wręcz składnik kosmetyków do skóry dojrzałej.
1. Regenerujący balsam z wyciągiem z czerwonego wina Body Colour Lirene (Dr Irena Eris, 11 zł). Nawilża, regeneruje i wygładza skórę.
2. Krem pod oczy Vinoterapia (Bielenda, 13 zł).
3. Krem na dzień przeciwzmarszczkowy Vinoterapia (Bielenda, 13 zł). Zawiera wyciąg z wina i ekstrakt z lilii wodnej. Nawilża i ujędrnia skórę. Polecany do cery dojrzałej.
Cenne trufle
Wykorzystywane w wykwintnych przepisach kulinarnych, trufle są niezwykle cenione przez smakoszy. Najrzadszą i cieszącą się największym uznaniem odmianą są trufle białe. Ponieważ trudno je zdobyć, ich cena porównywalna jest do ceny złota. Ze względu na zawartość aminokwasów, witamin z grupy B, związków cukrowych i naturalnych kwasów AHA wyciąg z trufli mobilizuje komórki skóry do walki ze starzeniem się. Ponieważ potrafi poprawić napięcie i jędrność skóry, wykorzystuje się go przede wszystkim w preparatach przeciwzmarszczkowych dla pań dojrzałych.
1. Krem na dzień Liftingująco-ujędrniający Reveal (Soraya, 50 zł). Odmładzające działanie białych trufli wspomagają w nim neuropeptydy i ekoekstrakt.
2. Biokrem przeciwzmarszczkowy regeneracyjny na noc z serii Trufle i Szampan (Farmona, 19 zł). Działa jak zastrzyk energii dla skóry. Przyspiesza odnowę komórkową i poprawia mikrokrążenie. Nawilża i uelastycznia skórę.
3. Maseczka 35+ All Day Kawior i Trufle (Bielenda, 3 zł).
4. Serum pod oczy i do twarzy 35+ Anti-age Kawior i Trufle (Bielenda, 17 zł). Prócz białych trufli zawiera czarny kawior bogaty w proteiny, witaminy i mikroelementy wspomagające skórę w jej walce ze starzeniem się.
W oliwnym gaju
Nie jest przesadą twierdzić, że na południu Europy wszystko kręci się wokół oliwek. Można je jeść od rana do wieczora. Wytłaczana z nich oliwa to jeden z najstarszych kosmetyków naturalnych. Już w starożytności kobiety nacierały nią ciało, by je nawilżyć i ochronić przed słońcem. Oliwki są bogate w potas, fosfor, żelazo i witaminy (A, z grupy B, C). Zawierają też dużo wit. E, jednego z najsilniejszych antyoksydantów. Uelastyczniają naskórek i zapobiegają utracie wilgoci z komórek. Skąd tak niezwykłe właściwości? Wystarczy spojrzeć na drzewo, na którym rosną. Jest bezkonkurencyjne, jeśli chodzi o odporność i długowieczność. W jego tkankach są stężone składniki zapobiegające procesom starzenia, wit. E i kwasy tłuszczowe.
1. Krem nawilżająco-ujędrniający z serii Zielona Oliwka (Soraya, 9,50 zł). Do każdego rodzaju cery, a zwłaszcza przesuszonej ze skłonnością do wiotczenia. Z wyciągiem z oliwek, minerałami morskimi, witaminą E i d-pantenolem.
2. Krem pod oczy z serii Zielona Oliwka (Soraya, 8 zł).
3. Wieczorny Mus Oliwkowy z serii Czarna Oliwka - dieta śródziemnomorska (Bielenda, 16 zł). Krem intensywnie odżywiający i regenerujący z wyciągiem z czarnej oliwki.
4. Peeling do ciała Planet Spa (Avon, 38 zł). Pachnie oliwkami, a jako drobinki ścierne służą ich pokruszone pestki.
Boskie winogrona
Uważane za owoce bogów, mają niewiarygodne właściwości odmładzające. Substancje cenne dla wyglądu skóry zawiera każda część winnego grona. W kosmetykach wykorzystuje się zarówno ich miąższ, jak i sok, a także ekstrakt ze skórki i szypułek oraz olejowy wyciąg z pestek. W winogronowym miąższu znajdują się odżywiające skórę cukry, składniki mineralne i witaminy. W pestkach można znaleźć antyrodnikowe flawonoidy i nienasycone kwasy tłuszczowe oraz garbniki, które delikatnie złuszczają naskórek i stymulują produkcję kolagenu. W kosmetykach wykorzystuje się zarówno ekstrakt z ciemnych, jak i z jasnych winogron. Dzięki swemu wszechstronnemu działaniu są dobre dla każdego rodzaju cery.
1. Winogronowy żel pod oczy (Aquolina, 64 zł). Pomaga walczyć z cieniami i opuchnięciami, wzmacnia też delikatną skórę okolic oczu.
2. Krem nawilżający na dzień Ogród SPA (Kolastyna, 9,50 zł). Z ekstraktem i olejkiem makadamia. Wygładza, ujędrnia i odżywia skórę.
3. Maseczka nawilżająca Skin Naturals (Garnier, 5 zł/dwie saszetki). Z czystym ekstraktem z winogron.
Autor : Dorota Gepert
Źródło: Poradnik Domowy
Jak duży wpływ na Twoją atrakcyjność samopoczucie mogą mieć proste i tanie zabiegi kosmetyczne?
szczegóły : Kobieta piękną jest
Potrawy z drobiu..
kwiecień 23, 2008

Roladki indycze
1 ząbek czosnku
3 łyżki oliwy
sól, pieprz, łyżka octu
4 sznycle indycze
20 dag pomidorów
1 cebula, listki bazylii
40 dag makaronu
400 ml bulionu
2 łyżki serka z ziołami
Sposób przygotowania :
Umyty szpinak osącz. Obrany czosnek przeciśnij przez praskę. Zeszklij na łyżce oliwy, dodaj szpinak.Przypraw sola i pieprzem..
Umyte sznycle, osusz i rozłóż na nich szpinak. Zawiń w roladki. Umyte pomidory przekrój na połówki. Obraną cebulę pokrój w małe kawałki..
Ugotuj makaron według przepisu na opakowaniu. W tym czasie rozgrzej dwie łyżki oliwy. Smaż roladki na złoto. Przypraw sola i pieprzem. Dodaj pomidory i cebule, smaż razem około 5 minut..
Następnie zalej bulionem, gotuj jeszcze siedem minut.
Dodaj serek, przypraw solą, ostem. Roladki podawaj z makaronem, polej sosem.
Danie udekoruj listkami bazylii..
Szaszłyki w sosie kiwi
Składniki:
cebula
370 ml marynowanej papryki
1 łyżka curry
4 kiwi
łyżka konfitur z moreli
75 dag filetów z kurczaka
10 dag boczku
25 dag ryżu basmati
sól, pieprz
3 wykałaczki
kiwi, mięta do dekoracji
Sposób przygotowania:
Obrana cebule pokrój w drobne kawałki. Zeszklij na łyżce oleju. Wymieszaj z łyżka curry, ostudź .
Obierz kiwi. Trzy z nich pokrój w grube kawałki. Zmiksuj z konfiturą z moreli. Dodaj cebulę z curry. Dołóż pozostałe kiwi.
Osączona paprykę pokrój na kawałki o wielkości 2cm.
Umyte mięso osusz, pokrój w małe 2 cm kawałeczki . Boczek także pokrój w kawałki. Mięs, boczek i paprykę nadziewaj kolejno na wykałaczki.
Ugotuj ryż. Szaszłyki smaż na rozgrzanym oleju 8-10 minut. Przypraw na końcu sola i pieprzem. Mięso podawaj z ryżem i sosem kiwi. Szaszłyki udekoruj plasterkami kiwi, a ryż miętą…
Smacznego
Makaron z bakłażanem i kozim serem
kwiecień 22, 2008
Składniki :
300 g makaronu rurki
3 łyżki oliwy
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
1 mała chilli
1 duży bakłażan
puszka pokrojonych pomidorów
łyżeczka cukru
kilka liści bazylii
200 g koziego sera pleśniowego
Sposób przygotowania :
Pokrój bakłażana na kawałki, posiekaj cebulę, chilli i czosnek. Na rozgrzanej oliwię podsmaż chilli, cebule i czosnek, dodaj bakłażana i smaż przez dwie minuty. (pamiętaj bakłażan szybko chłonie tłuszcz).
Dodaj pomidory wraz z sosem, wsyp cukier i duś pięć minut. Pokrój kozi ser na kawałki, posiekaj bazylię i dodaj składniki do sosu. Zdejmij z ognia, wymieszaj z ugotowanym makaronem. Posyp świeżo zmielonym pieprzem…
Smacznego
Pielęgnacja włosów
kwiecień 21, 2008
Oto kilka ciekawostek dotyczących włosów:
-Włosy rosną szybciej latem niż zimą.
-Człowiek ma na głowie około 100 tysięcy włosów, przy czym najwięcej włosów mają blondyni
-Każdemu z nas wypada średnio około 40-70 włosów dziennie.
Przetłuszczone, suche, łamliwe, matowe, posklejane, takie włosy są zmora każdej, dbającej o wygląd kobiety. Możesz temu zapobiec. Jak? Dzięki właściwej pielęgnacji. Oczywiście, ogromny wpływ na ich wygląd i stan mają również nasze samopoczucie, zdrowie i sposób odżywiania. Często jednak nawet osoby używające najlepszych kosmetyków i dbające o zdrowy tryb życia, mają matowe i słabe włosy. Przyczyną tego może być źle dobrany szampon i odżywka, co bardzo szybko niszczy strukturę włosa. Pierwszym krokiem do właściwej pielęgnacji włosów jest określenie rodzaju włosów, a wówczas dobór odpowiednich kosmetyków nie będzie stanowił problemu.
Rodzaje włosów
Włosy normalne
Włosy normalne nie sprawiają żadnych kłopotów ani z wyglądem, ani z pielęgnacją. Są jedwabiste o pięknym połysku, nie przetłuszczają się, nie mają rozdwojonych końców. Niestety ten rodzaj włosów to rzadkość.
Włosy przetłuszczające się
Przyczyną przetłuszczania włosów jest nadmierne wydzielanie tłuszczu przez gruczoły łojowe. Włosy wyglądają na brudne i zaniedbane i niestety jedyna rada to częste mycie odpowiednim szamponem.
Włosy suche
Przy włosach suchych woda szybko odparowuje i spada poniżej dopuszczalnej normy. Włosy suche są sztywne, twarde, matowe, często łamliwe, a ich końcówki rozdwajają się.
Włosy mieszane
Włosy mieszane – tłuste u nasady, na końcach suche – są trudne w pielęgnacji i wymagają konsultacji specjalisty.
Włosy z łupieżem
Łupież to choroba skóry, a nie włosów, dlatego, aby skutecznie zwalczyć tę dolegliwość - niezbędny jest kontakt ze specjalistą.
Znając już swój rodzaj włosów z łatwością dobierzesz odpowiednią linie kosmetyków pielęgnujących. Oprócz szamponu ważny jest także preparat ułatwiający rozczesywanie. Może nim być pianka do włosów lub lotion. Zalecane jest, aby kosmetyki pochodziły z jednej serii tej samej firmy. Ważne jest, by nigdy nie kupować produktu kosmetycznego tylko dlatego, że podoba ci się jego opakowanie albo poleciła go koleżanka, która ma być może inny rodzaj włosów.
Typy fryzur
Warto wiedzieć, jaki typ fryzury jest najodpowiedniejszy dla danego rodzaju włosów.
Fryzura dla włosów normalnych
Odpowiednia długość to ta do połowy ucha z mocno wycieniowanym tyłem. Jeśli obcięcie włosów na krótko jest warunkiem nie do spełnienia, można zapuścić je do ramion i obcinać w linii prostej. Można czesać je na bok lub z bocznym przedziałkiem. Ta fryzurka jest modna i łatwo ją uczesać. Aby wymodelować włosy, należy wetrzeć w nie zaraz po umyciu piankę. Jeśli są problemy z rozczesaniem, można nałożyć piankę także na grzebień.
Fryzura dla włosów przetłuszczających się
Przy włosach przetłuszczających się zaleca się krótkie fryzury, ponieważ łatwiej jest je pielęgnować. Jeśli jednak któraś z Pań zdecyduje się na długie włosy, to trzeba wybrać długość do brody lub ramion. Mocno wycieniowane włosy można łatwo modelować, tzn. bez suszarki i bez użycia wspomagających preparatów, które mogłyby niepotrzebnie dodatkowo pobudzić pracę gruczołów łojowych.
Fryzura dla włosów suchych i zniszczonych
Dla włosów suchych i zniszczonych nie poleca się ani kręcenia włosów, ani układania ich na szczotkę. Najlepsza byłaby prosta fryzurka, która łatwo daje się modelować. Ważne: przy suszeniu włosów należy stosować na przemian raz ciepły, raz zimny strumień powietrza. Należy także pamiętać o systematycznym szczotkowaniu. Częste szczotkowanie włosów działa na nie jak masaż na ciało!
Koniecznie trzeba używać wyłącznie szczotek z naturalnego włosia! Czesząc się, w sposób naturalny, rozprowadzany jest tłuszcz na całej długości włosów. Dzięki temu staną się one bardziej elastyczne!
Fryzura dla włosów kręconych
Kręcone włosy najlepiej wyglądają, gdy sięgają ramion. Wierzchnią warstwę można również bardzo delikatnie wycieniować. Profesjonaliści strzygą kręcone włosy na sucho, a dopiero potem myją je i modelują!
Fryzura dla włosów delikatnych
Niewskazane jest cieniowanie cienkich włosów po wierzchu, ponieważ wtedy wydaje się, że jest ich jeszcze mniej niż w rzeczywistości. Aby włosy sprawiały wrażenie gęściejszych, możesz wycieniować je od spodu. Optymalna długość przy tego typu włosach nie przekracza linii brody. Aby zachować kształt fryzury należy poprawiać, co sześć tygodni.
Co kupić: balsam do włosów, czy odżywkę?
Kup odżywkę, ponieważ balsam do włosów nie ma właściwości odżywczych ani regenerujących. Jego zadaniem jest wygładzanie struktury włosa po umyciu, także nadaje połysk i puszystość.
Odżywka do włosów jest preparatem regenerującym zniszczony włos, wnika głęboko i intensywnie pielęgnuje.
Wypadanie włosów to zmora
Największą zmorą nie tylko kobiet jest nadmierne wypadanie włosów. Utrata do 100 włosów dziennie jest zjawiskiem zupełnie naturalnym, gorzej, gdy rano na poduszce leży mnóstwo włosów, a podczas czesania wypadają pasmami. Na pewno nie należy lekceważyć tego objawu i postarać się poszukać przyczyny.
A przyczyn może być kilka. Oto one:
-Brak witamin i minerałów - m.in. witaminy B, E, H (biotyny) i żelaza. Na rozległe wypadanie włosów narażają się szczególnie kobiety na intensywnej diecie - organizm otrzymuje wówczas za mało witamin i soli mineralnych.
-Zaburzenia przemiany materii.
-Zmiany hormonalne - u kobiet problem utraty włosów często związany jest z gospodarką hormonalną. Zwłaszcza podczas ciąży i około 6 miesięcy po niej bardzo często wypadają włosy.
-Niewłaściwe pielęgnowanie włosów, np. zbyt częste farbowanie, rozjaśnianie, ciągłe trwałe ondulacje.
-Ciężkie choroby lub infekcje, np. szkarlatyna, schorzenia tarczycy.
-Nadmierne obciążenia, np. ciężkie stresy, pośpiech, przemęczenie, problemy natury psychicznej, depresja.
-Dziedziczne skłonności do wypadania włosów.
Jak sobie radzić?
-Dobre efekty przynosi stosowanie preparatów do wcierania w skórę głowy, masaż pobudzi krążenie krwi, a tym samym korzenie włosów; cebulki będą lepiej odżywione i dotlenione.
-Czasem pomaga zażywanie przez kilka tygodni zestawów witaminowych powszechnie dostępnych w aptekach bez recept, takich jak np. skrzyp z witaminami.
-Po myciu należy suszyć włosy wyłącznie chłodnym strumieniem powietrza.
-Jeśli dłuższa domowa kuracja nie powstrzyma wypadania włosów, koniecznie należy się zgłosić do dermatologa.
Autor : Małgorzata Dąbrowska
Zródło : Artykuł pochodzi z eboka Kobieta piękną jest
Jak duży wpływ na Twoją atrakcyjność samopoczucie mogą mieć proste i tanie zabiegi kosmetyczne?
szczegóły : Kobieta piękną jest
Reumatyzm : Jak wygrałam z reumatoidalnym zapaleniem stawów… cz.5
kwiecień 21, 2008
Rozmyślałam, gdzie powinnam szukać porady, skąd mogłabym się dowiedzieć o innych sposobach leczenia; a może zastosować jakieś zioła, albo jakieś okłady na zbolałe miejsca? Czasem ktoś mi udzielił jakichś wskazówek, ja z tego skorzystałam, ale to wszystko było tylko przysłowiową kropelką w morzu potrzeb konkretnego leczenia. Zresztą mając małe dzieci nie zawsze mogłam sobie pozwolić na zajmowanie się tylko sobą. Zdawałam sobie też sprawę, że jeśli będę nadal leczyła się według zaleceń medycyny bez nadziei, że przyniesie mi to jakąkolwiek poprawę, to nie ma to dalszego sensu.
Chcąc natomiast postawić się na nogi i funkcjonować tak jak inni ludzie sprawni, rozumiałam, że muszę znaleźć skuteczny sposób, by sobie pomóc. Miewałam okresy nadziei, a nawet pewności, że znajdę skuteczne rozwiązanie, częściej jednak miałam okresy załamania i nie byłam w stanie myśleć o przyszłości z optymizmem. Niektórzy znajomi zaczęli się odsuwać ode mnie, bo nikt nie chce słuchać narzekań i patrzeć na czyjeś choroby, i wykrzywioną z bólu twarz. Niektórzy nawet nie mogli uwierzyć, że ból może być tak silny, że odechciewa się żyć i podejrzewali, że udaję mówiąc mi o tym wprost. Ale byli i tacy, którzy mówili do mnie, że coś jest nie tak z tym leczeniem, bo leki powinny pomagać, a skoro nie pomagają i jest gorzej, to znaczy że jest coś nie tak.
Takie uwagi dawały mi do myślenia. Nie wiedziałam jednak jak to wszystko zrozumieć i od czego zacząć. Różne myśli przychodziły do głowy i wciąż czułam się bezradna. Bardzo chciałam zrobić coś ze swym nieszczęściem, tylko nie wiedziałam jak mam tego dokonać.
Nie wiedząc jak skutecznie sobie pomóc, modliłam się nawet o podpowiedź i chyba ją otrzymałam w postaci logicznego rozumowania. Odezwała się intuicja i zdrowy rozsądek.
Trafiłam tam, gdzie mogłam znaleźć odpowiedź na swoje problemy. Do księgarni. Tam szukałam wiadomości, które mogłyby mi odpowiedzieć na wiele pytań. I znalazłam. Książkę, którą tyle razy trzymałam w rękach i nie zaglądając do niej, odkładałam na półkę. Sądziłam, że są to przepisy kulinarne, a te mnie nie interesowały. Tym razem przejrzałam ją dokładnie.
Okazało się, że nie były to przepisy, lecz zbiór cennych wskazówek o chorobach wynikających z deficytu witamin i biopierwiastków w organizmie. Dzięki tej książce mój umysł rozjaśnił się. Skorzystałam bardzo wiele na tych wiadomościach i tylko mogę być wdzięczna autorom, prof. Julianowi Aleksandrowiczowi i p. Irenie Gumowskiej za takie informacje.
Wiadomości w niej zawarte, były wtedy tak bardzo mi pomocne. Tytuł tej książki to „Kuchnia i medycyna”. Dzięki wiedzy w niej zawartej, rozpoczęłam, już zdecydowanie, poszukiwania sposobu odzyskania zdrowia. Była to pewnego rodzaju transformacja w moim życiu. Zrozumiałam, że tylko ode mnie zależy, jaka będzie dalsza moja przyszłość i jakość mojego życia. Stawałam się coraz trudniejszą pacjentką i jednocześnie lekarzem dla siebie.
Rozmyślając nad sposobem powrotu do zdrowia, eksperymentowałam na sobie leczenie witaminami, różnymi dietami i sprawdzałam jakie jest moje samopoczucie. Wspomagałam się magnezem, biopierwiastkami, to znów wracałam do tradycyjnie przyjętego sposobu odżywiania. W domu jadałam już inaczej, będąc natomiast u kogoś nie przyznawałam się do tych eksperymentów i dostosowywałam się do ogółu. Porównując jednak swoje samopoczucie między odżywianiem tradycyjnym a wegańskim, odczuwałam istotną różnicę. To dawało do myślenia.
Po ostatnim zasłabnięciu i pobycie w szpitalu, gdy pani doktor zwróciła mi uwagę na szkodliwość przyjmowanych leków, postanowiłam odstawiać je powoli. Nawet nie przyznawałam się lekarzowi, że wiele z nich już nie biorę. Później, gdy już zdecydowałam się na inne odżywianie, też tym się nie chwaliłam, zwłaszcza w przychodni. Wiedziałam jaka będzie reakcja, a ja bardzo chciałam się pozbyć swego kalectwa. Moja wiara w skuteczność leczenia kompleksowego została zachwiana. Coraz bardziej skłaniałam się w kierunku innych metod.
Wyszukiwałam coraz to inne książki i kupowałam je, a potem czytałam i szukałam w nich istotnych dla mnie wiadomości. Często wystawałam w księgarniach w kąciku, gdzie pojawiały się publikacje o leczeniu sposobami ludowymi, o leczeniu dietą, uryną, czy ziołami. Przeglądałam książki lekarskie i wychwytywałam wiadomości o leczeniu reumatyzmu, także innych chorób i efektach ich leczenia. Niektóre książki kupowałam i czytając je utwierdzałam się w przekonaniu, że można pozbyć się nawet najcięższych chorób w sposób niekonwencjonalny, lecząc się dietą, stosując radiestezję, ziołolecznictwo, bioenergię, urynoterapię, a co najważniejsze, oczyszczając organizm z toksyn gromadzonych przez całe swoje życie.
Bernard Jensen w swej książce „Artretyzm, reumatyzm, osteoporoza” pisze: „Każdy zna sam najlepiej swoje ciało. Posłuchajmy uważnie tego, co nam komunikuje, a ono podpowie nam, co mamy robić”. „Środki zaradcze w postaci zastrzyków i leków nie są w stanie przywrócić nam zdrowia.” „Poprawę może przynieść wiele terapii…. żadna jednak nie doprowadzi do wyleczenia, jeśli nie będzie im towarzyszyć właściwe odżywianie.” „Artretyzm, to nie choroba, to objaw”. „ Nie tylko artretyzm, ale także reumatyzm i osteoporoza pojawiają się prawie zawsze jako wynik jakiegoś innego niedomagania organizmu.” „Musimy zmienić nasze postępowanie natychmiast, i to nie poczynając od małych kroczków na jakie według naszego mniemania stać nas w tym momencie. Trzeba to zrobić dogłębnie i na stałe.” „Zbyt często jemy po prostu dlatego, że nadeszła właśnie pora obiadu, czy kolacji, a nie dlatego, że jesteśmy głodni. Trzeba zerwać z tym niedobrym przyzwyczajeniem”. „Reasumując, wegetarianizm jest potencjalnie idealnym…… stylem życia”.
Tak to prawda. Teraz wiem, że innego sposobu na odzyskanie zdrowia nie znajdzie się. Trzeba tylko odwagi, by przełamać opory i pozbyć się obaw, a ja też ich miałam sporo. Gdy już całkowicie wyeliminowałam nabiał i mięso z jadłospisu, odczułam w przeciągu kilku dni radykalną poprawę. Pogorszyły się natomiast wyniki badań. OB spadło do 55 po 1 godz., ale w przeciągu kilku tygodni zaczęło wracać do normy, a po kilku miesiącach moje OB wynosiło tylko 9. Zaobserwowałam, że nie przestrzegając ściśle zasad jedzenia wyłącznie warzywno-owocowego, moje samopoczucie i wyniki badań pogarszają się. Jeśli natomiast stosuję się do diety i sprawdzam dokładnie czy w produktach gotowych nie ma mleka, jogurtu i innych niepożądanych dodatków, to i wyniki, i samopoczucie też są lepsze. Jest to już wskazówką, że taki pokarm nie jest odpowiedni dla mnie, ani dla wielu innych ludzi.
Odstawiając leki też nie wyrządziłam sobie krzywdy. Przeciwnie. Poprzez swoją postawę i postępowanie, dowiodłam sobie i medycynie, że unikając leków, wcale nie muszę znaleźć się na wózku. Ani ja, ani nikt inny, chyba że byłoby to konieczne z innego powodu. Dziś na pewno nie jestem w takim stanie jak przed leczeniem. Prawie cztery lata trucia się różnymi medykamentami zrobiły swoje. Zregenerowane urządzenie nigdy nie będzie takie, jak nowe. Tak samo organizm ludzki. Wróciłam jednak do sprawności, pozbyłam się bólu i… pesymizmu. I to właśnie jest moim sukcesem. Również wiadomości, jakie przez ten okres zdobyłam, też są nagrodą za lata cierpień. Teraz, gdy mówię, że choruję na r.z.s. tyle lat, słyszę: „Tak? a nie widać tego. Przecież pani porusza się normalnie.” I to jest dla mnie satysfakcja.
Dzięki temu, iż nie poddałam się tak intensywnemu leczeniu farmakologicznemu uniknęłam jego skutków. A dzięki wiedzy o sposobie prawidłowego odżywiania i podstawowych zasadach funkcjonowania własnego organizmu, wróciłam do sprawności.
Autor: Lidia Aleksandra SzadkowskaZródło : Artykuł pochodzi z ebooka Jak wyleczyć nieuleczalne choroby Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Poznaj sposób na reumatoidalne zapalenie stawów i prawie wszystkie, pozornie nieuleczalne choroby.
szczegóły : Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Reumatyzm : Jak wygrałam z reumatoidalnym zapaleniem stawów… cz.4
kwiecień 21, 2008
Nie mogłam pogodzić się z myślą, że lekarstwa zamiast mi pomagać, tak bardzo mi szkodziły. Czułam się fatalnie, leki zamiast polepszać moje zdrowie, dawały odwrotny skutek. Kondycja fizyczna i psychiczna pogarszała się z dnia na dzień.
Postanowiłam zmienić przychodnię, w nadziei, że inny specjalista pomoże mi wrócić do równowagi fizycznej. Nic z tego. Diagnoza została potwierdzona. Podczas rozmowy zostałam poinformowana, że muszę się leczyć i coś łykać, bo inaczej mogę doczekać wózka inwalidzkiego. Do dziś w uszach mi brzmią słowa: „przecież musi pani coś łykać, bo będzie pani jeździć na wózku, a w najlepszym wypadku czeka panią laska.”
Dowiedziałam się też, że kwalifikuję się na rentę i lepiej będzie bym załatwiła sobie miejsce w szpitalu, bo stając na komisję muszę mieć dowody leczenia. Zdenerwowałam się tym faktem i powiedziałam, że nie przyszłam tu po to, by starać się o rentę, lecz po to, by się wyleczyć i czuć się normalnie. Mimo wszystko dostałam ponowne skierowanie do szpitala. Zostałam również poinformowana o tym, że niedługo minie pół roku zwolnień lekarskich i będę musiała stawić się na komisję w celu przyznania renty inwalidzkiej, bo przecież będąc w takim stanie nie będę mogła pracować. Fakt, byłam już naprawdę w kiepskim stanie. Powiedziano mi, że z uzyskaniem renty też będę miała problemy, nie mając zaliczonego pobytu w szpitalu i badań. Leki podtrzymano. Potem przepisywane miałam jeszcze inne rodzaje tabletek, czasem zastrzyki, zabiegi fizykoterapeutyczne i wcale nie czułam się lepiej.
Z dnia na dzień traciłam sprawność, ból był nie do zniesienia, ręce i nogi drętwiały, sztywniały nawet plecy. Z wielkim trudem poruszałam się, miałam problemy z podniesieniem się z łóżka, wszystkie stawy rozmiękły jak gąbka, nawet szczęki odmawiały posłuszeństwa, a w dłoniach nie mogłam utrzymać łyżeczki do herbaty. Na moje pytania, kiedy poczuję się lepiej, odpowiedzią było: będzie tak samo, lub gorzej.
Jednak szpital
Byłam załamana i u kresu wytrzymałości. Półroczny okres zwolnień lekarskich upływał, więc zdecydowałam się na szpital, uwierzyłam we wszystko i poddałam się dalszemu leczeniu. W maju 1991r, a więc po półtora roku leczenia ambulatoryjnego zostałam przyjęta na oddział reumatologii. Trwające przez ten okres leczenie nie przyniosło żadnego efektu. Do szpitala przyjęta byłam z wynikami OB - 42/57. Nie stwierdzano dodatniego odczynu Walera-Rosego w żadnym badaniu, ani podwyższonego ASO. W szpitalu dawkę leku podstawowego zwiększono z dwóch tabletek dziennie na cztery. Dostałam zabiegi, rehabilitację, a po tygodniu leczenia w szpitalu efekt był taki, że chyba niewiele brakowało, by skończyło się to tragicznie.
Najpierw dostałam wylewu podspojówkowego. Zaliczyłam wizytę u okulisty, a po powrocie na mój oddział nastąpił atak, podczas którego miałam odczucie, że odchodzę z tego świata. Zrobiło się trochę zamieszania wokół mnie. Obecna była przy mnie tylko pielęgniarka, która dostała wskazówki co ma zrobić w takim przypadku. Lekarz nie przyszedł, nie miał czasu.
Dostałam jakiś zastrzyk i nakazano mi spokojnie leżeć przy szeroko otwartym oknie i wysoko podniesionym podgłówku. Dostawałam drgawek i na przemian robiło mi się zimno i gorąco. Potem zasnęłam, a gdy się obudziłam, czułam się tak, jakbym wróciła z innego świata. Kręciło mi się w głowie, z ledwością mogłam utrzymać się na nogach. Pęcherz moczowy miałam tak wypełniony, że z wielkim trudem i przy pomocy moich współtowarzyszek dotarłam do toalety. Kryzys minął, a ja nigdy nie dowiedziałam się, co się wówczas ze mną działo. Dopiero po wielu latach znajoma pielęgniarka zasugerowała mi, że takie objawy są przy zapaści. Leczenie szpitalne jeszcze bardziej pogorszyło mój stan. Trzy tygodnie leczenia kompleksowego i efektów pozytywnych żadnych.
Co jest przyczyną moich cierpień?!!!
Cofając się myślami w przeszłość, analizowałam wszystko od początku. Zastanawiałam się co jest tego przyczyną i dlaczego nie ma żadnych pozytywnych efektów leczenia. Dlaczego tak dużo ludzi choruje, a medycyna nie może znaleźć przez tyle lat powodu choroby i skutecznego na nią leku. Przecież skoro jakieś schorzenie się przyplątało, to musi istnieć jakiś powód.
Zastanawiało mnie również to, że idąc po poradę byłam w dobrym stanie, a po podjęciu leczenia mój stan tak się pogorszył, że byłam kaleką. Co się przyczyniło do tego i czemu tyle leków jest nieskutecznych, a wręcz szkodliwych? Dlaczego ludziom przepisuje się takie specyfiki, nie dość, że mało skuteczne to na dodatek szkodzące organizmowi! Czemu nikt i nic nie jest w stanie mi pomóc?
Trudno było znaleźć na te wszystkie pytania odpowiedzi. Aż do dnia, w którym zabrakło mi leku podstawowego. Sulfasalazyny, którą łykałam przez 2 lata. Nie brałam jej przez jeden dzień, a drugiego szybko poszłam do przychodni po receptę. Tego dnia i przez kilka następnych mojego lekarza miało nie być. Nie dostałam się też do innego, przyjmującego w zastępstwie, bo było zbyt wielu pacjentów. Następnego dnia natomiast odczułam lekką poprawę, więc postanowiłam, że nie będę już szła do innego lekarza, tylko poczekam na powrót swojego. Czułam się troszeczkę lepiej, więc pomyślałam, że wytrzymam do jego powrotu.
Okazało się, że z dnia na dzień ból się zmniejszał. Przynajmniej środki przeciwbólowe działały skutecznie. Sięgając pamięcią wstecz przypomniałam sobie, że takie chwile już były i to właśnie wtedy, gdy brakło mi leku, lub zapomniałam go zażyć. Przedtem nie skojarzyłam sobie, że ta chwilowa ulga wiąże się z brakiem leku w organizmie. Teraz zrozumiałam, że prawdopodobnie te moje cierpienia mogły być spowodowane właśnie zatruciem organizmu lekami. Sulfanomid jest szkodliwy dla organizmu, też pozbawia witamin i mikroelementów, a jak można być zdrowym mając tak wyjałowiony organizm.
W pół roku po leczeniu szpitalnym na oddziale reumatologii otrzymałam następne skierowanie do szpitala. Nie chciałam z niego korzystać. Przykre doświadczenia z poprzedniego pobytu powstrzymywały mnie od podjęcia decyzji o następnym leczeniu szpitalnym. Poza tym znów pojawiał się problem z opieką nad dziećmi. Zwlekałam z wyznaczeniem terminu przyjęcia, ale lekarz wciąż mi o tym przypominał. Tym razem, gdy pojawiłam się w gabinecie, też mnie zapytał, czy już załatwiłam sobie miejsce w szpitalu. Odpowiedziałam, że nie i nie zamierzam tego zrobić. Czuję się lepiej, bo nie biorę sulfasalazyny. Stwierdził, że wobec tego wchodzę w stan remisji. Zapytałam więc, czy ten lek mógł powodować takie dolegliwości. Odpowiedzią było przytaknięcie potwierdzone kiwnięciem głową, a potem pytanie, czy na sanatorium też się nie zgodzę? Nie chciałam, bo znów miałabym problem z dziećmi, a i fundusze też mi na to nie pozwalały. Taką też dałam odpowiedź.
Byłam wtedy z córką, wobec tego zaproponował mi pobyt w sanatorium razem z nią. Poproszona zostałam, bym zgłosiła się za dwie godziny. W tym czasie już zarezerwowano dla mnie i dziecka miejsce w ośrodku, a za trzy dni już miałam się tam zgłosić. Sprzeciwiałam się, ale po długich rozważaniach w końcu dałam się przekonać i pojechałam. Rzeczywiście, tak jak mi obiecywano, byłam zadowolona. Opieka była bardzo dobra, żałowałam tylko, że nie mogłam wziąć ze sobą synka, choć taka możliwość była. Córka była też zadowolona. Wzmocniłam się, stawy nadal mnie bolały, ale tylko pod dotykiem i przy poruszaniu się. Przedtem rwały mnie nawet w stanie spoczynku. Sulfasalazyny już więcej nie dostałam. Dostawałam natomiast inne leki, które miały mi pomóc.
Przepisywanych miałam wiele leków takich jak: Enerbol, Profenid w tabletkach, zastrzykach, czopkach, żelu do smarowania, Woltaren, Metindol, Naproxen, Tolectin, Majamil, Feloran, Piroxicam i inne. Po przykrych doświadczeniach już dzieliłam tabletki na mniejsze porcje, zwłaszcza gdy dostawałam w postaci retard, a te zazwyczaj są w dość dużych dawkach. Wybierałam też takie, które miały być najmniej szkodliwe. Nie dostawałam żadnych witamin. Dopiero później sama je zaczęłam kupować i zażywać, by uzupełnić ich deficyt powstały wskutek leczenia.
Choć po odstawieniu Sulfasalazyny odczułam bardzo dużą poprawę, to jednak nadal nie było takiej, jakiej oczekiwałam. Wyniki badań czasem bywały troszkę lepsze, czasem gorsze, najniższe OB, to było 37 po 1 godz. , ale przeważnie utrzymywało się na granicy od 46 i 55/87. Czułam się wprawdzie silniejsza, a stawy nadal mi dokuczały, choć tylko już przy poruszaniu. Raz czułam się bardzo dobrze, innym razem gorzej. Środki przeciwbólowe działały, więc dość często wspomagałam się nimi. Trułam swój już osłabiony, organizm nadal różnymi lekami i choć czasem przynosiły ulgę, to jednak doprowadzały do zatrucia i osłabienia układu immunologicznego. Od czasu do czasu zdarzały się zasłabnięcia, ale lekarz nie kojarzył tego z dużą ilością środków medycznych i wyjałowieniem organizmu. Ja też nie zdawałam sobie do końca sprawy, że skutki mogą być tak tragiczne.
Mimo wszystkich doświadczeń nadal wierzyłam w odpowiedzialność ludzi kompetentnych. Któregoś razu zasłabłam na ulicy. Był to już 4 rok leczenia. Ktoś mnie odprowadził do przychodni, stamtąd odwieziono mnie do szpitala. Nie mogłam utrzymać się na własnych nogach, toteż sanitariusze wnieśli mnie do ambulansu na rękach, a potem do szpitala. Nie było ze mną za wesoło, bo dawano mi tlen w karetce. Cały dzień spędziłam na izbie przyjęć, leżąc za parawanem. Dostałam zastrzyk z relanium, potem jeszcze jakiś inny, krople, kilkakrotnie podłączano mnie do EKG, zrobiono badania. Powtórzyła się ta sama historia, co w szpitalu.
Już w przychodni zaaplikowano mi jakieś leki, w drodze do szpitala mój organizm wyprodukował taką ilość moczu, że miałam wrażenie iż mój brzuch za chwilę pęknie. Gdy otrzymałam basen, mało nie przelał się ku zdziwieniu pielęgniarki i mojemu też. Powoli wracałam do siebie.
W szpitalu pani doktor, zapytała mnie czy może na coś się leczę. Odpowiedziałam, że tak i że systematycznie biorę leki na r.z.s. Dostawałam wówczas Metindol w tabletkach i to w dość dużych dawkach. Powiedziała mi, bym była ostrożna, jeśli chodzi o leki, a zwłaszcza o leki na reumatyzm, bo ich toksyczność jest bardzo duża i że lepiej je brać tylko w razie potrzeby. Byłam jej wdzięczna za tę informację. Sądziłam, że każdy specjalista dobrze zna działanie leków i jest za pacjenta odpowiedzialny. Zaczęło do mnie docierać, że prawda jest trochę inna. Wtedy już na dobre zaczęłam powątpiewać w skuteczność i nieomylność medycyny i doszłam do wniosku, że lekarze traktują swych pacjentów zbyt „książkowo”, a przecież każdy człowiek jest inny, inną ma wrażliwość, inną odporność, inną choćby wagę ciała i wzrost.
Autor: Lidia Aleksandra SzadkowskaZródło : Artykuł pochodzi z ebooka Jak wyleczyć nieuleczalne choroby Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Poznaj sposób na reumatoidalne zapalenie stawów i prawie wszystkie, pozornie nieuleczalne choroby.
szczegóły : Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Reumatyzm : Jak wygrałam z reumatoidalnym zapaleniem stawów… cz.3
kwiecień 21, 2008
Czytając różne artykuły i książki, szukając wszelkich możliwych informacji na temat zdrowia i swojego miejsca w przyrodzie, dowiadywałam się, w jaki sposób człowiek powinien żyć, by móc być sprawnym i szczęśliwym bez większych poświęceń i wyrzeczeń ze swej strony. Spotykałam się z wegetarianami i weganami, których poznałam przez kościół Adwentystów, dostępny nie tylko dla ludzi należących do niego. Nie musiałam zmieniać wiary, by móc przychodzić na tego typu spotkania. Nikt mnie do tego nie namawiał ani nawet tego nie zasugerował.
Właśnie w tym środowisku odbywały się spotkania z ludźmi, którzy chcieliby poznać aspekty zdrowej kuchni. Tu odbywały się poczęstunki dań bezmięsnych i prelekcje na temat zdrowego stylu życia. Przyjeżdżali też lekarze wegetarianie przekazujący swą wiedzę zdobytą na praktykach w Stanach Zjednoczonych i leczący już w sposób naturalny w Polsce. Można było się tam dowiedzieć, a także nabyć książki tłumaczące, dlaczego wegetarianizm jest zdrowszy od tradycyjnie przyjętego schematu żywienia, również o tym, jak odżywianie wegetariańskie i wegańskie uzdrawia ludzi z ciężkich chorób cywilizacyjnych, uznanych przez medycynę za nieuleczalne.
Teraz coraz częściej słyszy się o tym, że miażdżyca jest w 100% uleczalna poprzez oczyszczenie organizmu dietą surową. Ja to słyszałam 10 lat wstecz. Jednak tych lekarzy, mających bardzo dobre efekty w leczeniu dietą i naturalnymi sposobami, nie dopuszcza się zbytnio do głosu. Zagrażają bowiem autorytetom medycznym stosującym współczesne, w większości przypadków, chemiczne metody leczenia. Tylko ile ofiar pochłonęły te współczesne metody, nikt się nie dowie. Wiem jednak, że ofiar tych można uniknąć. Tak jak mogła uniknąć moja matka i mój ojciec, tak, jak mogło uniknąć wiele innych bliskich mi ludzi i nie tylko. Trzeba tylko uznać prawa natury, dostosować się do jej rytmu i nie szkodzić swemu ciału.
Medycyna w wielu przypadkach pomaga, lecz środki chemiczne w leczeniu, powinny być ostatecznością. Wszelkie zabiegi chirurgiczne i operacje również. Większość ludzi bardzo sceptycznie podchodzi do naturalnych sposobów leczenia, natomiast bardzo wierzy w nieomylność medycyny akademickiej i odpowiedzialność lekarza za człowieka. Tylko, że lekarz też człowiek, bywa omylny, a przede wszystkim opiera się głównie na wiedzy książkowej. Dlatego różnie to bywa z tą odpowiedzialnością w praktyce.
Rozmawiając z innymi na te tematy często słyszałam zdanie, że od leczenia jest lekarz. To prawda, ale myślę, że warto dodać: lekarz, znający nie tylko środki farmakologiczne, ale przede wszystkim, bardzo dobrze znający naturę człowieka, jego miejsce w przyrodzie, oraz naturalne sposoby uzdrawiania, a leki wprowadzający tylko w ostateczności. W większości przypadków sami możemy sobie z chorobą poradzić, nie zrzucając odpowiedzialności za swe zdrowie na lekarzy. To głównie my jesteśmy za nie odpowiedzialni. Spożywamy za dużą ilość pokarmów, a przede wszystkim produktów szkodzących naszemu organizmowi. Spożywamy zbyt wiele białka, choć wcale nam go tak dużo do odbudowy komórek nie potrzeba. Dzięki zaś informacjom przekazywanym przez media i autorytety, wytwarzamy błędny obraz o sposobie odżywiania i leczenia.
Mało kto próbuje posłużyć się własną logiką, by wyciągnąć korzystne dla siebie i innych wnioski. Mało kto wierzy także w to, że organizm ma bardzo duże możliwości regeneracji. Większość ludzi tak bardzo obawia się deficytu białka i wapnia, że nawet nie chce uwierzyć w inny sposób odżywiania, niż powszechnie przyjęty. Woli leczyć się różnymi medykamentami, nie będąc świadomym jak bardzo sobie szkodzi. Nie chce nawet sprawdzić, jak działa zdrowa dieta, czy metoda stara jak świat – głodówka - choćby wiedział, że wkrótce może umrzeć.
Ludzie zasięgają natomiast porad medycznych, dostosowują się do nich, łykają przeróżne leki wymieniając je wciąż na inne, “skuteczniejsze”, dają się okaleczać poprzez zabiegi i operacje, co w efekcie nie usuwa przyczyn choroby. Ona trwa nadal, a organizm słabnie i coraz gorzej radzi sobie z odtruwaniem po spożyciu nieodpowiedniego pokarmu i dodatkowo, po leczeniu tabletkami. Wówczas się mówi, że nawet medycyna nie pomogła i nie było dla niego ratunku. Jednak jest tyle dowodów na to, że dzięki odpowiedniemu oczyszczeniu organizmu dietą surową, jarską, czy głodówkami wiele ludzi uniknęło śmierci lub kalectwa.
Sceptycyzm może szkodzić Tobie i innym
Sceptycy, którzy nie chcą sami się przekonać o skuteczności naturalnego leczenia i zdrowego odżywiania, często swoje teorie wygłaszają bez zastanowienia, szkodząc innym. Są tak zatwardziali w swoich poglądach, że nawet nie dopuszczają myśli, że mogą nie mieć racji. Choć sami tego nie sprawdzili, głośno wypowiadają swe zdanie. Przekonują innych o słuszności swojego poglądu. Szkodzą sami sobie, szkodzą innym. Gdyby mieli porównanie między dietą roślinną, a dietą mięsną, to można by na ten temat z nimi rozmawiać. Skąd mogą wiedzieć jak działa dieta wegańska, czy głodówka, jakie przynajmniej jest po niej samopoczucie, skoro tego nie sprawdzili. To są tylko wygłaszane przez nich teorie. Lepiej nie słuchać ich rad, a zaufać własnej logice.
Często ludzie chorzy śmiertelnie, też nie chcą uwierzyć w dobroczynne działanie innych metod leczenia. Z swoim ślepym przekonaniem, lub sugestią ludzi niemających pojęcia o zdrowym stylu życia i przywracaniu zdrowia dietą, nie pozwalają sobie pomóc. Ci natomiast, którzy nie mają doświadczeń wegańskich, swoją opinią o szkodliwości weganizmu i wegetarianizmu, wprowadzają w błąd tych, którzy chcieliby przynajmniej spróbować leczenia naturalnego.
Skąd ktokolwiek może wiedzieć, czy dieta nie ma wpływu na zdrowie i kondycję, skoro sam nie ma porównania? Jednak ludzie bardzo ciężko chorzy, gdy już czują, że medycyna też nie może im już pomóc, chcą skorzystać z tego sposobu leczenia. Niestety, wtedy jest już przeważnie za późno.
Autor: Lidia Aleksandra SzadkowskaZródło : Artykuł pochodzi z ebooka Jak wyleczyć nieuleczalne choroby Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Poznaj sposób na reumatoidalne zapalenie stawów i prawie wszystkie, pozornie nieuleczalne choroby.
szczegóły : Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Reumatyzm : Jak wygrałam z reumatoidalnym zapaleniem stawów… cz.2
kwiecień 21, 2008
Decyzja należy do nas..
Odpowiedni styl życia i sposób odżywiania ma ogromne znaczenie w życiu człowieka. Można żyć wiele lat w zdrowiu i dobrej kondycji, jeśli tylko odpowiednio o to zadbamy. Można słuchać rad naukowców, lekarzy, dietetyków, czy innych doradców, ale ostateczna decyzja zawsze należy do nas. W końcu to my sami obieramy taki, a nie inny styl życia, to my łykamy przepisane nam leki, a w razie konieczności poddajemy się różnym zabiegom i operacjom. W efekcie sami ponosimy tego konsekwencje.
Gdy zachorowałam 13 lat temu, wiadomości na temat prawidłowego odżywiania, naturalnego leczenia i swojego miejsca w przyrodzie miałam niewiele. Żyłam tak samo jak inni, sposób odżywiania przyjęłam taki sam jak moi rodzice i większość ludzi sądząc, że jest jak najbardziej odpowiedni. Teraz wiem, że ani dla mnie, ani też dla wielu z nas nie jest korzystny, a wręcz szkodliwy. Lata doświadczeń przekonały mnie, że zarówno sposób życia, jak i pokarm który spożywamy jest wyznacznikiem naszego zdrowia, samopoczucia, długości i jakości życia.
Przez cały czas mojej choroby wiele zrozumiałam i wiele się nauczyłam. Dziś nie jestem przekonana czy to moje r.z.s. jest chorobą samą z siebie, czy też zostało wywołane tzw. kompleksowym leczeniem. Z pewnością jednak, nie jest to choroba, o której mogę powiedzieć „przyczyna nieznana”.
Wiedza o zdrowym sposobie życia, odpowiednim odżywianiu, leczeniu metodami naturalnymi, leczeniu dietą, jest każdemu potrzebna. Także wiedza o prawach natury i sposobie życia, jakie nam wyznacza, bo my wszyscy też jesteśmy częścią tej natury. Tak samo, jak rośliny, zwierzęta, wiatr, deszcz, słońce itd., a nieprzestrzeganie jej praw obraca się przeciw nam. Dlatego tak trudno jest nam utrzymać się w zdrowiu i dobrej kondycji fizycznej i psychicznej do końca swego życia.
No cóż, przyznaję, że chociaż byłam dość trudną i zbuntowaną pacjentką, to ulegałam sugestii medycznej i dostosowywałam się do zaleceń. Jednocześnie broniłam się później przed lekarstwami coraz to silniejszymi i mogącymi przynieść pozytywne efekty leczenia.
Autor: Lidia Aleksandra SzadkowskaZródło : Artykuł pochodzi z ebooka Jak wyleczyć nieuleczalne choroby Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Poznaj sposób na reumatoidalne zapalenie stawów i prawie wszystkie, pozornie nieuleczalne choroby.
szczegóły : Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Reumatyzm : Jak wygrałam z reumatoidalnym zapaleniem stawów… cz.1
kwiecień 21, 2008
Warto nauczyć się słuchać własnego organizmu, bo on zawsze daje sygnały, gdy dzieje się z nim coś niedobrego. Jeśli prowadzimy nieodpowiedni tryb życia i nieodpowiednio się odżywiamy, na pewno bardzo szybko da nam o tym znać w postaci dyskomfortu psychicznego lub fizycznego, a potem w postaci choroby. Słuchając tych sygnałów będziemy świadomi, co jest przyczyną własnych niedomagań. Warto wiedzieć, co je powoduje, by w razie potrzeby zastosować środki zaradcze. Jeśli nie zna się przyczyny choroby, pozostaje wówczas tylko leczenie objawowe, ale takie leczenie nie daje oczekiwanych efektów.
Jeżeli człowiek źle traktuje swoje ciało i sam nie potrafi zrozumieć, co ewentualnie może mu szkodzić, to i lekarz też nie będzie mógł zbyt wiele pomóc. Pozostanie mu rozpoznać chorobę tylko na podstawie objawów.
Medycyna z reguły nie docieka przyczyn powstania choroby. Leczy tylko jej skutki. Przyjmuje zazwyczaj, że chorobę powodują wirusy i bakterie. Jest to prawdą, tylko, że my tym bakteriom i wirusom stwarzamy idealne warunki do życia w naszym organizmie. Nasz ustrój nie może sobie poradzić z wydaleniem niestrawnych resztek pokarmowych. Zalegają w naszym organizmie, stwarzając im w ten sposób idealne warunki do rozwoju.
Lekarz więc leczy nas objawowo antybiotykami i różnymi innymi tabletkami. Nie szczędzi się ich również nawet malutkim dzieciom. Choroba jednak trwa nadal, jej przyczyn się nie usuwa, a poprzez łykanie różnych leków, swój stan zdrowotny jeszcze pogarszamy. Leki chemiczne dodatkowo zatruwają nasz ustrój, który nie dość, że stara się pokonać chorobę, to musi jeszcze zwalczać skutki uboczne farmaceutyków. Osłabia się system immunologiczny. Organizm coraz gorzej sobie radzi i wciąż dochodzą nowe problemy zdrowotne.
Dzisiejszy przemysł dostarcza nam „najlepszego pożywienia” w postaci produktów gotowych, lub szybkich dań składających się głównie z mięsa i nabiału, „najlepszych leków”, „najlepszych udogodnień cywilizacyjnych”. Chętnie z tego korzystamy, bo jest to wygodne i bardzo ciekawe, wszystkiego próbujemy, zachłystujemy się nowościami.
Gonimy więc za karierą, komfortem, pieniędzmi a przestajemy się liczyć z własnymi naturalnymi potrzebami takimi, jak np. kontakt z przyrodą czy drugim człowiekiem, potrzebą bycia razem z rodziną lub przyjaciółmi, koniecznością wyciszenia się i dogonienia własnych myśli. Brakuje już czasu na zadbanie o własną kondycję zarówno psychiczną jak i fizyczną, czyli o normalne życie. A bywa i tak, że najzwyczajniej w świecie nie chce nam się zadbać samemu o siebie, bo w razie bólu czy choroby łatwiej jest łyknąć tabletkę, a odpowiedzialność za swoje zdrowie zrzucić na lekarzy.
Współczesne odżywianie, skutki cywilizacji i nasza postawa wobec życia, często bywa zgubna dla nas samych. W efekcie mamy coraz mniej czasu na cieszenie się nim, jesteśmy coraz bardziej tym zmęczeni i zagubieni, a później refleksja - po co to wszystko? O co tu chodzi, bo właściwie życie tak szybko upływa, kondycja byle jaka, czegoś zaczyna brakować…
Autor: Lidia Aleksandra Szadkowska
Zródło : Artykuł pochodzi z ebooka Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Poznaj sposób na reumatoidalne zapalenie stawów i prawie wszystkie, pozornie nieuleczalne choroby.
szczegóły : Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Choroby serca : Potas chroni serce
kwiecień 19, 2008
Organizm wydala go w mniej więcej w tej samej ilości, jaką dostarczyliśmy wraz z jedzeniem. Więc często sie zdarza, że mamy jego braki. Organizm potrzebuje około 3-5 mg potasu dziennie…
Za mała, a także za duża ilość potasu jest niebezpieczna dla zdrowia, ponieważ organizm nie potrafi regulować jego wydalania.
Niski poziom potasu charakteryzuje sie sensacjami żołądkowymi z mdłościami i wymiotami, a także mięśnie mogą przypominać watę, ponieważ potas odpowiada za przenoszenie bodźców z komórek nerwowych do mięśni, w tym do mięśnia sercowego…
Serce wtedy bije nierówno i męczymy sie byle czym. Wzrasta możliwość wylewu krwi do mózgu i problemów z naczyniami wieńcowymi…
Niedobór potasu ma także wpływ na ryzyko zachorowania na nadciśnienie tętnicze , wpływa też na urodę. Brak potasu może spowodować, że skora straci jędrność i mogą pojawić się na niej brodawki.
Niedobór potasu może sie pojawić, gdy żyjemy w ciągłym stresie, spożywamy za dużo słonych potraw, przesadzamy z piciem kawy i alkoholu, jemy zbyt dużo słodyczy, zażywamy często środki przeczyszczające i leki odwadniające..
Jeżeli zażywasz leki na nadciśnienie lub na choroby dróg moczowych to poproś lekarza o lek oszczędzający potas.
Uzupełnić potas muszą koniecznie osoby, które przeszły zatrucie żołądkowe z wymiotami i biegunką.
Gdzie znajdziesz potas
Produkt im uboższy w tłuszcz tym więcej zawiera potasu.
Potas zawierają :
- banany, pomarańcze
- ziemniaki, pomidory, szpinak, marchew
- ryby, drób, czerwone mięso, nabiał, chleb pełnoziarnisty i orzechy bez soli
Potas wypłukuje sie podczas gotowania, dlatego, żeby uzupełnić braki potasu, jedz zupę jarzynową..
Poznaj sekret jak żyć w zdrowiu i nie dopuścić do choroby? Dowiedz się jak zwalczyć choroby cywilizacyjne.
Dowiedz się :
- Jak skutecznie zapobiegać i uodpornić się na choroby cywilizacyjne?
- Jaki związek ma nasze zdrowie psychiczne ze zdrowiem fizycznym?
- Jak dzięki odpowiedniemu odżywianiu i specjalnej diecie polepszyć swoje zdrowie?
- Jak zapobiegać miażdzycy, a tym samym zawałowi serca?
- Jak postępować gdy masz nadciśnienie tętnicze?
- Jak zwalczać takie choroby cywilizacyjne jak: cukrzyca, schorzenia przewodu pokarmowego (nieżyt żołądka, zespół jelita nadwrażliwego, zaparcia stolca, choroba wrzodowa)?
- W jaki sposób kuracje ziołowe mogą Ci pomóc gdy masz kamienie nerkowe lub w woreczku żółciowym.
zobacz więcej : Dr Jacek Roik : Choroby cywilizacyjne
Reumatyzm : Jest ponad 300 rodzajów chorób reumatycznych…
kwiecień 18, 2008

Reumatoidalne zapalenie stawów jest choroba częściej atakująca kobiety niż mężczyzn. Najwięcej osób zapada na tą chorobę w wieku 30-60 lat…
Przyczyna choroby nie jest znana, chorobę może wyzwolić : poród, stres, uraz, a także zakażenie wirusowe..
Charakterystyczne objawy RZS :
- obrzęki
- ból stawów
- uczucie porannej sztywności stawów
Reumatoidalne zapalenie stawów jest choroba powodującą przewlekły stan zapalny w stawach, a to prowadzi do nieodwracalnego ich zniszczenia. Dolegliwości te utrudniają, a w pewnych wypadkach uniemożliwiają wykonywanie najprostszych czynności takich jak :
- mycie, ubieranie
- przygotowywanie posiłków
- swobodne poruszanie się
Choroba atakuje przeważnie stawy rąk, ale może zajmować także inne stawy..
Leczenie RZS
Podczas leczenia choremu podaje się kilka leków jednocześnie. Są dobierane indywidualnie do leczonej osoby. Najważniejsze jest rozpoczęcie leczenia, lekami, które hamują proces zapalny i destrukcje stawów.
Leczenie uzupełnia się glikokortykosterydami i niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi. Bardzo ważna jest też rehabilitacja . W niektórych przypadkach potrzebne jest leczenie operacyjne uszkodzonych stawów, a także wymiana stawu na endoprotezę.
Jak wyleczyć nieuleczalne choroby
Poznaj sposób na reumatoidalne zapalenie stawów i prawie wszystkie, pozornie nieuleczalne choroby.
szczegóły : Jak wyleczyć nieuleczalne choroby






















